Katarzyna Kazimierowska: Ludzie wyjeżdżają ze Spitaku?Michał Łuczak: Gdy zapytałem o to samo, jeden z bohaterów naszej książki, Gagik, powiedział, żebym się przeszedł na dworzec autobusowy i zobaczył na własne oczy. W centrum miasta jest dwupiętrowy supermarket, obok szaszłykarnia, a naprzeciwko agencja biletowa, gdzie można kupić bilety lotnicze i autokarowe. Cel – zagranica. Jeżeli tego typu agencja biletowa działa w tak małym mieście, to znaczy, że jest tam potrzebna. W byłych republikach radzieckich mężczyźni wyjeżdżający do pracy to powszechne zjawisko. Czasem zdarza się, że mają równoległe życie w Rosji – nową żonę, dzieci. Często zapominają wówczas o tej pierwszej rodzinie. Przed trzęsieniem ziemi w Spitaku mieszkało 15 tys. osób, teraz poniżej 13 tys. Choć nie wydaje mi się to takie zaskakujące. W Polsce też moglibyśmy opowiedzieć o latach 80.,…
Dziennikarka i redaktorka. Sekretarzyni redakcji „Pisma. Magazynu opinii”