Subskrybuj
b. redaktor miesięcznika „Znak”, współautorka książki Świat według Janki.

Bóg wyrzutków i odmieńców

W pierwszej chwili określenie „teologia queer” może się kojarzyć z nieelegancką prowokacją. Co dobrego może wnieść do dyskusji o Bogu zagadnienie preferencji seksualnych? Odczytywanie Biblii przez osoby marginalizowane ukazuje w nowym świetle, jak radykalne jest miłosierdzie Jezusa, który jada w domach grzeszników i zaprasza na ucztę wszystkich włóczęgów z ulicy.

Określenie queer, czyli angielskie słowo pierwotnie znaczące „dziwny”, „podejrzany”, opisuje dziś społeczność osób homoseksualnych, biseksualnych i transgenderowych oraz teorie i nurty akademickie związane z tą grupą. Podobnie jak w przypadku feminizmu i jego licznych zastosowań teoretycznych, queerowe mogą być teorie socjologiczne, psychologiczne, antropologiczne, a także sztuka. W tradycyjnym ujęciu teologii katolickiej perspektywa osób homoseksualnych nie jest promowana, a orientacje nieheteroseksualne uważa się „wewnętrznie nieuporządkowane”. Mimo że kilku z autorów, którzy zapoczątkowali nurt queer w teologii, było katolikami, jego najważniejsze dyskusje toczą się dziś poza Kościołem katolickim.

Moim zamiarem nie jest określanie, czy bycie osobą homoseksualną jest moralnie dobre lub złe. Nie będę rozważać, czy Bóg ukarał mieszkańców Sodomy za akty homoseksualne (jak odczytuje to teologia katolicka), czy za skrajną niegościnność (jak rozumieją to przedstawiciele nurtu queer). Nie będę pisać o tym, czy można zignorować zalecenia z Księgi Kapłańskiej, która zakazuje obcowania „z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą” (Kpł 18, 22), ale również nie pozwala na spożywanie krwi (Kpł 17, 10), wieprzowiny (Kpł 11, 7), zbieranie tego, co spadło na ziemię w winnicy (Kpł 19, 10), ani na noszenie ubrania utkanego z dwóch rodzajów nici (Kpł 19, 19). Choć należy pamiętać, że tylko pierwszy zakaz został powtórzony przez św. Pawła w jego listach (Rz 1, 26-28; 1 Kor 6, 9). Nie jestem osobą kompetentną, żeby rozstrzygać, czy bliższa prawdy, jest deklaracja Persona humana Kongregacji Nauki Wiary z 1975 roku mówiąca o „wewnętrznym nieuporządkowaniu” aktów homoseksualnych, czy napisany przez ten sam organ jedenaście lat później List do biskupów Kościoła katolickiego o duszpasterstwie osób homoseksualnych, w którym „nieuporządkowane” są już nawet same skłonności homoseksualne. Teologia queer może okazać się wzbogacającą inspiracją dla katolika, nawet jeśli odłożymy na chwilę na bok powyższe pytania.


Teologia czy ruch społeczny?

Początków teorii queer można upatrywać w przekształceniach myśli feministycznej i w pracach Michela Foucault poświęconych genealogii władzy. Trudno byłoby jednak rozpatrywać teologię z tego nurtu w oderwaniu od życiowego doświadczenia osób nieheteroseksualnych, w którym społeczne odrzucenie miesza się z solidarnością, jaką okazują sobie „odmieńcy”. Atmosferę, w której powstawały pierwsze prace queerowych teologów, dobrze ilustrują życiorysy dwóch byłych jezuitów – Johna McNeilla i Roberta Gossa.

Powołaniem Johna McNeilla było kapłaństwo i walka o sprawiedliść społeczną. W młodości był jeńcem wojennym w nazistowskich Niemczech, później nawoływał do pokoju i zaprzestania agresji podczas wojny w Wietnamie. Po zamieszkach w nowojorskim pubie Stonewall w 1969 roku, podczas których osoby homoseksualne wystąpiły przeciw dyskryminacji mniejszości seksualnych, McNeill został duszpasterzem związanym z ruchem gejowsko-lesbijskim. Trzy lata później był wśród założycieli organizacji Dignity (ang. godność) skupiającej katolików nieheteroseksualnych. W tym samym czasie kontynuował pracę akademicką jako wykładowca, zajmując się etyką chrześcijańską, w a szczególności katolicką etyką seksualną.

Za zgodą przełożonych McNeill wydał w 1976 roku książkę The Church and the Homosexual (Kościół a homoseksualizm), w której dopuszcza, że mogą istnieć moralnie dobre relacje homoseksualne. Muszą się one jednak opierać na „konstruktywnym altruizmie, nie zaś na destruktywnym egoizmie”. Wydanie książki sprawiło, że Kongregacja Nauki Wiary trzy lata później zakazała McNeillowi wypowiedzi w mediach. Duchowny przestrzegał zakazu przez dziewięć lat, kontunuując jednocześnie pracę duszpasterską i psychoterapeutyczną wśród społeczności homoseksualnej.

W 1986 roku opublikowano List do biskupów Kościoła katolickiego o duszpasterstwie osób homoseksualnych, podpisany przez kardynała Ratzingera, w którym czytamy: „W dyskusji powstałej po ogłoszeniu Deklaracji [Persona humana], zostały (…) zaproponowane interpretacje nadmiernie przychylne samej skłonności homoseksualnej, do tego stopnia, że niektórzy posunęli się do zdefiniowania jej jako obojętnej lub, co więcej, jako dobrej. Należy natomiast sprecyzować, że szczególna skłonność osoby homoseksualnej, chociaż sama w sobie nie jest grzechem, stanowi jednak słabszą bądź silniejszą skłonność do postępowania złego z moralnego punktu widzenia. Z tego powodu sama skłonność musi być uważana za obiektywnie nieuporządkowaną”. W odpowiedzi na list filie wspólnoty Dignity zostały usunięte z wielu parafii. W 1988 roku McNeill otrzymał zakaz wszelkiej działalności duszpasterskiej wśród osób homoseksualnych i ostatecznie został wyrzucony z zakonu jezuitów, w którym przeżył wcześniej czterdzieści lat.

O wiele krócej w zakonie pozostawał Robet Goss, który odszedł ze swojej wspólnoty już dwa lata po święceniach, i podobnie jak McNeill, oddał się działalności naukowej i pomocy grupom marginalizowanym. Pracował między innymi w założonym przez Matkę Teresę domu dla umierających w Kalkucie, a w Stanach Zjednoczonych był zaangażowanym członkiem organizacji wspierających chorych na AIDS i grup walczących z przemocą skierowaną przeciw osobom homoseksualnym. W swoich książkach dokładnie udokumentował, jak wrogim środowiskiem były dla osób nieheteroseksualnych Stany Zjednoczone w latach osiemdziesiątych. Kiedy pojawiły się pierwsze ofiary HIV, chorobę wywoływaną przez ten wirus nazwano GRID – gay-related immune deficiency, co można przetłumaczyć jako „niedobór odporności u homoseksualistów”. Politycy lewicy ani prawicy…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Homoseksualista idzie do nieba