Tuaregowie giną, kończy się ich żywot.
Ryszard Kapuściński, Heban
Modlący się w stronę Mekki żandarmi nie zwrócili na nas uwagi jak ciężarówką wjechaliśmy do pierwszej nigerskiej wioski, między Dori w Burkina Faso a Téra w Nigrze. „Burkina jest biedna – wskazał Martin, który jedzie do znajomych w Nigrze, na glinianą chatkę pograniczników, gdy czekamy na pozwolenie przejazdu – ale u nas czegoś takiego na żadnej granicy nie widziałem”. W tej południowo-zachodniej części Nigru od 2004 roku kanadyjskie firmy wydobywają złoto.
Początek września 2007 roku. Za Dosso, na południu kraju, idąc za radą Nigerczyka pracującego w polu, złapałem ciężarówkę. Chciałem się wydostać na wschód, a kiedy zacznie się ramadan, na północ. Wtedy ma ucichnąć rebelia koczowniczych Berberów Sahary – Tuaregów. Zwyczaj, kiedy mówiący językiem tamaszek Tuaregowie, w tym miesiącu „niechają napaści i przestają niepokoić karawany” zauważył już w XIV wieku podróżnik Ibn Battuta. „Nawet rozbójnicy berberyjscy, skoro znajdą jakowąś rzecz na drodze w miesiącu ramadan, nie ruszają jej” – pisał w swoim epokowym dziele „Osobliwości miast i dziwy podróży. 1325-1354” (Warszawa 1962, tłum. Tadeusz Majda i Halina Natorf). Ale co zrobi armia Nigru (FAN), zdominowana przez, w większości też muzułmańską, ale osiadłą, ludność południa?
Zatrzymuje się cysterna. Kierowcą jest Tuareg. Obok niego siedzi pomocnik, z czarnoskórego ludu Zarma. Powiedział po francusku, że wiozą środek do materiałów wybuchowych, dla kopalni uranu. Jasnoskóry Tuareg trzyma stronę FAN, ale nie zna francuskiego. Między sobą porozumiewają się w języku hausa.
W północnej części sawanny, przez którą właśnie jedziemy, w średniowieczu powstały wielkie państwa Sudanu Zachodniego. Cały pas Afryki, od Senegalu po Wyżynę Abisyńską, od Sahelu (południowego brzegu Sahary) po lasy tropikalne nazywa się Sudan (od arabskiego słowa asład – czarny).
Największym ich bogactwem było złoto. Znajdowało się ono jednak w południowym Sudanie. Historyk Marian Małowist zwraca uwagę na reakcję łańcuchową. Konsolidacja północnego Sudanu, następowała w wyniku ataków ze strony nomadów z Sahary. Powstałe państwa były jednak zagrożeniem dla swych sąsiadów z południa, skąd grabiły złoto i porywały niewolników. Zapuszczały się również na Saharę, gdzie na obszarze dzisiejszego regionu Agades w Nigrze, w XIV wieku państwo Mali eksploatowało kopalnię miedzi w Tekedda (dziś Azelik), a państwo Songhaj w XVI wieku zajmowało pobliskie góry Aïr.
Tego dnia, wyboistą drogą dojechaliśmy tylko do Dogondoutchi. Mijaliśmy ludzi zasypujących dziury w drodze. Kobieta z garnkiem, gdzie indziej starzec z gałęziami i grupka dzieci z łopatą. Po przejechaniu dziury, ktoś zawsze biegł za cysterną i Tuareg dawał mu trochę franków.
