Subskrybuj
Członek redakcji internetowego tygodnika „Kultura Liberalna”.

Konserwatyzm w cieniu apokalipsy. Voegelin, Taubes, Schmitt i „Teologia Polityczna”

Przyglądając się polskim środowiskom skupionym wokół rozmaitych politycznych czasopism, od pewnego czasu można zauważyć ciekawe zjawisko. Dziś najważniejszym środkiem ideowego przekazu staje się nie tyle samo pismo, ale to, co się wokół niego dzieje: strona internetowa, fora, portale społecznościowe, kluby dyskusyjne, spotkania, happeningi i last but not least… serie książkowe. Szczególnie te ostatnie często lepiej charakteryzują polityczne inspiracje i rodowód danej grupy, niż redakcyjne teksty w papierowym wydaniu.

Jest to również casus „Teologii Politycznej”. Jej pierwszy numer ukazał się w roku 2004 a od tego czasu pojawiły się jedynie trzy kolejne zeszyty, choć na okładce wyraźnie widnieje podtytuł: „Rocznik filozoficzny”. I co prawda są to pokaźne tomiszcza, to nie samo czasopismo jest najbardziej doniosłym głosem tej jednej z ważniejszych redakcji na konserwatywnej prawicy. Jego funkcję z powodzeniem pełni strona internetowa, uniwersyteckie seminaria, publiczne debaty oraz do pewnego momentu program publicystyczny w TVP Kultura. Długi czas brakowało tylko książek. I oto od niedawna możemy sięgnąć po dwa tytuły otwierające pierwszą serię „Teologii Politycznej”: Platona Erica Voegelina i Teologię polityczną Świętego Pawła Jacoba Taubesa. Voegelin podobnie, jak Hanna Arendt czy Izajasz Berlin, należy do tego pokolenia europejskich myślicieli, na które największy wpływ wywarła nagła erupcja totalitaryzmów w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku. Studiował w Wiedniu i tam zaczął naukową karierę pod kierunkiem słynnego teoretyka prawa Hansa Kelsena. Jednak dopiero po wyjeździe do Stanów Zjednoczonych, tuż przed wybuchem II wojny światowej, dał się poznać jako twórca oryginalnej koncepcji filozoficznej. Będąc światkiem narodzin zarówno nazizmu, jak i komunizmu, Voegelin za główne zadanie postawił sobie zbadanie ich genealogii. Najbardziej dojrzałe wyniki swoich badań zaczął publikować w latach pięćdziesiątych. Jego diagnoza była jednoznaczna – przyczyną powstania totalitaryzmów jest fundamentalny błąd w rozpoznaniu prawdy o ludzkiej egzystencji, który Voegelin nazwał „polityczną gnozą”. To, wydawałoby się, na wskroś teologiczne pojęcie, w pierwszym rzędzie odsyłało do historycznego zjawiska chrześcijańskiego gnostycyzmu. Gnostyk to „ten, który wie”, a więc ten, który jest obdarzony przez Ducha św. tchnieniem (pneuma) boskiej wiedzy. Pozwala mu ono w radykalnie złym materialnym świecie rządzonym przez Demiurga zacieśnić kontakt z dobrym Bogiem i podążać ścieżką wiodącą do pełni (pleromy). Ale gdzie tu miejsce na dwie zbrodnicze ideologie XX wieku? Voegelin w odpowiedzi wskazuje na to, że założenie o istnieniu tych, którzy posiadają boską wiedzę, może doprowadzić do przekonania, że powszechne zbawienie da się osiągnąć na ziemi. U wczesnych gnostyków taka obietnica dotyczyła nielicznych, jednak u progu nowożytności przyjęła postać idei Tysiącletniego Królestwa. W praktyce jego ustanowienie przyjmowało często formę społecznych rewolucji, czego skutki Voegelin próbował pokazać badając późnośredniowieczny ruch Braci Wolnego Ducha, beginki i begardów, wojny