Posiadam niewiele wspomnień z czasu, gdy miałem cztery lata – co teraz, gdy jestem ojcem czterolatka, nieco zbija mnie z tropu. Mój syn i ja świetnie się razem bawimy; ostatnio budujemy z lego odpowiedniki znajomych miejsc (kawiarni, łazienki) i doskonalimy flipperoo – akrobację, w której trzymam go za ręce, podczas gdy on robi przewrót w tył ze wsparciem moich ramion i ląduje na podłodze. Co zapamięta z naszego radosnego życia? Z okresu, gdy sam miałem cztery lata, pamiętam pomalowane na czerwono paznokcie wrednej opiekunki do dzieci; sprzęt stereo w kolorze wypolerowanego srebra w mieszkaniu moich rodziców; korytarz wyłożony pomarańczowym dywanem; rośliny domowe w blasku słońca; wreszcie mignięcie twarzy mojego ojca, być może przemycone do wspomnień z jakiejś fotografii. Te oderwane fragmenty nie układają się w obraz życia. Nie oświetlają też żadnej wewnętrznej rzeczywistości. Nie pamiętam, co wtedy czułem, myślałem, jaki byłem. Powiedziano mi, że byłem wesołym, gadatliwym dzieckiem, skłonnym do perorowania przy stole, jednak wcale tego nie pamiętam. Mój syn, radosny i ruchliwy, jest duszą towarzystwa i czasem, w jego imieniu, opłakuję jego przyszłą niezdolność do pamiętania siebie.
Życie ciągłe czy epizodyczne
Gdybyśmy byli w stanie zobaczyć wyraźniej nasze dziecięce „ja”, moglibyśmy lepiej zrozumieć przebieg i charakter naszego życia. Czy mając cztery lata, jesteśmy tymi samymi ludźmi, którymi będziemy w wieku 24, 44 lub 74 lat?
Czy może z upływem czasu ulegniemy…