Kreatywność, klasa kreatywna, kreatywne miasta
Richard Florida kreatywność opisuje jako umiejętność nieszablonowego myślenia, niebędącą „domeną kilku wybranych geniuszy, którzy mogą sobie pozwolić na przełamywanie stereotypów, jako że posiadają nadludzkie zdolności. Jest to zdolność właściwa praktycznie – aczkolwiek w różnym stopniu – wszystkim ludziom” (Narodziny klasy kreatywnej, s. 51). Kreatywność można również rozpatrywać w kontekście nowych technologii oraz łączyć ją w szczególności z fenomenem Web 2.0 i płynącą z niego demokratyzacją kreatywności.
Amerykański naukowiec w swoich badaniach wyliczył, że w 1999 roku 30,1 procent z ogółu zatrudnionych w Stanach Zjednoczonych pracowało w grupach kreatywnych zawodów. Zalicza się do nich między innymi naukowców i inżynierów, architektów i projektantów, ludzi pracujących w szkolnictwie i rozrywce, artystów i muzyków, „czyli ludzi których funkcją ekonomiczną jest tworzenie nowych idei i pomysłów, nowych technologii i nowych treści kreatywnych” (tamże, s. 31). Natomiast na pierwszym miejscu pod względem liczebności znalazła się klasa usługowa (terminologia zaproponowana przez Floridę), która stanowiła 43 procent zatrudnionych. Przedstawione przez amerykańskiego naukowca proporcje potwierdzają badania między innymi dla OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) i sporządzony dla Komisji Europejskiej raport KEA European Affairs, zatytułowany Ekonomia Kultury w Europie (The Economy of Culture in Europe).
Amerykański ekonomista pisze również o kreatywnym mieście bądź regionie, które opisuje jako miejsca zamieszkane przez bardzo duże grupy ludzi wykonujących kreatywną pracę. Według amerykańskiego badacza tylko miasta są ośrodkami, w których skupiają się przedstawiciele klasy kreatywnej.
Gdzie kreatywna klasa chce mieszkać? Okazuje się, że fundamentem kreatywnego miasta jest jego różnorodność i wielokulturowość oraz towarzyszące im postawy tolerancji i otwartości – nie tylko w stosunku do wyglądu zewnętrznego, ale również kwestii religijności, orientacji seksualnej, kultury. Florida, by móc statystycznie opisać poziom tolerancji w danym miejscu, stosuje między innymi „wskaźnik liczby gejów” („gay index”), obrazujący liczebność homoseksualistów mieszkających w danym mieście czy regionie. Amerykański badacz wychodzi z założenia, że ich liczba najpełniej opisuje poziom tolerancji i różnorodności danego miejsca. Wysoki poziom wskaźnika jest sygnałem, że mamy do czynienia z klastrem kreatywności. Tolerancja jest dla Floridy najważniejszym czynnikiem w jego koncepcji trzech „t”, na które się składają: tolerancja, technologia, talent – motory współczesnego rozwoju. Tam gdzie jest powszechna postawa tolerancji, tam kierują się ludzie utalentowani, a ze względu na ich obecność powstają wynalazki technologiczne.
Dekonstrukcja miejsca pracy
Richard Florida i John Howkins zauważają, że dla kreatywności oprócz kwestii związanych ze światopoglądem i obyczajowością nie mniej istotne są czynniki związane z organizacją pracy i dostępnością odpowiednich usług na rynku. Florida pisze o konieczności występowania klasy usługowej, która dostosowuje świadczenie swoich usług do trybu i godzin pracy osób kreatywnych. Praca klasy kreatywnej podlega rytmom kreatywności, które są odmienne od sztywnego rytmu pracy etatowej charakterystycznej dla ery industrialnej.
Odpowiednie warunki dla pracy kreatywnej wiążą się z kolejnym szerokim zagadnieniem uelastycznienia funkcjonowania gospodarki, czyli przekształcenia gospodarki w organizm funkcjonujący dwadzieścia cztery godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Przykładem mogą być potrzeby programistów, którzy po szesnastu, niekiedy dwudziestu godzinach kończą pracę i chcą coś zjeść, pójść do pralni, zasięgnąć porady lekarskiej, naprawić samochód. Miasta, które nie dają takiej możliwości o każdej porze dnia i nocy, nie mogą konkurować w rankingach atrakcyjności dla ludzi kreatywnych. W tym kontekście nie ma sensu opisywać szans w tym względzie wielu polskich miast i miasteczek.
