Powtarzając za Aleksandrem Kumorem, „wiara oczekuje rzeczy niewiarygodnych”1. Jak twierdzi Karl Barth, zapewnia spotkanie, „w którym ludzie zyskują wolność, by słuchać słowo łaski wypowiedziane przez Boga w Jezusie Chrystusie w taki sposób, iż na przekór wszystkiemu, co temu przeczy, raz na zawsze, wyłącznie i całkowicie mogą trzymać się Jego obietnicy i przewodnictwa”2. Wiara wprowadza człowieka w przestrzeń, która wydaje się odległa i niedostępna, pozwala upewnić się, że dla Boga nie ma nic niemożliwego (Por. Łk 1, 37). W historii bożonarodzeniowej niemożliwe staje się realne w życiu Elżbiety, Zachariasza i Marii, którzy mieli doświadczyć szczególnego rodzaju oczekiwania.
Oczekiwanie pojawia się w Biblii wraz z pierwszą obietnicą zbawienia. Zaraz po popełnieniu grzechu Adam i Ewa, reprezentujący całą ludzkość, zyskują zapewnienie, że w przyszłości urodzi im się potomstwo, które pokona grzech i szatana (Por. 1 Mojż 3, 15). Mimo rozczarowania ludźmi Bóg obiecuje pojednanie i gotów jest wyjść im na przeciw. Dlatego z każdym bohaterem wiary zawiera przymierze, by wzbogacić oczekiwanie i udowodnić, że On gotów jest pokonać dystans dzielący człowieka i Boga.
Abraham, Izaak, Jakub, a wraz z nimi cały naród wybrany trwają w oczekiwaniu na Mesjasza, które staje się głównym składnikiem ich wiary. Przedłużające się oczekiwanie rodzi wątpliwości, dlatego wiara wyczekująca na zbawienie bywa wystawiana na próbę, ludzie upadają się i podnoszą z Bożą pomocą, by ponownie uchwycić się nadziei zbawienia.
W perspektywie obietnicy z 1 Księgi Mojżeszowej niezwykle istotna staje się kwestia potomstwa. Zbawiciel ma urodzić się w konkretnej rodzinie, jako dziecko, na którym „spocznie Duch Pana” (Iz 11, 2)3. Nie może dziwić więc przekonanie poszczególnych postaci biblijnych o konieczności posiadania dzieci. One są przypieczętowaniem przymierza i dowodem na to, że Bóg zamierza spełnić swoją obietnicę. Brak potomstwa wywołuje zaniepokojenie w kobietach i mężczyznach w Biblii, dlatego modlą się o nie tak, jak czynili to ojciec Izaaka Abraham, matka Samuela Anna, rodzice Samsona czy też Elżbieta i Zachariasz, pierwsi bohaterowie bożonarodzeniowej historii.
Elżbieta pochodziła z kapłańskiego rodu Aarona i była żoną kapłana Zachariasza. Kapłani według Bożych zaleceń mogli się żenić, ale tylko z kobietami o nieskazitelnej reputacji, byli bowiem dla Boga święci (3 Mojż 21, 7). Ewangelista Łukasz, rozpoczynając swoją opowieść, zapewnia, że Zachariasz i Elżbieta byli ludźmi pobożnymi i sprawiedliwymi (Łk 1, 6), spełniali więc wszelkie warunki, by zgodnie z powszechnym przekonaniem panującym w ich narodzie, szczęściło im się w życiu. Mimo to nie mogli w pełni cieszyć się życiem rodzinnym, gdyż podobnie jak Abraham i Sara, nie mieli dzieci.
Elżbieta nie mogła mieć dzieci (Łk 1,7), a bezpłodność była negatywnie odbierana w społeczności żydowskiej. Każda kobieta miała nadzieję, że urodzi Mesjasza, od każdej kobiety oczekiwano, że będzie płodna, bo rodzina liczyła na to, że właśnie w jej gronie pojawi się Zbawiciel. Tam gdzie nie było dzieci, stawiano pytanie „dlaczego?” i podawano w wątpliwość głównie jakość kobiecości. Konsekwencje niepłodności mogły mieć wpływ na całe życie kobiety: z niechęcią patrzyli na nią członkowie rodziny, mąż mógł się z nią rozwieźć, narażona była na wstyd i poniżenie. Dzieci były błogosławieństwem, a bezdzietność hańbą (1 Mojż 30, 23); znakiem Bożej kary, „zapomnienia” o kobiecie (, niieuwz1 Sam 1, 11), a przez to nieuwzględnienia jej w Bożym planie zbawienia.
Zachariasz i Elżbieta byli osobami w podeszłym wieku, dla nich więc sprawa rodzicielstwa wydawała się całkowicie zamknięta, choć przez całe swoje dotychczasowe życie modlili się o dziecko. Wszystko miało się jednak zmienić wraz z pojawieniem się anioła Gabriela i wiadomością, którą przekazał kapłanowi.
Gabriel („Bóg jest moją siłą”) pojawił się wcześniej w Starym Testamencie – ukazał się prorokowi Danielowi, gdy potrzebne mu było wyjaśnienie widzenia, jakiego doświadczył. Według tradycji rabinistycznej anioł ten należał do grupy czterech najwyższych rangą aniołów, które przebywały w otoczeniu Boga. Uważa się, że znalazł się on w gronie „mężów Bożych”, którzy odwiedzili Sarę i Abrahama, żeby powiedzieć im, że będą mieli dziecko (1 Mojż 18). Gabriel wyjaśnił Zachariaszowi cel swojej wizyty, dokładnie też określił zadanie, jakie będzie miał jego syn. To jednak było dla kapłana zbyt wiele. Gdy modlitwa została wysłuchana Zachariasz nie mógł pozbyć się wątpliwości, przez co stał się na 9 miesięcy niemy, Elżbieta z kolei przez 5 miesięcy nie ujawniała nikomu, że jest w ciąży (Łk 1, 24). Może nie do końca rozumiała całą sytuacją i bała się upubliczniać swój stan, by nie wystawić się na pośmiewisko i nie robić rodzinie niepotrzebnych nadziei.
