Subskrybuj

Chrzest jako rytuał inicjacji

Charakterystyczne jest, iż nałożenie ręki na katechumena występuje obecnie wymiennie z rytuałem namaszczenia piersi olejem – jak u wojownika przed walką, co także jest, jak mówiliśmy, symbolem Ducha Świętego.

I pokropię was wodą czystą, a oczyszczeni będziecie (…). I dam wam serce nowe, a ducha nowego dam do wnętrzności waszych”

(Ez 36, 25-26, przekł. Tow. Biblijnego).

Inicjacja, pomijając znaczenia potoczne, to koncept antropologiczny odsyłający do najbardziej uniwersalnego ze wszystkich rytuałów. Istotnie, tylko w naszej cywilizacji inicjacja antropologiczna nie występuje bezpośrednio, choć jej schemat daje się odkryć w wielu rytuałach przejścia[1].

W społeczeństwach tradycyjnych występują dwa typy inicjacji, a raczej dwa jej stopnie[2]. Pierwszy dotyczy wszystkich i polega na przejściu adepta ze statusu młodzieńca/dziewczyny do stanu mężczyzny/kobiety. Jest to inicjacja jako wejście w dorosłość. Schemat rytualny odsyła do symboliki śmierci i nowych narodzin. Struktura – jak we wszystkich rytuałach przejścia – polega na opuszczeniu stanu inicjalnego, wejściu w „okres marginesu”[3] (zawierającego przeważnie przejścia i próby, często rzeczywiście niebezpieczne dla życia) i przyjęciu do stanu nowego. Okres prób i przejść ma dowieść zdolności młodzieńca/dziewczyny do pokonania niebezpieczeństw, a zarazem powoduje wewnętrzną przemianę. Zazwyczaj ów nowy status wiąże się z przyjęciem nowego imienia. Inicjacja taka może się jednak nie powieść: wtedy kandydat na dorosłego powraca do stanu nieodpowiedzialnego młodzieńca. Inicjacja pierwszego stopnia jest więc rytuałem socjalizacji – przyjęcia do społeczeństwa dorosłych.

Inicjacja drugiego stopnia, tzw. szamańska, dotyczy tylko nielicznych: szamanów, wodzów, królów. Struktura rytualna jest podobna – śmierć i ponowne narodziny – ale rezultat już inny: wyłączenie ze społeczeństwa. Próby inicjacyjne polegają na zstąpieniu do piekieł lub/i wstąpieniu w niebiosa, inaczej mówiąc: są kontaktem z numinosum danego społeczeństwa. Po tych przejściach podmiot inicjacji nie jest już ten sam, gdyż wciela, uosabia siły nadprzyrodzone; posiada też przeważnie władzę magiczną i symboliczną, która uzasadnia panowanie symboliczne i realne nad członkami społeczeństwa i która ewentualnie legitymizuje jego nowe możliwości taumaturgiczne.

Chrzest, bierzmowanie i Eucharystia należą do chrześcijańskich rytuałów inicjacji. W jakim znaczeniu? Teologia świadomie i celowo odcina się od wymiaru magicznego rytuałów pogańskich. W dodatku praktyka chrzczenia dzieci nowo narodzonych zmienia podstawową funkcję inicjacji tradycyjnej, gdyż nie ma mowy o wprowadzaniu ich w stan dorosłości, a tym bardziej o nadawaniu im władzy magicznej. Jednak uzasadnienie teologiczne mówi o wprowadzaniu ochrzczonych do wspólnoty wiernych (ecclesia), a więc o rodzaju socjalizacji, jak też o wewnętrznej przemianie i kontakcie z wymiarem boskim. W uzasadnieniu dyskursywnym chodzi więc wyraźnie o inicjację antropologiczną, ale o innej naturze niż w kulturach tradycyjnych. Przede wszystkim zanika tu okres prób i przejść wymagających podmiotowej sprawności i charakteru. Niemniej symbolika chrztu przywołuje obrazy symbolicznej śmierci i zmartwychwstania. W jakiej mierze można mówić jednak o przemianie wewnętrznej i o nowej osobowości, gdy dziecko jest raczej przedmiotem rytuału niż jego podmiotem? W wypadku chrztu dorosłych okres przygotowawczy katechumena stanowi jakiś odpowiednik „marginesu” w rytuale przejścia, ale poprzedza on sam rytuał, a nie jest jego składnikiem. Jednym słowem, żeby postawić pytanie w sposób ostry: czy liturgia chrztu jest rodzajem dydaktycznej opowieści, która poprzez symboliczne gesty i formuły przypominające o fundującym wspólnotę micie oznacza przyjęcie do społeczności wiernych, czy też w sposób egzystencjalnie oczywisty przemienia adepta, nadając mu nowy status ontologiczny?

