Matka Teresa mówiła o sobie, że jest “małym ołówkiem w ręku Boga”, ołówkiem, którym Bóg pisze jej dzieło. Bezgraniczne zaufanie Stwórcy pozwoliło jej na radykalizm w pójściu za Jezusem, w bezkompromisowym wcielaniu w życie Ewangelii Miłości. Pamiętając słowa Chrystusa: “wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili”, nie zważając na uwikłania społeczne, polityczne czy kulturowe, swoje życie poświęciła potrzebującym pomocy, bez względu na przynależność światopoglądową tych, którym niosła ulgę. Głosiła potrzebę szacunku dla wartość i godność ludzkiego życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. “Nasza praca – mówiła – wzywa nas, byśmy zobaczyli Jezusa w każdym człowieku. Chrystus powiedział nam, że to On jest głodny, On jest nagi, On jest spragniony. To On jest tym, który nie ma domu, tym, który cierpi. Te słowa Jezusa są naszym skarbem /…/. Biedni są Jezusem. Każdy człowiek jest Jezusem w Jego ubogim przebraniu.” Przychodziła z pomocą najbiedniejszym z biednych, umierającym, żebrakom, trędowatym, chorym na AIDS, osobom upośledzonym. Opiekowała się sierotami, podrzutkami, kobietami upadłymi i prześladowanymi, ludźmi niepełnosprawnymi. Występowała w obronie nienarodzonych. Szczególną uwagę poświęcała tzw. “niedotykalnym” – osobom pozostającym poza hinduskim systemem kastowym, a więc traktowanym jak nie-ludzie. Posiadała zdolność uwydatniania w bliźnich tego, co najlepsze. Misjonarki Miłości służą na całym świecie, także tam, gdzie głód i trąd są pojęciami całkowicie abstrakcyjnymi. Błogosławiona Matka Teresa mawiała: “największą nędzą jest poczucie bycia niechcianym i niekochanym, a tę biedę…