Subskrybuj

Opatrzność Jana Pawła II

Po przejściach wojen światowych i ludobójstw, pod wpływem ideologii walki klas, Darwinowskiej teorii selekcji naturalnej i odkrycia podświadomości – mniej się mówi o Opatrzności jako o Potędze mądrości rządzącej światem i czuwającej nad losami jednostek. Pojawia się jednak ona w dokumentach Kościoła w znaczeniu „troskliwości” czy „przewidującej mądrości” prowadzącej człowieka do zwycięstwa nad złem. Ale podkreśla się, iż Opatrzność Boża działa poprzez serce człowieka.

Po przejściach wojen światowych i ludobójstw, pod wpływem ideologii walki klas, Darwinowskiej teorii selekcji naturalnej i odkrycia podświadomości – mniej się mówi o Opatrzności jako o Potędze mądrości rządzącej światem i czuwającej nad losami jednostek. Pojawia się jednak ona w dokumentach Kościoła w znaczeniu „troskliwości” czy „przewidującej mądrości” prowadzącej człowieka do zwycięstwa nad złem. Ale podkreśla się, iż Opatrzność Boża działa poprzez serce człowieka.

Pojęcie „Opatrzność” jest pochodzenia greckiego. Początkowo oznaczało ono Ład, duszę wszechświata, konieczność wynikającą z praw i woli bogów i z logiki rozumu uniwersalnego. W Starym Testamencie samoistny Ład nie istnieje – decyduje o nim wola Boga, Pana historii. To, co będzie nazwane później Opatrznością, to troskliwość Stworzyciela o stworzenie, warunek zaufania do życia, to znaczy wiary. Ale postawa taka wymaga od człowieka współpracy: „Miej ufność w Panu i postępuj dobrze” (Ps 37, 3). Ojcowie Kościoła w III i IV wieku wypracowali koncepcję Opatrzności, w której następuje spotkanie konieczności z ofiarnością, prawa z wolnością, potęgi z mądrością, transcendencji z immanencją, przyczynowości z misją zbawczą. Przez wieki potem przedstawiano Opatrzność graficznie jako środek geometryczny równoramiennego trójkąta: oko Trójcy. Jej charakter najlepiej ujmuje Ewangelia św. Mateusza 6, 26-33 (lub Łukasz 12, 24-32) :

Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż nie jesteście ważniejsi niż one? (…) Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary? (…) Starajcie się naprzód o o królestwo [Boga] i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane [1] .

W XX wieku, po przejściach wojen światowych i ludobójstw, pod wpływem ideologii walki klas, Darwinowskiej teorii selekcji naturalnej i odkrycia podświadomości – mniej się mówi o Opatrzności jako o Potędze mądrości rządzącej światem i czuwającej nad losami jednostek. Pojawia się jednak ona w dokumentach Kościoła, przede wszystkim w zwrocie „Opatrzność Boża”: w znaczeniu „troskliwości” czy „przewidującej mądrości” prowadzącej człowieka do zwycięstwa nad złem. Ale podkreśla się, iż Opatrzność Boża działa poprzez serce człowieka: „Bóg wzywa człowieka do uczestnictwa w swej Opatrzności, pragnąc prowadzić świat poprzez człowieka, to znaczy poprzez jego rozumne i odpowiedzialne działanie (Jan Paweł II, Veritatis splendor , 43). Podobnie wypowie się Benedykt XVI: „nie ma żadnej sprzeczności między Bożą Opatrznością a działalnością człowieka. Moglibyśmy wręcz powiedzieć, że przewidywanie i nadzorowanie zjawisk przyrody oraz sterowanie nimi, które za sprawą nauki jest dziś łatwiejsze niż w przeszłości, samo w sobie wpisane jest w zamysł Stwórcy” (przemówienie do uczestników sesji plenarnej Papieskiej Akademii Nauk z 6 listopada 2006 r.).

W tym kontekście mówienie o Opatrzności staje się czasami zwrotem retorycznym, którego celem jest podkreślanie obecności Bożej w świecie. Tak jest również od czasu do czasu w wypadku Jana Pawła II. Niemniej w niektórych tekstach podchodzi do pojęcia Opatrzności wprost i bardzo osobiście. I mimo podkreślania jej transcendencji, rozróżnienia między mądrością ludzką a Boską przypomina ona wtedy taśmę Möbiusa, gdzie jest się jednocześnie wewnątrz i na zewnątrz, bo oba końce sklejone są przeciwnymi stronami.