Niemożliwe ponownie uderzyło z taką siłą, że przerosło wszelkie oczekiwania. Stosownie do rozumowych przesłanek nie powinno było się stać, lecz w kontekście wiary można się było tego spodziewać. „Wiara jest bowiem pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy” (Hebr 11, 1). Elżbieta oraz jej mąż jakby na chwilę o tym zapomnieli. Dlatego oczekiwanie dla Zachariasza stało się czasem milczenia, czasem refleksji nad dotychczasowym życiem, a może nawet okazją do jego przewartościowania. Zachariasz był kapłanem, wydawał się obcować z Bogiem niemal codziennie, miał dostęp do świątyni i wiedzy, która nie była dana każdemu. Kto, jak nie on miał odpowiedzieć z wiarą na Boże wezwanie? Jednak w obliczu niemożliwego przestraszył się, zatrzymał i zamilkł.
###banner###
Z Elżbiety została zdjęta hańba, więc zapewne codziennie dziękowała Bogu za to, co dla niej uczynił. To, co dotąd wydawało się karą, okazało się błogosławieństwem. Jej niepłodność miała swoją przyczynę, niezależną od niej, jej wcześniejsze oczekiwanie nabrało sensu. Bóg postanowił działać w sposób nieprzewidywalny także w jej życiu. Stąd jej oczekiwanie na narodziny dziecka, kiedy już w pełni przyjęła do wiadomości ciążę i ujawniła ją światu, wypełnione było radością, wdzięcznością i patrzeniem z nadzieją w przyszłość.
Ewangelista Łukasz nie informuje czytelników, kiedy Elżbieta dowiedziała się, kim będzie jej syn. Możliwe, że wyjaśnił to jej niemy mąż, gdy wrócił ze świątyni, wznosząc ręce ku niebu, być może napisał; jako żona kapłana mogła umieć pisać, na co wskazuje dalszy przebieg historii i posługiwanie się przez Zachariasza tabliczką przy nadawaniu imienia dziecku (Łk 1, 59–64). Kobieta niemal od początku wydawała się świadoma, że wyda na świat wyjątkowe dziecko, choć nie miała możliwości usłyszeć osobiście słów anioła. Wydarzył się cud, niepłodna była w ciąży, musiała być więc tego konkretna przyczyna. Zachariasz i Elżbieta mieli doświadczyć rodzicielstwa w tak późnym wieku, bo Bóg wybrał ich syna na człowieka poprzedzającego Mesjasza.
Jak się z czasem okazało, nieprawdopodobnego cudu w swoim życiu miała doświadczyć jeszcze inna kobieta, Maria z Nazaretu, zaledwie zaręczona z Józefem. Początkowo te dwie historie nie wydają się ze sobą powiązane, ale z czasem okazuje się, że Elżbieta i Maria są ze sobą złączone nie tylko więzami krwi, ale relacją, która łączyć będzie także ich dzieci.
Kiedy Marię odwiedził anioł zwiastowania Gabriel, dowiedziała się, że została wybrana, by urodzić Mesjasza. Dla Marii sytuacja była bardzo zaskakująca. Być może wiedziała o tym, że jej lud oczekuje Zbawiciela, bo była to informacja przekazywana z pokolenia na pokolenie, ale nie podejrzewała, że wypełnieniem obietnicy stanie się jej syn. Gdy spotkała Gabriela, mogła mieć około 14 lat, gdyż w takim właśnie wieku kobiety zawierały związek małżeński w jej narodzie. Zwykle decyzja o małżeństwie nie należała do kobiety, kontrakt zawierały rodziny. Pierwszym etapem poprzedzającym ślub i wprowadzenie do domu męża były zaręczyny. W tym czasie kobieta nadal przebywała w domu rodziców. Kiedy anioł odwiedził Marię w Nazarecie, była ona zaręczona. Zaskakujące w tym spotkaniu było wszystko, począwszy od pozdrowienia Gabriela, w którym nazywał Marię błogosławioną, poprzez nowinę o mającym nastąpić narodzeniu Mesjasza, a skończywszy na reakcji kobiety. Początkowo młoda dziewczyna przestraszyła się anioła i jego pozdrowienia, bo nie rozumiała, co ma ono oznaczać. W jej uszach dźwięczało zdanie: „dziecko bez męża”, i nie wiedziała, jak to jest możliwe. Dotąd nie odbyły się jeszcze jej oficjalne zaślubiny z Józefem, „nie znała mężczyzny”, w jaki sposób miałaby więc zajść w ciążę? Może przez myśl przeszło jej, że to, co się dzieje, może rzutować na jej reputację (urodzi nieślubne dziecko, kto jej uwierzy, że spotkała anioła) i relacje z przyszłym mężem, ale przebieg rozmowy wskazuje, że nie miała na tym etapie zbyt wielu wątpliwości. W porównaniu ze starszym i doświadczonym duchowo Zachariaszem, Maria wykazała ogromną dojrzałość i spokój. Przyjęła słowa anioła z pokorą i pełną gotowością mówiąc: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1, 38). Podczas rozmowy z Gabrielem Maria dowiedziała się, że jej krewna również spodziewa się dziecka (Łk 1, 36–37). Musiała…