Na noc pozwolili mi zostać w kabinie, a pomocnik rozłożył Tuaregowi łóżko z moskitierą obok cysterny. Na parkingu dzieci chodziły z niewidomymi rodzicami i zbierały pieniądze. Następnego dnia, za Birnin Konni zatrzymuje nas dwóch żandarmów. Mam wysiąść razem z pomocnikiem. Po francusku próbujemy ich przekonać, że jadę tylko na wschód, a nie na północ. Zniecierpliwiony Tuareg przyszedł zobaczyć co się dzieje. Szybko się jednak zorientował, że nie ma wspólnego języka z wojskowymi i tylko nam przytakiwał. W końcu mogliśmy pojechać dalej. Gdy wsiadaliśmy do cysterny, Tuareg wskazał ręką na swój kolor skóry. W Nigrze podejrzewano, że to Francja i Libia podsycają rebelię. Francja straciła monopol na uran – Chiny chcą go wydobywać w Azelik; a Kaddafi w latach 80. XX wieku mówił, że w Libii jest ojczyzna wszystkich Tuaregów. Właśnie co zdezerterował z armii tuareski kapitan, który ochraniał powstającą drugą największą na świecie kopalnię uranu w Imouraren, zarządzaną przez francuską grupę energetyki jądrowej Areva. W konsekwencji Niger wyrzucił jej lokalnego dyrektora.
Jednak Francję i Niger ciągle łączy nie tylko uran, wydobywany od 1971 roku i wspólny język, ale też współpraca wojskowa i w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego. Libia również nie okazała się dla Tuaregów ziemią obiecaną – „Wmawiano nam, że Libia jest naszą ojczyzną, ale Libijczycy i Algierczycy często nami gardzili, co było przykre i bolesne. W Nigrze było o wiele gorzej, była cela, przesłuchania, tortury” – wspomina tuareski muzyk Abdallah Oumbadougou w książce burmistrza miasta Tchirozerine w regionie Agades, Issoufa ag Mahy „Touareg du XXIe siècle” (Brinon-sur-Sauldre 2006).
„Ogromna przepuklina” – tak Francuzi mówili na Niger, który odstawał od zwartego terytorium Francuskiej Afryki Zachodniej. Zaczęli go podbijać w ostatnich latach XIX wieku. W 1901 roku generał Gouraud spotkał w południowym Nigrze Tuaregów. Usłyszał od nich – „Nie żądaj zbyt wiele. Jesteśmy biedni, jesteśmy ludźmi Sahary, mamy tylko powietrze i przestrzeń!” („Zinder – Tchad”, Paryż 1944).
Północ Nigru Francja utrzymywała prawie 50 lat pod władzą wojskową, a resztą kraju rządziła przez dekrety administracyjne. Francuzi stłumili w Nigrze kilka powstań, w tym rebelię Tuaregów w górach Aïr. W grudniu 1916 roku Kaocen zajął Agades i prawie trzy miesiące oblegał francuski garnizon, zanim posiłki z Zinder odbiły miasto. Na rozkaz Francuzów, wszystkich marabutów (pobożnych muzułmanów) w Agades podczas pacyfikacji ścięto.
Francja nie miała z tej kolonii wielkiego pożytku, do czasu, gdy trzy lata przed uzyskaniem w 1960 roku przez Niger niepodległości odkryto złoża uranu, na zachód od gór Aïr. Niezadowolenie Francji z chęci renegocjacji jego ceny przez Niger w 1974 roku, uważa się za jeden z powodów zamachu stanu i objęcia władzy przez dowódcę armii Seyni Kountché. Do dzisiaj władzę w Nigrze sprawują ludzie, którzy wyszli spod jego skrzydeł. Kountché pozbywał się sukcesywnie konkurentów ze swojego otoczenia, a wielu Tuaregów musiało emigrować do Libii i Algierii. Mamadou Tandja, członek pierwszej ekipy wojskowej, która rządziła Nigrem oddelegowany do prefektury i na pozycję ambasadora miał jednak okazję zdobyć kapitał polityczny. Przywrócony do łask po śmierci Kountché, jest ministrem spraw wewnętrznych, gdy w 1990 roku armia zabija kilkaset osób w Tchin-Tabaradene – Tuaregów protestujących przeciwko aresztowaniom. Kiedy próby z demokracją się nie powiodły, władzę objął dowódca armii Ibrahim Mainassare Baré (przez zwolenników nazwany „IBM”), do którego Kountché miał zaufanie. „IBM” zaangażował się w pojednanie narodowe, jednak po trzech latach, w 1999 roku grupa niższych rangą oficerów zabija go na lotnisku. Tandja wygrywa wybory prezydenckie i teraz sam, pod przykrywką demokracji, usuwa niewygodnych ludzi, a pieniądze z uranu, zamiast na rozwój regionu Agades, wykorzystuje do prowadzenia wojny.
