Subskrybuj
Pracownik Zakładu Psychologii Społecznej IS UW, prowadzi badania nad m.in. socjologią ekonomiczną oraz socjologią religii.

Pokolenie Jana Pawła II: wspólnota doświadczenia i nowy wzór religijności

Czy „pokolenie JP2” to faktyczny fenomen społeczny czy chwytliwe hasło ukute przez media? Dyskusja wydaje się nie mieć końca. Socjologia ma na ten temat swoje zdanie: o wspólnocie wartości i przekonań wśród dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków mówić nie można. Jednak choć badania socjologiczne dowodzą raczej pluralizmu stylów życia, warto spojrzeć na zjawisko pod nieco innym kątem, mianowicie – pewnej wspólnoty doświadczenia bliskiego osobom urodzonym w określonym miejscu i czasie. Intensywność i wyjątkowość tego doświadczenia sprawia, że mówienie o więzi pokoleniowej nie jest zupełnie bezzasadne.

Od chwili śmierci papieża Jana Pawła II przetoczyło się już kilka fal dyskusji nad fenomenem „pokolenia JP2”, mamy sporo badań, jeszcze więcej medialnych wypowiedzi, pojawiają się pierwsze podsumowania efektów składanych kilka lat temu deklaracji i podejmowanych działań. Dysponując tym materiałem, można z pewnym dystansem przyjrzeć się temu ciekawemu i wielowymiarowemu zjawisku.

Długi pontyfikat 1978 – 2005

Wiele dyskusji o „pokoleniu JP2” toczy się wokół klasycznego toposu „nosa Kleopatry”, czyli podkreśla fundamentalną rolę jednostki w historii. Jednak sprecyzowanie wszystkich wymiarów wpływu Papieża (w tym wymiaru duchowego, religijnego, politycznego, moralnego, z jednej strony emancypacyjnego, z drugiej – konserwującego etc.) jest sprawą o wiele bardziej subtelną. W okresie bardzo długiego pontyfikatu Jana Pawła II w historii Polski miało miejsce wiele ważnych wydarzeń politycznych, społecznych, ekonomicznych. Dla ludzi, którzy brali w nich czynny udział, i dla tych, którzy musieli mierzyć się z ich konsekwencjami, nie były to czasy łatwe. Wymagały podejmowania decyzji obciążonych dużym stopniem ryzyka: trudno było określić, co decyzje te przyniosą, zaś koszty błędnych wyborów były ogromne. Kiedy pytamy o wpływ Jana Pawła II na Polaków, pytamy w gruncie rzeczy o to, w jaki sposób uwzględniali jego osobę, jego nauczanie w podejmowanych przez siebie decyzjach, tych codziennych, ale i tych nadzwyczajnych. Czy osoba Papieża miała wpływ na wartości, którymi się kierowali? Czy wpływała na hierarchie celów?

Na tak konkretne pytanie dość trudno odpowiedzieć. Mamy z pewnością do dyspozycji wiele interesujących osobistych wspomnień i narracji na ten temat. W biograficznych opowieściach powtarza się wątek realnego wpływu Jana Pawła II na konkretne decyzje: o podjęciu swojego powołania, o przystąpieniu do służby innym, na przykład wolontariatu, o małżeństwie, o odważnym kroku w kierunku zmiany swego życia, a nawet o jakimś rodzaju emancypacji (porzuceniu dotychczasowego modelu życia). Owe jednostkowe narracje dość jednoznacznie wskazują, że Papież miał wielki wpływ na różne życiowe decyzje wielu Polaków.

Jest – czy go nie ma?

Trudno jednak te osobiste świadectwa zmierzyć i przełożyć na całościowy obraz. Dlatego inaczej do problemu podchodzą socjologowie. Jako wyróżnik „pokolenia JP2” przyjmują twarde dane demograficzne, przede wszystkim wiek, i koncentrują się na analizie wpływu Jana Pawła II na poszczególne grupy wiekowe. Część z badań ogranicza się jedynie do pokolenia urodzonego na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Inni badacze dzielą całe społeczeństwo na poszczególne grupy wiekowe i sprawdzają różnice pomiędzy nimi. Badania te przynoszą bardzo ciekawe wyniki, wiele mówią zarówno o polskim społeczeństwie, jak o jego religijności[1].