Przyjrzymy się zatem strukturze liturgicznej chrztu, dyskursywnym uzasadnieniom teologicznym rytuału i jego praktyce współczesnej, żeby zrozumieć, w jakiej mierze odpowiada on terminowi „inicjacji” w jego znaczeniu antropologicznym. Na zakończenie odwołamy się do znanych spoza religii mechanizmów indywiduacji, która jest zasadniczym celem inicjacji, oraz do związanych z nią aporii nowoczesności.

Symbolika a przeżywanie rytuału

Zacznijmy od stwierdzeń elementarnych. Według aktualnego stanu wiedzy rytuał to akcja symboliczna, w której zachowania funkcjonalne zostają symbolicznie naddeterminowane, tworząc sekwencję, której celem jest wytworzenie nowego typu więzi społecznej: na przykład parada godowa (czyli uwodzenie), której celem jest utworzenie pary, albo też parada wojenna zmierzająca do ustalenia hierarchii społecznej. Rytuały wytwarzają dodatkowo specyficzną apetencję, która przydaje satysfakcji uczestnikom[4]. Trzeba tu jeszcze przypomnieć znaczenie symbolu, który odwołuje się do treści emocjonalnych i angażuje do aktywnego zachowania. Samo słowo pochodzi od greckiego sýmbolon, co oznacza połączenie części (jak w filmach gangsterskich, gdzie przedarty banknot służy do wzajemnego się rozpoznania). Czyli „zrozumieć” symbol, można jedynie uaktywniając – dzięki mechanizmowi analogii – wewnętrzne treści gdzieś w nas schowane. Symbol angażuje więc do działania i ma przede wszystkim charakter egzystencjalny i afektywny, a nie semantyczny, gdyż nie można nigdy w pełni przełożyć jego znaczeń, a jedynie je interpretować[5]. To są znane sprawy, które jednak trzeba mieć w pamięci, by zrozumieć funkcjonowanie liturgii, gdzie teolodzy częściej mówią o „znakach” niż symbolach, co jest antropologicznie błędne.

Inicjacyjna liturgia chrztu, jak wiemy, obudowana jest wokół symboliki wody, do której dodano z czasem symbolikę oleju (namaszczenia) i światła (płomień, białe szaty) oraz, historycznie, pożywienia (sól, mleko z miodem, a w inicjacji eucharystycznej – chleb i wino).

Zanurzenie w wodzie jest związane z funkcjonalną czynnością mycia się, i nawiązuje do rytuałów oczyszczenia (mykwa) w religii żydowskiej. Rytuał wprowadzony przez Jana Chrzciciela dotyczył przede wszystkim obmycia z grzechów, co miało również znaczenie kontestacji monopolu kapłańskiego w judaizmie. Jezus poddał się rytuałowi, a to – według opisu ewangelicznego – spowodowało zejście nań Ducha Świętego (por. Mt 3, 13–17 i par.). Po zmartwychwstaniu polecił też apostołom chrzczenie wszystkich narodów „w imę Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28, 19). Chrzest stał się także rytuałem przystępowania do „sekty” chrześcijan.