chłopskie w czasach reformacji czy ruchy purytańskie w siedemnastowiecznej Anglii. Wszystkie te religijne zjawiska przyjmowały, że pewne formy zbawienia są dostępne tu i teraz. To samo dotyczyło nazizmu i komunizmu. Z tą różnicą, że w tym przypadku gnostycki sposób rozumowania został zsekularyzowany i całkowicie upolityczniony. Przestrzenią ostatecznego zbawienia człowieka stała się historia, a jego podmiotem rasa lub proletariat. Celem była Trzecia Rzesza lub komunistyczne królestwo wolności. Te ostatnie to według Voegelina najbardziej skrajne i zgubne w skutkach formy politycznego gnostycyzmu. Ale nie jedyne. Gnoza polityczna to nieodłączny komponent innych nowożytnych idei. Nic zatem dziwnego, że źródeł adekwatnej nauki o polityce, Voegelin szukał przede wszystkim u myślicieli przednowożytnych. Platon stał się tu jednym z najważniejszych przewodników. Stworzona przez niego metafizyczna analogia pomiędzy porządkiem duszy, porządkiem politycznej wspólnoty i porządkiem kosmicznym doskonale komponuje się z przekonaniem Voegelina, że społeczeństwo to kosmion – spójny świat będący nie tylko dziełem przypadku, czy umowy, a człowiek to ktoś, kto uczestniczy w „większej całości, przekraczającej jego jednostkowe istnienie”. Tak rozumiana polityczna egzystencja stale doświadcza napięcia pomiędzy tym, co indywidualne i tym, co uniwersalne, tym, co immanentne i tym, co transcendetne. Napięcia tego nie da się zlikwidować, jak chciałyby tego gnostyczne ruchy. Można je jedynie opisać badając symbole, których używają poszczególne społeczeństwa dla wyrażenia tego doświadczenia. O Platonie Voegelin pisał wielokrotnie. Wybór dokonany przez redaktorów „Teologii Politycznej” jest jednak trafny. Po pierwsze dlatego, że wydany tekst to rozdział najbardziej reprezentatywnego dzieła Voegelina, Order and History. Ta monumentalna praca nigdy nie została ukończona, jednak najlepiej wyraża podejście Voegelina do dziejów europejskiej myśli politycznej widzianej z perspektywy historii zmagań z wieczną pokusą gnozy. Po drugie jest to jeden z jego najbardziej skrupulatnych komentarzy do Platona. Voegelin zwraca w nim uwagę nie tylko na wprost wyrażone wypowiedzi, ale zgodnie z zasadami close reading, na każdy szczegół Platońskich dialogów. Książka Taubesa to zupełnie inna historia. Zarówno pod względem stylu, jak i intelektualnych inspiracji. Teologia polityczna Świętego Pawła stanowi zapis jego wykładów wygłoszonych tuż śmiercią w Heidelbergu. Stąd w przeciwieństwie do wyważonego i chłodnego tonu Voegelina, opowieść Taubesa jest żywa, pełna anegdot i biograficznych wtrętów. Sama sylwetka Taubesa również różni się od postaci konserwatywnego akademika, jakim był Voegelin. Taubes to niepoprawny prowokator, człowiek raczej lewicy niż prawicy, jak sam o sobie mówił, choć lewicy nietypowej, bo po uszy zanurzonej w teologicznych rozważaniach. Zresztą teologiczny komponent jest u Taubesa obecny od samego początku. Wyrósłszy w rabinackiej rodzinie, ukończył jesziwę, później studiował u Hansa Ursa von Balthazara i Karla Bartha, a także u Gershoma Scholema. Jako autor pisał jednak mało, a publikował jeszcze mniej. Jego najważniejszą książką jest Abendländische Eschatologie, praca doktorska wydana w latach 40., która zrobiła duże wrażenie między innymi na Scholemie. Powołuje