Sporo ważnych wniosków z tych badań wynika: urodzeni na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych są trochę lepiej niż przeciętnie wykształceni, trochę bardziej niż przeciętnie religijni, nieco bardziej konserwatywni, pochodzą z nieco bardziej religijnych domów, a ich wartości nie różnią się istotnie od wartości ich rodziców. Widać dobrze, że pokolenie to wyraźnie różni się od ludzi starszych od nich o kilkanaście lat, urodzonych w latach sześćdziesiątych i wchodzących w dorosłość w okresie Solidarności i stanu wojennego. Widać, że są to całkiem różne pokolenia. W sumie jednak badania socjologiczne, wychodzące od standardowych zmiennych społecznych, takich jak wiek, wykształcenie, płeć, pochodzenie, niewiele przynoszą jakichś zaskakujących rewelacji o „pokoleniu JP2”. Nie da się też na podstawie tych danych, agregowanych na bardzo ogólnym poziomie, opisać modelowego przykładu reprezentanta „pokolenia JP2”, ponieważ jest to grupa bardzo zróżnicowana.

Mają więc rację ci, którzy nie bez słabo ukrywanej satysfakcji ogłosili, że „pokolenie JP2” nie istnieje. Trudno doszukać się jakiejś wyrazistej wspólnoty wartości, przekonań, poglądów wśród dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków. Zbyt duża jest to grupa, aby mogło ją łączyć coś więcej niż wiek. To nie zaskakuje. Życie w nowoczesnym społeczeństwie, z jego podziałami społecznymi, specjalizacją pracy, różnymi stylami życia, prowadzi do rosnącego pluralizmu wartości. Można ten współczesny świat odrzucić, żyć w zamkniętej, surowej wspólnocie. Zawsze jednak jest to możliwość dla jednostek, a nie dla całych grup.

W klasycznym socjologicznym sensie, sprowadzającym się do szukania matrycy cech wspólnych dla jakiejś grupy wiekowej, nie ma zatem czegoś takiego jak „pokolenie JP2”. Czy jednak nie można tego samego powiedzieć o „pokoleniu 1968”? W końcu dzisiaj nawet najbardziej ideowi przedstawiciele tego pokolenia, czyli grupy ludzi wchodzących w dorosłość w 1968 roku, są skłóceni. Nie mówiąc już o głębokim zróżnicowaniu całej tej grupy wiekowej. Uważamy jednak, że decyzja o rezygnacji z kategorii pokolenia byłaby zbyt pochopna. Istnieje jakiś jeden desygnat: wspólny mianownik łączący tych ludzi w całość, pozwalający mówić o pewnej wspólnocie, choć nie jest to wspólnota poglądów, wartości czy ideałów.

Pokoleniowa wspólnota doświadczenia

Uznajmy zatem, że „pokolenie” jest desygnatem pewnej wspólnoty doświadczenia: wspólnego uczestnictwa w wydarzeniu, które jednak każdy przeżywa z osobna, zgodnie ze swoimi predyspozycjami psychologicznymi i kierując się przyswojonymi wartościami.

Tym, co łączy przeżywające jednostki we wspólnotę, jest emocjonalna intensywność tego doświadczenia, nadająca mu szczególne miejsce w biografii jednostki, tak że staje się ono punktem wyjścia interpretacji poznawczej nowych wydarzeń i konstytuuje ich emocjonalny wymiar.