Elastyczna praca kreatywna jest nie lada wyzwaniem dla tradycyjnych sposobów zarządzania. Różni się swoim zadaniowym charakterem, dla którego obecność w miejscu pracy w wielu wypadkach nie jest potrzebna. Nie ma również potrzeby przygotowania standardowej umowy o pracę dla wszystkich pracowników. Każdorazowo jest ona dostosowana do potrzeb jednostki i powstaje na drodze negocjacji. Pracownicy mają specyficzne wymagania wobec miejsca pracy. Konsultant do spraw kreatywności Jason Fried wykazuje w swoich badaniach, że ludzie pytani, gdzie się udają, gdy muszą sumiennie popracować, nigdy nie odpowiadają, że do miejsca pracy! Wynika z tego, że inwestowanie w reprezentacyjne biura i infrastrukturę informatyczną nie ma znaczenia. Biura powinny raczej się zamienić w przyjemne i nieformalne miejsca pracy sprzyjające wymianie myśli wśród pracowników.
Okazuje się, że pracownicy, którzy wykonują swoją pracę w sposób elastyczny, bardziej się w nią angażują. Prawidłowość tę potwierdzają badania amerykańskie, ale również podobne są dane z Wielkiej Brytanii i Finlandii. Kreatywne grupy zawodowe poświęcają średnio na pracę więcej czasu niż te funkcjonujące w klasycznym miejscu pracy i klasycznym trybem. Gdy szukają pracy, przedstawiciele klasy kreatywnej kierują się głównie wartościami postmaterialistycznymi, a wybór zajęcia rzadko jest podyktowany wysokością pensji. Liczą się głównie warunki sprzyjające kreatywności – gwarancja ciekawych zadań oraz świetnie wykwalifikowany zespół współpracowników.
Co przyciąga klasę kreatywną?Współcześnie zabieganie o kreatywnego pracownika odbywa się w skali globalnej. Wielu kreatywnych opuszcza kraj, w którym się urodziło, i wybiera te miejsca, gdzie otrzymuje bezkonkurencyjne warunki pracy i gdzie czekają na nich twórcze wyzwania. Jak w ten kontekst wpisuje się Polska? Na pierwszy rzut oka sytuacja nie wydaje się zła, gdyż jest w Polsce kilka mających cechy kosmopolityczne miast, które łączą funkcję ośrodka akademickiego i kulturalnego. Przedstawiciele klasy kreatywnej unikają miejsc standardowych i masowych, potrzebują zasmakować w lokalnym kolorycie, na który składają się tradycyjne dania i tętniąca życiem ulica. Uczelnie i tworzące się wokół społeczności akademickie są często magnesem dla kreatywnych grup, gdyż oferują ciekawe debaty intelektualne, alternatywną sztukę, nowe formy mody i nowoczesne style życia. Atrakcyjność tych miast płynie również z klimatu otwartości na nowe pomysły i ludzi oraz nieprzykładania zbyt dużej wagi do tradycji. Rob Shields pisze nawet o „detradycjonalizacji” konsumpcji, która jest jedną z przesłanek otwarcia się na kreatywność. Na tak zarysowanej płaszczyźnie polskie miasta mają wciąż małe szanse konkurowania z San Francisco, Nowym Jorkiem czy Londynem, w których mieszają się różne style życia, narody i kultury. Krajem, do którego najczęściej kierują się przedstawiciele klasy kreatywnej, są bez wątpienia Stany Zjednoczone. Innowacyjność i dobre wyniki gospodarki Amerykanie zawdzięczają imigrantom. Współczesnymi przykładami tej tezy są takie postaci jak: Siergiej Brin, urodzony w Moskwie współzałożyciel wyszukiwarki Google, Sabeer Bhatia urodzony w Bangalore, współzałożyciel usługi pocztowej Hotmail, Jerry Yang, pochodzący z Tajwanu pomysłodawca portalu Yahoo, właściciel serwisu aukcyjnego eBay Pierre Omidyar pochodzenia irańskiego…