Subskrybuj
fot. Aris Messinis/AFP/East News
Dr, adiunkt w Instytucie Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk.

Paradoksy tureckiego „nowego starego” autorytaryzmu

Erdoğan stwierdził jakiś czas temu: „Czy komuś się to podoba czy nie, ustrój Turcji uległ zmianie. To, co teraz należy zrobić, to dostosować ramy prawne zawarte w konstytucji do faktycznego stanu rzeczy”. Logika ustrojowa <i>à rebours</i>.

W 2011 r. w eseju pt. Paradoksy nowego autorytaryzmu Iwan Krastew zastanawiał się nad istotą rosyjskiego reżimu ery Putina[1]. Choć bułgarski myśliciel twierdził wtedy, że Rosja nie jest ani trendsetterem, jeśli chodzi o wzrost tendencji autorytarnych, ani też „intelektualną zagadką”, to swoje rozważania poświęcił temu „umiarkowanie represyjnemu”, jak pisał, państwu (choć było to już po śmierci Politkowskiej, Litwinienki, Magnitskiego). Odrzucając dychotomiczny, zero-jedynkowy podział na demokrację – niedemokrację, stawiał tezę, że to właśnie Rosja uosabia „konkurencyjny autorytaryzm”, a więc ustrój mający zarówno cechy demokracji, jak i autorytaryzmu. Odrzucał tym samym proceduralną czy też minimalistyczną definicję demokracji w duchu Schumpetera zakładającą, że jedynym czynnikiem legitymizującym władzę jest akt wyborczy. Rozważania Krastewa wpisywały się w coraz bardziej ożywioną debatę o tendencjach „dedemokratyzacyjnych”na świecie, przeczących tezie o „końcu historii” i zwycięstwie liberalnej demokracji.

Dziś to Turcja coraz częściej wskazywana…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: W sieci uzależnień