Jedni uważają, że Tuaregowie powinni się przystosować do „cywilizacji ludzi osiadłych”, skazując ich często na życie w slumsach. Inni idą za słowami włoskiego reportera Tiziano Terzaniego, że „bogactwo ludzkości leży w różnorodności. Dlaczego Tuaregowie muszą koniecznie nosić kalesony? Pozwólmy im przecież zostać Tuaregami!”. Naturalista Théodore Monod i geograf Edmond Bernus, dla których Sahara była częścią życia, solidaryzowali się z Tuaregami. Jednak ci uczeni zmarli kilka lat temu. Obecnie angielski antropolog Jeremy Keenan, mówi o krytycznej sytuacji w Nigrze, ale jest to jeden z nielicznych głosów ze świata nauki.
W lutym 2007 roku, grupa dowodzona przez Tuaregów poszukiwanych przez władze za actes de banditisme i dezercję z armii, zaatakowała garnizon wojskowy w Iferouane, największej miejscowości w górach Aïr. W marcu do grupy wstępuje Aghali ag Alambo – były rebeliant i podprefekt Arlit, miasta, w okolicach którego Areva zarządza kopalniami uranu. Dzięki nim Niger jest jednym z głównych producentów uranu na świecie. Powstaje Ruch Nigerczyków na rzecz Sprawiedliwości (MNJ). Alambo zostaje jego prezydentem. Z Iferouane uciekają wszyscy mieszkańcy. FAN tworzy tam bazę wojskową. MNJ chce większego udziału w zyskach z wydobycia uranu dla marginalizowanego przez władze regionu Agades, gdzie jedna osoba przypada na dwa kilometry kwadratowe.
Kiedy amerykańskie wojska w 2003 roku wchodzą do Iraku, Chiny ogłaszają plan wybudowania ponad 30 reaktorów jądrowych. Podobne chęci mają Indie, Rosja i Korea Południowa. Areva, światowy potentat w tej branży, w Chinach wybuduje kilka nowych elektrowni. Rok 2007 jest szczytem kolejnego, po ostatnim w latach 70. XX wieku, boomu uranowego. Niger zaczął wydawać pozwolenia na poszukiwania złóż, na obszarach pasterskich, zagranicznym firmom. Tuaregowie widzą nadzieję wyjścia z odwiecznej biedy, ale też zagrożenia dla środowiska w którym żyją.
Gdy zaczęło się ściemniać, kierowca busa się zatrzymał. Każdy z pasażerów szukał miejsca na poboczu drogi, żeby spędzić noc. Bardziej przezorni mieli pod ręką koce. Znalazłem małą ławkę. Ali dostawił drugą. Zaproponował herbatę z pobliskiego stoiska. Jest byłym wojskowym. Wraca do domu niedaleko Zinder. Całą drogę kurczowo trzymał przy sobie pudełko z odtwarzaczem DVD. Służba w armii pozwoliła mu poznać cały kraj. „Dlaczego rząd nie chce rozwiązać rebelii drogą pokojową i zgodzić się na podział zysków z uranu” – dziwi się. O świcie jedziemy dalej.
Issouf ag Maha latem 2007 roku jest we Francji. W książce „Touareg. Le destin confisqué” (Paryż 2008), napisze: „Każda osoba aresztowana poza obszarami miejskimi jest od razu zabijana. Nigdy w historii Nigru nie widziano takiej postawy. 11 września 2007 roku ogłosiłem moje wstąpienie do MNJ i dołączyłem do komórki politycznej w Europie”.