Nieco inaczej jednak kwestia ta jest formułowana w katechezach (30 kwietnia-25 czerwca 1986) niż w innych wypowiedziach i dokumentach bądź w twórczości poetyckiej. W katechezach odwołuje się przede wszystkim do sformułowań dogmatycznych Soboru Watykańskiego I („Wszystko, co stworzył, Bóg zachowuje i zarządza tym poprzez swą Opatrzność”), a także Vaticanum II , zwłaszcza do Konstytucji Gaudum et spes . Silnie rozróżnia przyczyny pierwotne – Boskie, i wtórne, wynikające z autonomii świata, niemniej przyznaje, że w pewnym sensie człowiek staje się Opatrznością dla świata, ze szczególną zań odpowiedzialnością. Opatrzność to więc Ojcowska troska Boga o stworzenie i władza nad światem wynikająca z przedustawnych planów co do ostatecznych celów stworzenia i z predestynacji (elekcji) człowieka poprzez ofiarę Chrystusa.

Motywy bardziej osobiste, przywołujące działanie Opatrzności, pojawiają się w związku z zamachem, z refleksją nad historią i nad okresem Solidarności, a także w pewnych metaforach i symbolach. Przyjrzyjmy się im kolejno.

Zamach

Powiązanie zamachu na Papieża z 13 maja 1981 z przepowiedniami z Fatimy oraz interpretacja wyzdrowienia jako cudu, nadają wydarzeniu charakter eschatologiczny i nadprzyrodzony. Jan Paweł II: „Wszystko to było świadectwem Bożej łaski. (…) Agca wiedział, jak strzelać, i strzelał z pewnością bezbłędnie. Tylko że jak gdyby >>ktoś<< tę kulę prowadził…” ( Pamięć i tożsamość , Kraków 2005, s. 163). Siostra Łucja w pełni podziela przekonanie Papieża, że to „matczyna ręka pokierowała pociskiem, i umierający Papież zatrzymał się na progu śmierci” (Jan Paweł II, Medytacja wraz z biskupami włoskimi w szpitalu Gemelli , 13 maja 1994). Kardynał Ratzinger, komentując na prośbę Papieża trzecią tajemnicę fatimską, by odsunąć zapewne fatalistyczne czy pasywne podejście do świata, do którego tradycyjny obraz Opatrzności mógłby prowadzić, podkreśla aktywną rolę człowieka w świecie i w historii: „to wszystko pokazuje, że wiara i modlitwa są potęgami, które mogą mieć wpływ na historię, i że w ostatecznym rachunku modlitwa jest silniejsza niż pociski, wiara jest silniejsza niż armie” (Kongregacja Nauki Wiary, 2000).

W interpretacjach tych następuje przedziwne powiązanie Opatrzności z opieką Matki Boskiej. Jan Paweł II przeżył mimo zamachu zawodowego mordercy i zinterpretował to jako szczególną opiekę Najświętszej Panny Maryi. Na znak wdzięczności ofiarował kulę świątyni w Fatimie. Kult maryjny powiązany jest zawsze, a szczególnie w Polsce, z symboliką macierzyńską. Przepowiednie fatimskie dotyczyły historii XX wieku i walki z ideologią komunistyczną. Zamach nastąpił bezpośrednio przed ofiarowaniem przez Papieża świata Niepokalanemu Sercu Marii 7 czerwca 1981, co miało według przepowiedni uchronić przed kataklizmem historycznym spowodowanym przez Rosję – która jednak, jeśliby prośby Najświętszej Panny zostały spełnione, miała się nawrócić. Jednocześnie był to okres niezwykłych przemian w Polsce, gdzie przez półtora roku działał pierwszy niezależny związek zawodowy w kraju komunistycznym. Akt ofiarowania sam Papież nazywał „konsekracją” i przywiązywał do niego niezwykłą wagę, jak do aktu liturgicznego, który miał przemienić dzieje świata. Udany zamach zablokowałby sytuację w Polsce i w Rosji, a w konsekwencji odwrócił bieg historii świata. Wydarzenia majowe Jan Paweł II nazwał ostatecznie „wielką boską próbą” (audiencja generalna z 14 października 1981). Wygraną, dzięki opiece Matki Boskiej, czyli Opatrzności Bożej, i sile modlitwy Papieża i Kościoła. W języku antropologii można by mówić o potędze chrześcijańskiego pola wierzeń i o jego przekształceniu poprzez symboliczny akt konsekracji. Fakt, że Opatrzność (rodzaju żeńskiego, jak Duch Święty po hebrajsku), utożsamiona została z opieką Najświętszej Panny Marii, odsuwa tradycyjną koncepcję Opatrzności na drugi plan, akcent kładąc na czystość serca i siłę pragnienia dobra. Siłę tak poważną, że może przemienić dzieje świata. Rola człowieka nie jest pomniejszona przez taką wizję, a wręcz zyskuje charakter prometejski, dobrze znany Polakom z tradycji mickiewiczowskiej. Wrócimy do tego na zakończenie.