Charakter jego został jednak zreintepretowany, przede wszystkim przez św. Pawła, jako utożsamienie się ze śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystusa: „obleczeniem się w Chrystusa” (Ga 3, 27). Pierwotne znaczenie obmycia z grzechów zostało zatem wzbogacone o wymiar przebóstwienia. Następne wieki (począwszy od IV) przyniosły jeszcze jeden wymiar: iluminacji. Jak Jezus w scenie przemienienia, tak ochrzczony uczestniczył w świetle nadziemskim. Było to związane, według historyków religii, z „odpowiedzią” chrześcijan na orientalny kult słońca[6].

Chrzest w wodzie został dość szybko uzupełniony przez namaszczenie – być może już pod koniec II i w III wieku, a z pewnością w wieku IV była to praktyka powszechna. W tradycji starotestamentowej namaszczenie – rzeczywiste bądź metaforyczne – dotyczyło królów, kapłanów i proroków. Symbolika oleju o żółtym kolorze wiązała go z kultem solarnym; w życiu codziennym praktyka namaszczania dotyczyła wojowników, była też często stosowana po kąpieli. Olej wnika w skórę, co pozwalało skojarzyć namaszczenie z działaniem Ducha Świętego. Namaszczanie chrzczonego przywoływało więc zarówno tradycję namaszczeń rytualnych i metaforycznych, jak też było znakiem zstąpienia Ducha Świętego. Do dziś jest ono głównym elementem bierzmowania. W tym kontekście znaczyło to, co dziś jest wypowiadane w formule liturgicznej: iż ochrzczony zyskuje godność „kapłana, proroka i króla”.

Do tych centralnych rytuałów trzeba dodać dwa znaczące gesty o dużym znaczeniu. Najpierw, jeszcze przed wejściem do kościoła, znak krzyża na czole katechumena lub dziecka jako rodzaj pieczęci, definitywnie przypisującej chrzczonego Chrystusowi. Następnie nałożenie ręki na zakończenie egzorcyzmów (ale przed wyrzeczeniem się Szatana), co jest znakiem przywołania Ducha Świętego – i było przedłużane (dziś pozostaje to fakultatywne) przez gest otwarcia: szafarz sakramentu dotyka uszu i ust katechumena czy dziecka, mówiąc „Effetah!” („Otwórz się!”), jak Jezus w czasie uzdrawiania głuchoniemego (por. Mk 7, 32–35).

Charakterystyczne jest, iż nałożenie ręki na katechumena występuje obecnie wymiennie z rytuałem namaszczenia piersi olejem – jak u wojownika przed walką, co także jest, jak mówiliśmy,  symbolem Ducha Świętego.

Należy podkreślić egalitarny charakter rytuału. O ile obrzezanie u Żydów (czego odpowiednikiem jest chrzest) dotyczyło tylko mężczyzn, chrzest dotyczył od początku wszystkich: mężczyzn i kobiet.

Dodatkowe gesty i słowa narosły z wiekami: założenie nowych, białych szat (po zdjęciu starych ubrań i zejściu do kąpieli katechumeni przywdziewali białe szaty) nawiązywało do rytuałów namaszczeń kapłańskich oraz królewskich i oznaczało iluminację. Podobnie jak wręczenie rodzicom chrzestnym światła (dziś zapalonej od paschału świecy). W pewnym okresie, gdy jeszcze odprawiano razem wszystkie rytuały inicjacji chrześcijańskiej – chrzest, bierzmowanie i Eucharystię – dawano do wypicia katechumenowi wodę, mleko z miodem, i następnie (dopiero wtedy) Eucharystię w obu postaciach (koniec II do VI–VII wieku?). Mleko z miodem nawiązywało do symboliki Ziemi Obiecanej „mlekiem i miodem płynącej”, przypominało również pożywienie dzieci, „albowiem takich jest Królestwo Niebieskie” (Mt 19, 14).

