Subskrybuj
Prozaik, reportażysta. Autor książki Niewidzialni (Wydawnictwo Czarne) opowiadającej o krachu kultury rdzennych mieszkańców Australii oraz Koliste jeziora Białorusi (Wydawnictwo Czarne). Wykłada literaturę faktu na Kursie Kreatywnego Pisania IBL PAN i Uniwersytecie Humanistycznospołecznym SWPS. Eseje i...

Prawo do ziemi, prawo do głosu

Kultura rdzennych mieszkańców Australii i ich duchowe wartości, które były skutecznie wyniszczane przez dwa ostatnie stulecia, dziś stają się cennym towarem. Prawo do wizerunku, podobnie jak prawo do ziemi, to zagadnienie, w sprawie którego zarówno rdzenni mieszkańcy, jak i potomkowie kolonizatorów zabierają głos. Coraz bardziej równy.

Te przedmioty spotykało się niemal wszędzie: w przestronnych mieszkaniach przy Oxford Street w Sydney, przygnębiających domach otoczonych siatkowanym płotem na przedmieściach tropikalnego Darwin czy odległym – nawet dla Australijczyków ze wschodniego wybrzeża – Perth. Raz była to niewielka figurka stojąca między książkami, przedstawiająca dziecko australijskich autochtonów: czarne putto z wielką głową i szeroko otwartymi oczyma. Innym razem był to talerz z wymalowanymi smukłymi sylwetkami myśliwych na tle zachodzącego słońca. Gdziekolwiek by się szło, do jakiegokolwiek wnętrza by się zajrzało, można się było spodziewać, że chwila wytężonej uwagi przyniesie choć jeden przykład kiczowatego wzornictwa użytkowego, wykorzystującego wizerunek rdzennych mieszkańców kontynentu nazywanych obraźliwie Abo. Pozbawione wartości, produkowane przez długie lata banalne drobiazgi potrafiły wpasować się wszędzie. Aby zrozumieć, na czym polega zamiłowanie potomków kolonizatorów do bibelotów, wystarczy ruszyć na którąś z wyprzedaży garażowych w Sydney, gdzie można natknąć…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Przestrzeń przyjaźni