Tymczasem zatrzymajmy się nad rozważaniami historiozoficznymi Papieża.

Solidarność

Wydarzeniom lat 1980-1981, okresu pierwszej Solidarności, papież poświęcił wiele uwagi. Najbardziej oficjalna jest w tym zakresie encyklika Centesimus annus z 1991 roku, której cały rozdział poświęcony jest upadkowi komunizmu w roku 1989. Papież pisze tam m. in.:

Wydarzenia roku 1989 są przykładem zwycięstwa woli dialogu i ducha ewangelicznego (…). Nie ulega wątpliwości, że walka, która doprowadziła do przemian roku 1989, wymagała wielkiej przytomności umysłu, umiarkowania, cierpień i ofiar. W pewnym sensie zrodziła się ona z modlitwy i z pewnością byłaby nie do pomyślenia bez nieograniczonego zaufania Bogu, który jest Panem historii i sam kształtuje serce człowieka. Łącząc własne cierpienia za prawdę i za wolność z cierpieniem Chrystusa na Krzyżu, człowiek może dokonać cudu pokoju (25).

Znowu mamy tu współdziałanie: z jednej strony wysiłek duchowy człowieka, z drugiej – jego ufność w siłę Opatrzności, choć słowo to nie pada. Jest za to Bóg – Pan historii, której przebieg decyduje się w sercu człowieka.

Niebezpieczne to sformułowanie, bo znaczyłoby, że Bóg jest odpowiedzialny za masakry, za katastrofy, za cierpienia. Kwestia zła pozostaje jak wiadomo nierozwiązana ni filozoficznie, ni teologicznie. Wprawdzie w katechezach Papież podkreśla, iż Bóg, nie chcąc zła, zezwala na nie, aby uszanować wolność człowieka, że poza tym zło ma wartość wychowawczą i zawsze obraca się w końcu na dobro, czego centralnym przykładem jest felix culpa człowieka i śmierć Chrystusa na krzyżu, które doprowadziły do zbawienia. Niemniej w tych odpowiedziach misterium zła wyjaśniane jest przez misterium Zbawienia, czyli dla umysłu problem pozostaje nieprzejrzysty. Poświęcona zagadnieniu Księga Hioba – którą Wojtyła parafrazował w młodzieńczym dramacie – uchyla odpowiedź, kryjąc się za sekretem Stworzenia. Kwestia, centralna zupełnie do rozważań o sensie historii i roli Boskiej Opatrzności, będzie niemniej zajmowała Jana Pawła II przez całe życie – i w Tryptyku rzymskim , do którego jeszcze powrócimy, jak i w ostatniej książce Pamięć i tożsamość będzie ją dalej drążył.

W tej książce pojawią się dwa zastanawiające sformułowania. Pisząc o nazizmie i zwłaszcza o komunizmie, stwierdza „że i to zło było w jakimś sensie potrzebne światu i człowiekowi” (23) – odwołując się do Fausta Goethego, gdzie Mefistofeles wyznaje : „jestem częścią tej siły która pragnie zła, a czyni dobro”. Czyli zło prowokuje, wyzwala manifestację dobra.

Na tej samej stronie Papież pisze o „mierze wyznaczonej złu” przez „Opatrzność Bożą”. I dalej: „ta miara jest wyznaczona przez dobro – dobro boskie i ludzkie (…), które stało się udziałem dziejów człowieka (…) za sprawą Chrystusa” (s. 24). Znowu splatają się tu działalność człowieka z zamysłami Boga. Bóg działa poprzez człowieka, poprzez jego serce. Ale jednocześnie czasem interweniuje – bezpośrednio czy, znowu, poprzez modlitwy i wiarę? Bo „Bóg zawsze potrafi wyprowadzić dobro ze zła” (s. 61 i katechezy). Opatrzność jest w pewnym sensie ponad wydarzeniami, plany Boga dotyczą celów eschatologicznych, a nie przebiegu historii: „Zostało bowiem odwiecznie zaplanowane przez Boga jakieś przebóstwiające przetworzenie człowieka i świata w Chrystusie” (s. 121).

