Od dekad istniały obok siebie dwie Białorusie: jedna tworzona przez garstkę intelektualistów i druga radziecka, która przetrwała mimo upadku Związku Radzieckiego. Każda z nich miała swoją symbolikę, swoich bohaterów narodowych i swoje święta. Pierwsza zeszła do podziemia. W nim drukowała gazety i książki, wystawiała spektakle, wyświetlała zakazane filmy. W geście protestu pojawiała się na ulicach dużych miast po sfałszowanych wyborach prezydenckich. Druga Białoruś w przewadze głosowała na Łukaszenkę, nazywając go czule „baćką” – czyli ojczulkiem. W „ojczulku” upatrywała męża opatrznościowego. Był dla niej symbolem stabilizacji, porządku, spokoju, ale też troski o jej system wartości.
Nowy światŁukaszenka rządzi już ponad ćwierć wieku. Pokolenie Białorusinów urodzonych podczas jego pierwszej kadencji zdążyło…