Michał Jędrzejek: Jak dzień po referendum z 23 czerwca przyjął Pan informację, iż Brytyjczycy zdecydowali się opuścić Unię Europejską?
Aleksander Smolar: Z głębokim smutkiem, ale bez zaskoczenia. Od pewnego momentu byłem przekonany, że taki będzie rezultat głosowania. Mimo iż większość Brytyjczyków nie jest w istocie przeciwna Unii, to – jak to zazwyczaj bywa w referendach – ich decyzja była wynikiem protestu wobec różnych zjawisk, często odległych od pytania, które zostało zadane.
Przeciwko czemu zaprotestowali mieszkańcy Wielkiej Brytanii?Po pierwsze, przeciwko polityce zaciskania pasa prowadzonej przez konserwatywny rząd Davida Camerona. Za wyjściem głosowały w większości regiony i grupy społeczne, które tradycyjnie popierały Partię Pracy i które zostały najbardziej dotknięte kryzysem gospodarczym. Mimo coraz lepszych wyników brytyjskiej gospodarki część klasy robotniczej i niższej klasy średniej odpowiedziała w ten sposób na brak odczuwalnej poprawy swojej sytuacji. Po drugie, niewątpliwie zaprotestowano przeciwko migracji. Nie chodziło jednak o migrantów z Bliskiego Wschodu ani z Azji, którzy z powodów tradycji imperialnych są w Wielkiej Brytanii od dawna obecni, a ich liczba jest kontrolowana przez państwo….