Plany boskie są odczytywane przez ludzi, którzy je wcielają: „św. Paweł, ewangelizując jeszcze w Małej Azji, został w tajemniczy sposób wezwany do przekroczenia granicy między dwoma kontynentami” (s. 96). W ten sposób powstała Europa, której misją (wyrażenie bardzo romantyczne) – było rozszerzanie wiary i związanej z nią wizji człowieka, a obecnie jest nią „zadanie zapoczątkowania wielorakiej wymiany dóbr pomiędzy różnymi częściami świata” (s. 109). Nawet owoc trudnego dla Kościoła okresu Oświecenia wyrasta z Ewangelii: „idee wolności, równości i braterstwa były Opatrznościowe” (s. 113), choć Papież woli powiązać je raczej z XIX wiekiem – wiekiem odkrywania konieczności etyki ciał zbiorowych: narodów i klas społecznych.

W sumie Opatrzność jawi się jako historyczna ilustracja stwierdzenia Jezusa: „Jam zwyciężył świat” (J 16, 33). Tak też Jan Paweł II tłumaczy „zwrot antropologiczny” II Soboru Watykańskiego, cytując konstytucję Gaudium et spes : „Skoro (…) Chrystus umarł za wszystkich i skoro ostateczne powołanie człowieka jest w istocie jedno, mianowicie Boskie, powinniśmy utrzymywć, że Duch Święty wszystkim daje możliwość uczestniczenia w tym misterium paschalnym w tylko Bogu znany sposób” (nr. 22, s. 117). Problem zła, miary zła, dobra silniejszego niż zło ukazywany jest w perspektywie „wyrabiania się” człowieczeństwa przez pracę, przez rozwój duchowy, przez zdobywanie świadomości. Przez odpowiedzialność człowieka za dzieło stworzenia i dzieło odkupywania świata, w którym uczestniczy i współpracuje z Bogiem.

Pod tym względem, fundamentalna jest wypowiedź Papieża na temat walki z Szatanem:

Wiara Kościoła naucza nas, że potęga Szatana nie jest nieskończona. Jest stworzeniem, potężnym jako czysty duch, ale tylko stworzeniem, z ograniczeniami właściwymi stworzeniu, podporządkowanymu woli i potędze Boga. Jeśli Szatan z nienawiści działa w świecie przeciw Bogu i Królestwu, działanie to jest możliwe za zezwoleniem Boskiej Opatrzności, która kieruje historią ludzi w świecie. Dzieło Szatana powoduje z pewnością u każdego człowieka i w społeczeństwie poważne szkody – natury duchowej i pośrednio również natury fizycznej – niemniej nie ma zdolności zniszczenia celu ostatecznego, ku któremu zmierzają człowiek i całe stworzenie, to znaczy dobra. Nie może uniemożliwić budowania Królestwa Bożego, gdzie na koniec zrealizuje się pełnia sprawiedliwości i miłości Ojca do stworzenia, na wieczność predestynowanych w Synu-Słowie, Jezusie Chrystusie. Możemy nawet powiedzieć wraz ze św. Pawłem, że Zły współpracuje z dobrem i służy do zbudowania chwały wybranych (Audiencja generalna z 20 sierpnia 1986).

Czyli należałoby rozróżniać pomiędzy warstwą wydarzeniową, a głębokimi strukturami duchowymi świata, między złem i dobrem subiektywnymi a obiektywnymi. Struktury głębokie (czy wysokie) opierają się na archetypalnych rolach i zadaniach, które należy wcielać.

Powołania i role

W encyklice Slavorum apostoli znajdzie się kilka paradoksalnych sformułowań o zarazem sekretnych planach Bożych i o ludzkiej inicjatywie, a także o różnorodności kultur. Pisząc o emigracji związanej z misją Cyryla i Metodego (czy myślał także o sobie ?), Jan Paweł II stwierdza: Rozłąka z ojczyzną, której niekiedy Bóg wymaga od wybranych ludzi, przyjęta z wiarą w Jego obietnicę, jest zawsze tajemniczym i płodnym warunkiem rozwoju i wzrostu Ludu Bożego na ziemi. „Pan rzekł do Abrama: >>Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu ojca twego do kraju, który ci ukażę. Uczynię bowiem z ciebie wielki naród, będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię: staniesz się błogosławieństwem<<” (Rdz 12, 1 n.). Podczas nocnej wizji, jaką miał św. Paweł w Troadzie, w Azji Mniejszej, pewien Macedończyk, a więc mieszkaniec kontynentu europejskiego, stanął przed nim i…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Czy Pan Bóg sprowadza deszcz?