Reasumując symbolikę gestów rytualnych: chrzest znaczył obmycie z grzechów, śmierć (utopienie starego człowieka, „Adama”), nowe narodziny (warto w tym miejscu przypomnieć rolę wód płodowych w procesie narodzin), jak i zmartwychwstanie (tak jak Chrystus). Dodatkowo symbolika odsyłała do nowego stworzenia – dziecko wynurza się z wód, jak świat poprzez Słowo Boże wyłaniał z chaosu, nad którym unosił się Duch Święty. Nowe słońce to Chrystus rozświetlający, jak w Apokalipsie, mieszkańców Nowego Jeruzalem. Ochrzczony zostaje zatem wewnętrznie rozświetlony.

Świat został stworzony przez Słowo Boże, ważne więc w rytuale są również słowa. Struktura słowna liturgii chrztu zawiera: (1) egzorcyzmy, (2) wyznanie wiary, (3) wyrażenie pragnienia chrztu. Obok tego ważne są lektury biblijne, Litania do Wszystkich Świętych i błogosławieństwo kapłańskie.

Co do egzorcyzmów i wyznania wiary: pouczające jest przywołanie starej, zarzuconej dziś tradycji zachowań gestualnych chrzczonego. Otóż w pierwszych wiekach podczas egzorcyzmów zwrócony był on na zachód – w kierunku końca świata, śmierci, diabła. Po czym, w czasie wyznania wiary, zwracał się na wschód – w kierunku wstającego słońca, życia, Chrystusa i zmartwychwstania. Przestrzennie wybierał więc życie wieczne zamiast ziemskiego, Chrystusa zamiast księcia tego świata, nowe stworzenie zamiast starego. Mimo że od końca IV wieku wszystkie kościoły były budowane według tego schematu – ołtarz na wschodzie, wyjście z kościoła na zachodzie – znaczenie tej symboliki kosmologicznej nie jest już rozumiane i ta gestyka została zarzucona.

Z kolei, co do pragnienia chrztu i wyznania wiary: dzisiaj, przy dominującej praktyce chrztu dzieci, pragnienie rodziców i ich wyznanie wiary „zastępuje” pragnienie osobiste katechumena.

Lektury biblijne przypominają, że chrzest, tak jak wszelka liturgia, nie jest sprawą indywidualną, ale zanurza się w tradycji i ma charakter wspólnotowy. Zaraz podejmiemy ten wątek. Litania do Wszystkich Świętych przypomina dogmat o świętych obcowaniu i o ponadczasowej tożsamości ochrzczonego – wchodzi on do wspólnoty poza przestrzenią i czasem, gdzie starzy i młodzi, bogaci i biedni, mężczyźni i kobiety, a też, można dodać, integryści i progresiści, prawicowi i lewicowi, prezbiterzy i laicy, tworzą wspólnie Lud Boży niezależnie od ziemskich rozróżnień.

Błogosławieństwo kapłańskie zaś – choć w wypadkach skrajnych każdy może dokonać chrztu – wskazuje, iż rytuał ten jest sprawą całego Kościoła, wspólnoty wiernych, Ludu Bożego.

Pobieżne jest nasze streszczenie najważniejszych gestów i słów rytuału, niemniej czas przejść do teologicznego uzasadnienia liturgii sakramentu – którego greckie imię jest mysterion.

Usprawiedliwienie przez wiarę, czyli pole wierzeń

Chrztu udzielić sobie nie można: jest się chrzczonym przez drugiego człowieka. Nawet Jezus poddał się chrztowi z rąk Jana, mimo jego protestów. Jak wiadomo – choć zwykle chrztu dokonuje biskup, prezbiter czy diakon – w wypadku niebezpieczeństwa śmierci może to uczynić każdy, nawet osoba nieochrzczona, ale w pełni dobrej woli, sprowadzając rytuał do najprostszej postaci tzw. chrztu z wody: polecając w modlitwie dziecko Bogu, wypowiadając wyznanie wiary, polewając wodą jego głowę wraz ze słowami: „chrzczę cię w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” oraz konkludując to modlitwą „Ojcze nasz”. Chrzest taki jest ważny, ale gdy niebezpieczeństwo minie, winien zostać dopełniony przez pozostałe elementy (znak krzyża, egzorcyzmy, namaszczenie krzyżmem świętym, ubranie białej szaty, błogosławieństwa). I tego może dokonać tylko prezbiter (szafarz zwyczajny).