W Diffie kupuję bilet, na autobus następnego dnia o 5 rano, do Zinder. Na nocleg zabiera mnie do siebie poznany Nigerczyk. Dostałem materac, a w pokoju obok jego dzieci spały pod moskitierami. Mimo, że w tym domu, oprócz materaców i motocykla, prawie nic innego nie ma, te dzieci mają coś więcej niż przeciętny mieszkaniec tego kraju. W domu jest prąd i kran z wodą na podwórzu. We Francji, prawie co trzecia żarówka świeci dzięki uranowi z Nigru, a kopalnie w regionie Agades pobierają wodę z jedynego źródła jakim są wody głębinowe, współcześnie nie zasilane, w takich ilościach, że za 40 lat w regionie nie będzie wody. Kiedy uran w Nigrze się skończy w połowie XXI wieku, odejdzie z nim pasterstwo Tuaregów.
Obudziłem się po planowanym odjeździe, a był to jedyny autobus tego dnia. Zebrałem się i wybiegłem na główną ulicę miasta. Ludzie z autobusu chodzili już po okolicznych domach i pytali się o mnie. „Adam, gdzie byłeś – zawołał kierowca. – Szukaliśmy ciebie. Nie mamy czasu”. Chwilę później odjechaliśmy.
Autobus miał kilka awarii po drodze. Kiedy poszła rura wydechowa, wyszliśmy na pobliskie pole. Część pasażerów, głównie kobiety z dziećmi, została zabrana do najbliższego miasta przejeżdżającą ciężarówką, by tam oczekiwać na nasz autobus. Naprawa trwała dwie godziny. O zmroku dojechaliśmy do Zinder, drugiego największego miasta w Nigrze, a była już połowa września i zaczynał się ramadan.
Rano jest komplet osób do busa, głównie Tuaregów. Jedziemy do Agades, oddalonego o 450 km. Za miastem pierwsza kontrola dokumentów przez policję. Kilka kilometrów dalej tzw. bariera żandarmerii. Znaleźli u mnie aparat fotograficzny. Każą wszystkim wysiąść.
– Pan niech zostanie – usłyszałem od żandarma, który wsiadł z bronią.
Oprócz mnie została jeszcze starsza Tuareżka, która miała problem z opuszczeniem busa z racji swojego wieku. Zawracamy na żandarmerię w Zinder. Zabierają paszport. Po kilkudziesięciu minutach odprawili bus na barierę i zwrócili mi pieniądze za bilet. Mam czekać.
Po południu jedziemy na Policję.
– To już tylko formalność – zapewnia żandarm.
Zaciągają mnie do pokoju na parterze. Oprócz Nigerczyka za biurkiem zostaje tu jeszcze jeden inspektor.
– Wszystko z plecaka na podłogę! – rozkazał najwyższy rangą policjant tutejszej komendy, na którego mówią patron – Masz coś dużo książek o Nigrze… – zamyśla się przeglądając materiały, które kupiłem w stolicy Niamej. Trafia na gazety. Przegląda okładki: Sahel Horizons z 29 sierpnia – „Zerwanie z Kaddafim i Arevą. Sen czy rzeczywistość?” oraz „Nouhou Arzika: Opcja wojenna” (Arzika chce zmobilizować bezrobotnych ludzi ulicy i wesprzeć armię). Libération z 30 sierpnia – „Północny Niger – Zamęt”.– Dlaczego jechałeś do Agades? – Jestem studentem, chciałem poznać geografię Nigru. – Geografię Nigru możesz sobie studiować w Polsce, ale nie w Nigrze! – wykrzyknął i zaczęło się przesłuchanie. – Ile wziąłeś pieniędzy jak wyjeżdżałeś?! Kto Ciebie finansuje?! Jaką trasą jechałeś?! Kiedy chciałem, żeby się przedstawił z imienia i nazwiska, powiedział, że to on zadaje tutaj pytania: – Jeżeli będziesz sprawiał problemy, będzie to trwało długo… – ostrzegł. Po ponad godzinie przepytywania kazał zebrać wszystko z podłogi i rozsiadł się w fotelu. Zdążył przesłuchać kawałek Marleya „Exodus” na…