Nim wejrzymy w specyfikę „pokolenia JP2”, warto pokrótce nakreślić portret pokolenia osób o dekadę lub dwie starszych, urodzonych w latach sześćdziesiątych, wchodzących w dorosłość w okresie Solidarności. Trudno dziś powiedzieć, czy gdyby na Stolicę Piotrową został wybrany ktoś inny, możliwe byłoby powstanie Solidarnościw Polsce. Czy robotnicy znaleźliby w sobie tyle determinacji, aby poświęcić cele krótkoterminowe (podwyżka płac) na rzecz nieokreślonego ówcześnie celu, jakim było powołanie do życia niezależnego związku zawodowego? Nie wiadomo też, czy partia rządząca zgodziłaby się na tak daleko idące ustępstwa i nie wybrała od razu radykalnego rozwiązania siłowego. Niewątpliwe jest jednak to, że duża część społeczeństwa widziała w Papieżu gwaranta bezpieczeństwa Polaków. Dane socjologiczne pokazują wyraźny wzrost religijności pomiędzy końcem lat siedemdziesiątych a końcem lat osiemdziesiątych: Kościół katolicki stał się wówczas, jak najbardziej dosłownie, przestrzenią bezpieczeństwa egzystencjalnego i gwarantem „rusztowania” moralnego.

Proces ten dotyczył dużej części społeczeństwa, szczególne efekty przyniósł jednak wśród pokolenia ówczesnych dwudziestolatków. Radykalizm postaw, widzenie świata w czerni i bieli, postawa „wszystko albo nic”, jakie można dostrzec nawet do dziś dnia wśród reprezentantów pokolenia Solidarności, są efektem specyfiki ówczesnej sytuacji. W chronionej przestrzeni Kościoła pokolenie to zajmuje radykalną postawę, poprzez którą zaznacza swoją odrębność wobec reszty społeczeństwa. Przelicytowuje Solidarnośćw politycznym radykalizmie, a ogólną religijność społeczeństwa – w ortodoksji.

Kontrola środków przekazu i dość niskie zainteresowanie polskiego społeczeństwa kwestiami ściśle teologicznymi, powodowały, że Jan Paweł II był obecny w ówczesnej Polsce bardziej poprzez społeczne reprezentacje (tworzące, jak to określa Charles Taylor, społeczne imaginarium) niż poprzez szczegóły swego nauczania. Papież był wielkim Ojcem, choć fizycznie nieobecnym w kraju – figura „nieobecnego, ale duchowo działającego ojca” jest zresztą mocno osadzona w polskiej kulturze od okresu zaborów. Wizyty Papieża były przez to przeżyciami krótkimi, acz niezwykle intensywnymi, momentami spotkania, w których Papież łączył się z masami poprzez znaczące gesty i słowa. Jan Paweł II nasycał swą charyzmatyczną osobowością szarą i jednorodną PRL-owską przestrzeń. Po każdej pielgrzymce do komunistycznej Polski pozostawiał po sobie przestrzeń już nie jednorodną, ale jakby przesyconą sacrum, jak choćby przestrzeń placu Piłsudskiego. Konkretne przestrzenie, uświęcone, następnie stawały się miejscem kolejnych aktów społecznej mobilizacji.

„Młode wino” katolicyzmuOsoby kilkanaście lat młodsze od pokolenia Solidarności, urodzone na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, wchodzą w dorosłość w zupełnie nowej rzeczywistości. Jest to pokolenie transformacji. Uwarunkowania tworzące tożsamość pokolenia Solidarności zniknęły. Ze świata bezpieczeństwa etycznego, przeszło ono do społeczeństwa ryzyka i ostrego sporu wartości. Zmienił się też diametralnie sposób obecności Jana Pawła II w życiu Polaków. Jan Paweł II staje się gościem niemal codziennym, stałym elementem rzeczywistości medialnej. Papież regularnie pojawia się w telewizji, w radiu, z czasem zagospodarowuje Internet. Zmienia się również jego obecność w przestrzeni publicznej: już nie tylko podnosi na duchu, wspiera, wzmacnia, ale także zaczyna…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Prezydencja na czas kryzysu