W Credo znajduje się sformułowanie: „wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów” – i istotnie, z małymi wyjątkami wszystkie wyznania chrześcijańskie uznają wzajemnie chrzest dokonany gdzie indziej, pod warunkiem użycia wody i formuły trynitarnej[7]. Ewentualnie go dopełniając, jak w prawosławiu, gdzie chrzest, nawet małych dzieci, powiązany jest z bierzmowaniem i z Komunią.

Wszystkie te elementy, dość znane, o charakterze formalno-prawnym raczej niż antropologicznym, nie przybliżają nas jednak do odpowiedzi o prawdę inicjacyjną rytuału. Wskazują jednak na jego centralne znaczenie, absolutnie fundamentalne jako próg przynależności do Kościoła i warunek zbawienia. Wprawdzie II Sobór Watykański, jak i niedawne decyzje Urzędu Nauczycielskiego złagodziły nieco absolutny charakter tego kryterium, ale jego waga pozostaje. Chodzi tu o przyjętą na II Soborze Watykańskim nową definicję Kościoła, która mówi, że do wspólnoty przynależą i mogą zostać zbawieni nie tylko ochrzczeni, ale także ludzie, którzy – nie znając Chrystusa nie z własnej winy – szczerze poszukują dobra i prawdy (por. Lumen gentium, 16[8]). Także wiele szumu wzbudziło niedawne uznanie Urzędu Nauczycielskiego, iż nieochrzczone dzieci również mogą zostać zbawione – przez wieki twierdzono, iż znajdą się w „otchłani” (limbus puerorum): czyli ani w niebie, ani w piekle, ale jakimś stanie pośrednim. Obecnie uznano, iż Bóg, który jest miłością, nie może odrzucać swego stworzenia, i że Duch wieje, gdzie chce, a ziarna prawdy (semina Verbi) mogą znajdować się także w innych wierzeniach.

Chrzest pozostaje jednak centralnym elementem tożsamości chrześcijan. Powtórzmy pytanie: jest-że li tylko znakiem przynależności do wspólnoty wiary (ecclesia) czy istotnie rytuałem inicjacji przemieniającym osobowość? I to nie tylko w sensie psychologicznym, subiektywnym (sama świadomość przynależności powoduje już pewne przeżycie), ale ontologicznym? Tak twierdzi teologia, ale czy małe dzieci istotnie przeżywają, nawet symbolicznie tylko, śmierć i zmartwychwstanie? Czy mają poczucie przejścia przez jakieś próby? Przemienienia wewnętrznego? Czy działanie rytuału posiada własną sprawczość „magiczną”? Chodzi nam zaś o wytłumaczenie nie teologiczne, a antropologiczne.

Do tego potrzeba jednak przypomnieć studia, zwłaszcza Lévi-Straussa, na temat skuteczności symbolicznej[9]. Otóż, w jego studiach (a także w studiach innych badaczy) występuje kategoria pola wierzeń danej wspólnoty i projekcji sił psychicznych jej członków na króla czy kapłana jako tych, którzy przeszli inicjację drugiego stopnia. Ów szaman czy władca dysponuje jakby kapitałem symbolicznym społeczności i może go inwestować według swej woli i rozeznania, dokonując z racjonalistycznego punktu widzenia cudów. Na przykład Lévi-Strauss opisuje, jak – używając wierzeń kosmogonicznych wspólnoty – szaman (poprzez „psychiczną manipulację” chorego organu) doprowadza do szczęśliwego porodu u kobiety z patologiczną ciążą. Pole wierzeń okazuje się w takich wypadkach silniejsze niż mechaniczne prawa materii, a jednocześnie występuje analogia do postępowania medycznego (europejskiego). Nie wystarczy to jednak do wytłumaczenia skuteczności antropologicznej chrztu, gdzie…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Czy chrześcijanie przegrywają walkę z czasem?