Subskrybuj
Dr filozofii, adiunkt na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. Laureat Nagrody Tischnera za książkę Religia i sekularyzm. Współczesny spór o sekularyzację (2017).

Jaki Kościół, tacy heretycy

Spektakularne odejście z urzędu norweskiego pastora, rodzi pytania o granice kościelnej ortodoksji i kościelnego liberalizmu, a także o relacje Kościoła ze współczesnymi mediami. Czy polski katolicyzm jest przygotowany do podobnej jak w Norwegii medialnej burzy?

22 maja 2011 roku norweski pastor Einar Gelius po raz ostatni przewodniczył luterańskiemu nabożeństwu w kościele Vålerenga w centrum Oslo. Ustępującemu protestanckiemu ekscentrykowi towarzyszył tłum wiernych i zwyczajne w takich sytuacjach zainteresowanie mediów.

Dobrowolna rezygnacja Einara Geliusa kończy trwający ponad rok gorący spór z luterańskim biskupem Oslo Olem Christianem Kvarmem, którego żar ochoczo podsycały lokalne media. Odejście z urzędu marginalnej postaci z peryferyjnego kościoła, w odległym kraju nie stanowi z pewnością ważnego wydarzenia w historii Kościoła. Katolikom i protestantom posłużyć może jednak jako przykład problemów związanych z tak zwanym chrześcijańskim liberalizmem. Jest to przykład pouczający, choć poddający się zarazem różnym interpretacjom.

TEOLOG SKANDALISTA

Einara Geliusa trudno traktować jako poważnego krytyka kościelnego konserwatyzmu. Oprócz obecnych komplikacji związanych z publikacją pewnej książki, Gelius wsławił się głównie niekonwencjonalnym, ale i lekceważącym podejściem do liturgicznych rytów. We wrześniu 2009 roku jako zapalony kibic lokalnej drużyny piłkarskiej Vålerenga w obecności mediów odprawił rytuał pogrzebowy nad symboliczną trumną drużyny przeciwników, wprawiając w osłupienie swym makabrycznym żartem sporą część luterańskiej wspólnoty i ściągając na siebie oburzenie lokalnego biskupa Olego Christiana Kvarmego.

Po interwencji biskupa pastor złożył publiczne przeprosiny, ale media skrzętnie zanotowały nazwisko kościelnego harcownika, licząc na kolejne atrakcyjne skandale z jego udziałem. Sytuacja tym bardziej odebrana została jako niezwykła, że do skandynawskiej obyczajowości należy raczej postawa ostrożnego szacunku i nieprokurowania gorszących publicznych awantur.

Gelius jednak nie zawiódł nadziei dziennikarzy zapisujących jego nazwisko w swych obszernych notatnikach. W roku 2010 opublikował skandalizującą książkę pod prostym, zmierzającym wprost do medialnej wrzawy tytułem Sex in Bibelen (Seks w Biblii). W książce pojawia się wiele wątków, a autor jest oczywiście nie tylko medialnym skandalistą, ale i solidnie wykształconym na Uniwersytecie w Oslo teologiem. Na recepcję książki wpłynęły jednak zasadniczo najbardziej pikantne szczegóły, którymi uraczył swych czytelników Gelius: między innymi pochwała pornografii i wskazywanie na pozytywne dla chrześcijan strony seksu grupowego.

Kościół luterański w Norwegii w swym nauczaniu bardzo różni się od tradycyjnego katolickiego stanowiska w sprawie etyki seksualnej. Dopuszcza się tam ponowne małżeństwo osób rozwiedzionych i stosowanie antykoncepcji, a po podjęciu decyzji o ordynowaniu na pastorów homoseksualistów oraz po świeckiej legalizacji małżeństw homoseksualistów trwa debata nad pierwszymi próbami udzielania ślubu gejom i lesbijkom w kościele. Ogólnie mówiąc, pastorzy i pastorki nie wtrącają się zanadto do alkowy swych wiernych. Książka Geliusa była jednak pomyślana w oczywisty sposób jako prowokacja i prowokacja ta została chętnie dostrzeżona i podchwycona przez największe media.

Państwowe radio i telewizja NRK na swej stronie internetowej przez ostatnie kilka miesięcy nieustannie przekazywały widzom i słuchaczom kolejne doniesienia z frontu biskup – pastor, transmitowały konferencje prasowe i tym podobne. Przyznać trzeba, że tezy Einara Geliusa łatwo wpisywały się w skrajnie liberalny profil stacji, której najczęściej oglądanym w poprzedniej ramówce programem był Trekant (Trójkąt), gdzie troje maturzystów w konwencji reality show odkrywa dla telewidzów wszelkie tajniki życia erotycznego (z wizytą w klubie swingersów i praktykami sadomasochistycznymi włącznie).

DWA OBLICZA SPORU

Dla katolików i protestantów poza Norwegią casusGeliusa zdaje się ciekawy ze względu na formę, jaką przyjął spór biskupa z pastorem, oraz sposób odejścia Geliusa z urzędu. Na myśl przychodzą oczywiście od razu pytania o granicę kościelnej ortodoksji i kościelnego liberalizmu. Gelius rezygnuje z urzędu dobrowolnie (posługa pastorska nie jest w luteranizmie sakramentem, jest to raczej społeczna ordynacja, która związana jest nawet ze zwykłą negocjacją umowy o pracę z państwem norweskim jako pracodawcą). Media dodają oczywiście, że dzieje się tak pod wpływem nieformalnego nacisku, który wywarł na pastora lokalny biskup. Gelius nie został usunięty po cichu. Pozwolono mu sprawować pożegnalne nabożeństwo, w czasie którego dziękował swoim parafianom i współpracownikom. W kazaniu przekonywał, że jak każdy popełniał błędy, robił głupstwa, a pastor jest przecież tylko człowiekiem. Zdumiewa zdanie wygłoszone przez niego w pożegnalnym wywiadzie telewizyjnym, udzielonym tuż po zakończeniu nabożeństwa: „Boję się, że norweski Kościół zmierza w kierunku coraz większego zawężania i wykluczania. Obawiam się Kościoła, któremu nie uda się przemawiać codziennym językiem i który kurczowo trzymać się będzie starych dogmatów”. Czyż takiego zdania nie mógł wypowiedzieć któryś z duchownych opuszczających kapłaństwo w Kościele katolickim: na przykład Leonardo Boff albo, szukając bliżej, Stanisław Obirek czy Tadeusz Bartoś? W przypadku Geliusa sytuacja wydaje się jednak przecież groteskowa i niepoważna. Pojawiają się więc dwie konkurencyjne interpretacje opisanej powyżej sytuacji. Komentatorzy niechętni liberalnym wspólnotom protestanckim powiedzą: „Oto…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kto się boi feministek?