Subskrybuj

Moralne oburzenie motorem lokalnego działania

Neoliberalny model gospodarki poniósł druzgoczące fiasko. Dowodem na to jest niewątpliwie ostatni światowy kryzys. Okazało się, że koncepcja wolnego handlu międzynarodowego, która w założeniach miała nie tylko podnieść standard życia zachodnich społeczeństw, ale także stać się panaceum na problemy krajów globalnego Południa, nie była w stanie spełnić pokładanych w niej oczekiwań. Zwłaszcza tych dotyczących pomocy. Zamiast polepszyć sytuację krajów rozwijających się, doprowadziła do jej pogorszenia.

I właśnie ta recesja stanowi główny powód otwarcia nowej debaty na temat alternatywnych źródeł pomocy dla tych państw. Debaty, która, aby móc prowadzić do konstruktywnych wniosków, musi być merytoryczna i poparta solidnymi badaniami.

Badania takie przedstawiają Irlandczycy Gerard McCann oraz Stephen McCloskey.  W książce Lokalnie-globalnie. Kluczowe zagadnienia studiów nad rozwojem starają się ukazać przyczyny biedy krajów rozwijających się, przedstawiając wszystkie aspekty globalizacji i rozwoju, od ekonomii przez politykę po studia genderowe.

Zredagowana przez nich pozycja zawiera prace trzynastu specjalistów obnażających przed czytelnikiem kontrowersyjne fakty dotyczące pomocy udzielanej państwom globalnego Południa przez Zachód i udowadniających, że to właśnie Zachód jest winien fatalnego stanu ich gospodarek. Autorzy nie urządzają jednak polowania na czarownice, tylko rzetelnie weryfikują działalność instytucji finansowych i rządowych organizacji międzynarodowych, bezlitośnie rozliczając się z byłymi potęgami kolonialnymi.

I choć rozliczenia te wydają się istotną częścią książki, nie one są w niej najważniejsze. Nadrzędnym celem publikacji jest bowiem uwrażliwienie czytelnika na problemy globalne oraz promowanie aktywizmu. Ma ona być niejako zaproszeniem do wspomnianej nowej dyskusji. Ma za zadanie ostrzec przed kolejnymi błędami i uczulić na to, że problemy krajów rozwijających się mogą w przyszłości wywołać reakcję łańcuchową, która negatywnie odbije się na całym świecie. Czy robi to skutecznie? Z całą pewnością tak.

Książka składa się z czterech zasadniczych części (i dwóch dodatków o PAH-u i Afganistanie). Pierwsza z nich stanowi wprowadzenie w tematykę. W kolejnej autorzy badają dogłębnie wpływ światowej gospodarki na kraje rozwijające się oraz ujawniają nieskuteczność zachodniej pomocy w walce z problemami globalnego Południa. Trzecia część zbioru, zatytułowana Polityka rozwojowa, obejmuje cztery artykuły dotyczące kolejno problemów klimatycznych, polityki UE wobec krajów rozwijających się, rozliczenia Milenijnych Celów Rozwoju w Afryce Subsaharyjskiej oraz spojrzenia genderowego na rozwój. Wszyscy autorzy poddają rewizji strategie Zachodu nie tylko wobec krajów rozwijających się, ale również wobec świata w ogóle.

Część czwarta poświęcona jest przede wszystkim nowym możliwym drogom rozwoju, jednak trudno jest opisać ją jednym zdaniem, ponieważ artykuły ułożone są tu niespójnie i niezbyt dobrze z sobą współgrają. Jedną z wad publikacji jest właśnie chaotyczne rozmieszczenie tekstów. I tak na przykład w części pierwszej, traktującej w głównej mierze o definicjach pojęć kluczowych dla całości tematu, znajdujemy pracę dotyczącą Międzynarodowego Trybunału Karnego oraz postępującej „globalizacji sprawiedliwości”. Niespójności jest więcej, nie wpływają one jednak negatywnie na odbiór całości tekstu. Po przestudiowaniu bowiem wszystkich zawartych w zbiorze prac nasuwają się klarowne wnioski.

Otóż przyczyna nieskuteczności pomocy tkwi w schematycznym podejściu krajów bogatych do krajów rozwijających się. Zachód nie bierze pod uwagę przyczyn zjawisk występujących w owych krajach i narzuca rozwiązania sprawdzone w swojej kulturze, bezpodstawnie uznane za uniwersalne. Madeleine Leonard w artykule dotyczącym pracy dzieci udowadnia, jak niebezpieczne skutki ma wprowadzenie na modłę europejską całkowitego zakazu ich pracy oraz bojkotowanie przez zachodnie społeczeństwa wytwarzanych przez nie produktów. Joanne McGarry z kolei przedstawia współczesny system udzielania pomocy, porównując go z tym, który panował do lat dziewięćdziesiątych. Okazuje się, że choć dzisiaj kraje rozwijające się traktowane są mniej instrumentalnie, to nadal nie potrafią przeforsować własnych wizji rozwoju, ponieważ są uzależnione od międzynarodowych instytucji finansowych. Organizacje takie, jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy Bank Światowy, w zamian za pomoc w restrukturyzacji długu żądają  przeprowadzania niemożliwych do przyjęcia lub zrealizowania reform gospodarczych. Jak wyraził się Jeffrey Sachs, były doradca MFW: „To wbrew logice, żeby grupka 1000 ekonomistów z Dziewiętnastej Ulicy w Waszyngtonie dyktowała, w jakich warunkach ma żyć 1,4 mld osób w 75 rozwijających się krajach” (s. 142).

Właśnie to niedopuszczenie globalnego Południa do głosu w swoich sprawach powoduje, że większość działań pomocowych okazuje się nieskuteczna, a czasami wręcz szkodliwa. Zastrzeżeń do polityki UE nie kryje także Gerard McCann. Tłumaczy, że Wspólnota Europejska, coraz bardziej skupiając się na sobie, marginalizuje kraje rozwijające się. Ponadto wymusza na nich otwarcie rynków na import z UE, co nota bene jest sprzeczne z  wewnętrznymi europejskimi regulacjami handlowymi. Do tych oskarżeń Maeve Taylor dorzuca brak zrozumienia dla różnic kulturowych. Autorka udowadnia, że głębokie różnice społeczne między Południem a Północą uniemożliwiają zastosowanie „północnych” zasad.    Ponadto podkreśla, że nie wystarczy wprowadzanie reform, „potrzebna jest odpowiednia edukacja, ponieważ reformom nie towarzyszą rzeczywiste zmiany społeczne” (s. 88).Kolejne przewinienia Zachodu wylicza Nessa Ní Chasaide, która przeprowadza analizę zadłużenia państw rozwijających się. Autorka zaznacza, że wartość długu znacznie przekracza kwoty, jakie państwa…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Europa a turecki eksperyment