Leyla mieszka na warszawskiej Pradze, w bardzo starej i zaniedbanej kamienicy, w mieszkaniu, którego podłoga ugina się pod ciężarem stóp nawet najmłodszego synka. Ten ma osiem lat i sześcioro rodzeństwa. Większość z nich już nie mieszka z Leylą, dorosły. Została z nią jedna z córek, która niedawno urodziła córeczkę, więc Leyla w wieku 49 lat została babcią. Pamięta, kiedy trzymała tę właśnie córkę w ramionach w opuszczonym autobusie na skraju drogi nieopodal Groznego podczas rosyjskiego ostrzału. Jedyne, czego wtedy chciała, to życia dla niej, bezpiecznego i spokojnego. Udało się znaleźć to w Polsce, choć nie było łatwo. To były czasy, kiedy wojna czeczeńsko-rosyjska rozbudziła empatię Polaków wobec uchodźców uciekających przed Rosjanami. Dziesięć lat po Okrągłym Stole i wycofaniu wojsk radzieckich z Polski wciąż jeszcze żyła w Polakach niechęć do wschodniego sąsiada. Dlatego kiedy żołnierze rosyjscy najechali na Czeczenię w imię wiary, że ta ziemia należy do nich, Polacy z wieloletnią pamięcią podobnych wydarzeń stanęli po stronie słabszych. Leyla, chory mąż i jej piątka wówczas dzieci wjechali do Polski bez problemów. Te zaczęły się dopiero w ośrodku dla uchodźców, w którym zamieszkali wspólnie z kilkunastoma innymi osobami. – Pamiętam, że po ścianach spływał pot nas…
Reporterka i dziennikarka. Publikowała m.in. w „Dużym Formacie”, „Newsweeku” i „Kontynentach”. Autorka książek m.in.: Samotność Portugalczyka (Nominacja do Nagrody im. Teresy Torańskiej), Skóra. Witamy uchodźców oraz Zapach trawy. Opowieść o dzieciach hipisów