Subskrybuj
Pisarz, publicysta, obieżyświat. Wydał między innymi powieść S.O.S., tomy esejów filozoficznych: Wołanie o sens oraz Paradygmat.

Przyjaciel. Wspomnienie o ks. Stanisławie Musiale

Ale człowiek mądry wie wcześniej niż inni i dlatego nie wolno mu milczeć, gdy stado baranów zmierza do przepaści.

Podobno ludzi najbardziej kształtują wydarzenia z wczesnego dzieciństwa. Na księdza Staszka (tak go nazywałem) musiało więc wpłynąć to, co mi po kilku latach znajomości wyznał. Rzecz dotyczy okupacji na wsi, gdzie się w biednej, chłopskiej rodzinie urodził i wychował. Rodzice ukrywali Żyda, co się w końcu przy jakiejś rewizji wydało i hitlerowcy już ustawili wszystkich do egzekucji. Płacz matki, rozpacz ojca, przerażona dzieciarnia – inaczej w okupowanej Polsce być nie mogło. Pewnie na tym skończyłoby się życie wiejskiego chłopczyny, gdyby nie któryś z Niemców – wykorzystując chwilową (a może celową?) nieuwagę kamratów, warknął: „Uciekajcie!”. No i potem jeszcze parę razy wystrzelił dla świętego spokoju w powietrze. Tak zaczęło się świadome życie późniejszego jezuity. Może w tej perspektywie to, co robił i czemu się poświęcił, wyda się bardziej oczywiste. Ale nie tylko jego rola w sprawach polsko-żydowskich, także – a może przede wszystkim – jego ludzka dobroć. Potem – chyba w Nowym Jorku – pytałem go, czemu nie występuje o pośmiertne przyznanie swoim rodzicom tytułu „sprawiedliwych” i zasadzenie drzewka w Yad Vashem. – Po co? – spytał. – Przecież Bóg i tak wie, a wszystkie ceremonie to pustota i pycha. Taki był. Niegdyś, w niezapomnianych czasach „Polski jaruzelskiej”, gdy wpadał do jeszcze bardziej niezapomnianego „Tygodnika Powszechnego” (tak wspaniały ten „Tygodnik” już potem nie był i nigdy nie będzie), zawsze obcałowywał piękną Marię de Hernandez-Paluch, powiadając, że ma na to dyspensę papieską. Ktoś patrzący z boku mógłby pomyśleć o nim nieprzystojnie. Ale każdy, kto znał go bliżej, pojmował, że są w nim krystaliczna czystość i wiejska prostota połączone z ogromną wiedzą. Sama wiedza, wykształcenie i inteligencja nie wystarczą, aby nazwać człowieka mądrym. Do mądrości potrzebna jest dobroć. Ale takich ludzi najłatwiej skrzywdzić; zwłaszcza pomówieniami. Więc go wciąż pomawiano, tak jak podobnych mu przedstawicieli tego coraz rzadszego, a może już wymierającego gatunku. W sprawie karmelitanek, w sprawach wiary, w kwestii obyczajowej, żydowskiej, irackiej i chyba we wszystkich innych – możliwych lub niemożliwych. Najczęściej o wysługiwanie się „obcym siłom”, o brak patriotyzmu, o głupotę, o niedowiarstwo, o pychę wreszcie – choć z wszelkich możliwych grzechów ten akurat był mu najbardziej obcy. Pomawiający nie rozumieją, że człowiek dobry i świadomy ma również odwagę. Odwagę płynącą ze świadomości, a utwierdzoną w dobroci. Bo dobry prostaczek nie wie, chociaż dobroć i tak w końcu podpowie mu najlepszą z dróg. Ale człowiek mądry wie wcześniej niż inni i dlatego nie wolno mu milczeć, gdy stado baranów zmierza do przepaści. Gdyby koniunkturalnie zamilkł, sprzeniewierzyłby się dobroci. Dlatego dopiero teraz widzimy, jak bardzo, Staszku, miałeś rację: nie tylko w sprawach żydowskich, nie tylko w kwestii karmelitanek, ale też kiedy napisałeś kilka gorzkich zdań o Prymasie i stanowczo sprzeciwiłeś się wojnie w Iraku. Ja na przykład w tej ostatniej sprawie racji nie miałem. Już nie pamiętam, kiedy go poznałem. Może w tym wiecznie zatłoczonym i knującym po kątach „Tygodniku” Polski jaruzelskiej. Może na spotkaniu dyskusyjnym u równie niezapomnianych ojców dominikanów, gdzie usiłowałem perswadować zaciekłym liberałom krakowskim, że ich wyśniony kapitalizm też okaże się realny, tak samo jak „realny” – wedle ówczesnej propagandy – był doszczętnie znielubiony przez nas wszystkich socjalizm. Poparł mnie wtedy zdecydowanie pewien jezuita i tak zaczęła się nasza przyjaźń. O czym rozmawialiśmy, gdy przyjeżdżałem do niego na wzgórze w Przegorzałach, gdzie mieszkał, nim przeniósł się do innego domu oo. jezuitów na ulicę Kopernika? Przywoziłem mu zawsze do czytania porcję podziemnej bibuły, ale gadaliśmy głównie o…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Niepełnosprawni umysłowo uczą mądrości