się na nią także Karl Löwith w swojej słynnej Historii powszechnej i dziejach zbawienia. Oba teksty będą też porównywane. „Historia” i „zbawienie” to bowiem kluczowe pojęcia również dla Taubesa, który śledzi ich wzajemne powiązania począwszy od żydowskiej narracji o Wyjściu, przez historię apokaliptyki (Daniel, Jezus, św. Paweł, św. Jan, Augustyn, Joachim z Fiore), aż po nowożytne doświadczenie „utraty nieba” i powstanie filozoficznej eschatologii (Kant, Hegel, Marks, Kierkegaard). Nie chodzi mu przy tym tylko o prosty proces sekularyzacji – przejście od teologii do filozofii. Dzieje eschatologicznych pojęć to rzecz głębsza. Pokazują one niezmienne ludzkie pragnienie przerwania nieskończonego cyklu natury, wyjścia poza historię przez osiągnięcie jej celu. Jest to stale obecna w Zachodniej tradycji próba nadania dziejom sensu, która ma również swoje polityczne konsekwencje. Jeśli bowiem przyjmiemy, że znaczenie ludzkiej egzystencji określa to, co znajduje się u końca historii, to człowiek, który jest w niej zanurzony, staje się w istocie obcym, „wygnańcem”. Jego wzrok zwrócony jest ku jakościowo odmiennej przyszłości. Dzieje się tak zarówno w przypadku hebrajskiej tradycji prorockiej, jak i w przypadku Marksa z jego pojęciem alienacji. Apokaliptyka ma wyraźnie rewolucyjny charakter, czy to w wydaniu religijnym, czy to jako sekularna utopia. W badaniach poświęconych żydowskiej i chrześcijańskiej eschatologii jedną z najważniejszych postaci jest dla Taubesa św. Paweł. Zbiór heidelberskich wykładów jest więc książką szczególną. Taubes stara się w niej pokazać nie tylko Pawła-chrześcijanina, lecz przede wszystkim Pawła-Żyda, stawiając przy tym pod znakiem zapytania większość naszych poglądów na jego działalność misyjną. I tak Pawłowe przeciwstawienie ducha i prawa nie jest zwrócone przeciw rabinicznej nauce, lecz stoi w kontrze do prawno-politycznej machiny Cesarstwa Rzymskiego. Obecne w listach apostoła pojęcie wiary (pistis) nie ma rodowodu greckiego, lecz żydowski. Wreszcie uniwersalizm Pawła jest nie tyle zniesieniem wszelkich podziałów pomiędzy Żydami oraz nie-Żydami i unieważnieniem żydowskiej wyjątkowości, ile wypływającą z wnętrza żydowskiego doświadczenia próbą urzeczywistnienia mesjańskiej idei. Ten Pawłowy mesjanizm będzie dla Taubesa niezwykle istotny. Przede wszystkim w wymiarze politycznym, gdzie czas oczekiwania na Mesjasza jest szansą na zbudowanie zupełnie nowego wspólnotowego ładu opartego na wzajemnym przesłaniu miłości. Książki Voegelina i Taubesa wydane przez „Teologię Polityczną” to zatem niezbędne uzupełnienie przekładowej luki w tekstach obejmujących styk historii filozofii i religii. Ale wydaje się, że publikacja tych pozycji ma jeszcze inne znaczenie. Ich pojawienie się mówi bowiem dużo nie tylko o interpretacjach dwóch uczonych, ale i o samej „Teologii Politycznej”. I prowokuje do pytań. Czym jest dziedzina, która pojawia się w tytule czasopisma? Jaki projekt polityczny za nią stoi? Jakiego typu problemy stają się w jej świetle najważniejsze? Jakiego rodzaju napięcia rodzi? To, co od razu rzuca się w oczy to fakt, że zarówno Voegelin, jak i Taubes interpretują religijne wyobrażenia nie tylko jako część…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kapitał społeczny. Od zaufania do zaangażowania