Subskrybuj

Między nami zwierzętami

W filmie Kieślowskiego, aby pozbyć się myszy, Julie zamyka w pokoju kota, ale o posprzątanie po jego uczcie prosi sąsiadkę. Julie jest wrażliwa i nie chce oglądać tego, co tam zastanie. Ma też wyrzuty sumienia, bo mysz miała młode.

Godne traktowanie zwierząt nie jest bardziej pomysłem naszych czasów aniżeli przerażające fermy ptaków, o których istnieniu pozwalamy sobie nieraz nie pamiętać. Lubimy być przecież dobrzy i cywilizowani. Dlatego warto się zastanowić, dlaczego problem rytualnego uboju zwierząt przez muzułmanów stał się tak nagłaśniany medialnie. I co właściwie wiadomo nam o stosunku islamu do zwierząt? Czy naprawdę podrzynanie gardeł stadom przyszłych mięs to jedyny odpowiedni obraz symbolizujący relacje muzułmanów ze zwierzętami? W naszej wyperfumowanej rzeczywistości zadawanie zwierzętom śmierci to coś wstydliwego. Nie lubimy brać za „to” odpowiedzialności, nawet spoglądając łakomie na pachnącą pieczeń na talerzu.

Nie jesteś wcale lepszy, mój drogi człowieku

Koran, mimo że zaadresowany do człowieka, jest księgą, w której zwierzęta pojawiają się wielokrotnie. Choć nie są tematem przewodnim nawet tych sur, które noszą nazwy zwierząt (np. sura 2 – Krowa, sura 6 – Trzody, sura 16 – Pszczoły, sura 27 – Mrówki, sura 29 – Pająk), ich obecność ma ważne znaczenie. Przypomina bowiem człowiekowi, że w istnieniu na świecie nie jest ani sam, ani jedyny, ani najlepszy, a co za tym idzie, powinno to zobowiązywać go do pokory i odpowiedzialności. Z jednej strony wprawdzie Bóg powierza człowiekowi rolę „namiestnika” na ziemi (35, 39), z drugiej strony to zwierzęta stają się wielokrotnie dla człowieka przykładem właściwego życia („Zaprawdę macie pouczający przykład w waszych trzodach!”, 16, 66 ). Zwierzęta umieją żyć we wspólnocie, a także wypełniać wolę Boga, a dzięki temu biorą udział w podtrzymywaniu harmonii świata i potrafią bezpośrednio kontaktować się ze Stwórcą. W tym sensie zwierzęta też są „muzułmanami” lub może paradoksalnie odwrotnie – człowiek może też stać się „muzułmaninem”, jeśli uwierzy w sens uczestnictwa w tym Bożym porządku. To człowiek, nie zwierzęta, ma bowiem największy problem… z wiarą.

Przede wszystkim zwierzęta tworzą społeczności niezależnie od wspólnot ludzkich:

„I nie ma zwierząt na ziemi
ani ptaków latających na skrzydłach,
które by nie tworzyły społeczności
podobnych do waszych” (6, 38).

Niezależnie też od ludzi nawiązują kontakt z Bogiem lub Bóg nawiązuje kontakt z nimi, objawiając im coś, tak jak objawił Koran człowiekowi:

„I objawił twój Pan pszczołom:
Wybierajcie sobie wasze mieszkania
W górach, drzewach i w tym, co ludzie budują;
Następnie jedzcie ze wszystkich owoców
I chodźcie pokornie drogami swego Pana” (16, 68–69).

Bynajmniej nie zawsze są też przedmiotem pochlebnych porównań. Warto zwrócić jednak uwagę, że w większości przypadków to człowiek okazuje się od nich gorszy, a nie na odwrót:

„Stworzyliśmy dla Gehenny wielu
spośród dżinów i ludzi:
oni mają serca, którymi nie pojmują;
oni mają oczy, którymi nie widzą;
Oni mają uszy, którymi nie słyszą!
Oni są podobni do bydła,
a nawet jeszcze bardziej zbłąkani!” (7, 179)

Lub:

„I nie bądźcie tacy jak ci, którzy powiedzieli:
Słyszeliśmy!
podczas gdy wcale nie słuchają.
Zaprawdę najgorszymi ze zwierząt
w oczach Boga
są głusi i niemi,
którzy wcale nie rozumieją” (8, 21–22).

Ostatnie dwa cytaty dość bezceremonialne zaliczają człowieka do rodziny zwierząt, z których ma on dopiero szansę się wyróżnić. Jego „gorszość” polega w tym wypadku na niesłuchaniu i braku chęci rozumienia, a więc i na braku dobrej woli oraz na niewykorzystaniu talentów, którymi został obdarowany . Często cytowane są też słowa Alego – zięcia proroka Muhammada: „Nawet dzika i wściekła bestia jest lepsza niż słaby i despotyczny władca”.

Obraz zwierząt w kulturze narodów Bliskiego Wschodu

Towarzyszące człowiekowi w codziennym życiu zwierzęta stawały się bohaterami folkloru, występując w baśniach, pieśniach czy przysłowiach wszystkich narodów Bliskiego Wschodu, a umiejętność porozumiewania się z nimi – wzorem proroka Muhammada – stanowiła o świętości ludzi. Jednym z takich noszących znamiona świętości na poły legendarnych poetów, którzy umieli rozmawiać ze zwierzętami, był w tradycji kurdyjskiej żyjący na przełomie XVI i XVII w. Feqiyê Teyran. Znajomość mowy zwierząt pozwalała mu nie tylko być bliżej Boga, ale także lepiej orientować się w aktualnej rzeczywistości swego kraju i działać w sposób bardziej przemyślany. Dobroć okazywana zwierzętom była wielokrotnie potężnym orężem w rękach baśniowych bohaterów. To ona dawała przewagę, pozwalając uzyskać nieoczekiwaną pomoc ze strony mrówek, ptaków, a nawet niedźwiedzia czy wilka (jak np. w kurdyjskiej baśni o Sewie Selingu – trójnogim koniu) i co za tym idzie – finałowe zwycięstwo nad złem. Niejeden naród wywodzi swoje pochodzenie od zwierząt, np. Turcy za swego przodka uważają szarego wilka, który chcąc nie chcąc, stał się też symbolem współczesnego tureckiego nacjonalizmu. Bywają zwierzęta czczone, np. paw czy czarny wąż w tradycji jezydzkiej, inne uznawane są za nieczyste – np. pies (zwłaszcza czarny). Wedle szafickiej szkoły prawnej w islamie (której wyznawcami są na przykład Kurdowie) kontakt z psem prowadzi do stanu nieczystości i narzuca konieczność ablucji. Z tym związane jest też być może dość pieskie życie tych czworonogów w Kurdystanie, choć z drugiej strony żywa do dziś wśród Kurdów tradycja pasterska nakazywała szanować psy jako ważnych towarzyszy i pomocników w gospodarstwie. Zdecydowanie lepiej żyje się natomiast kotu, który w Vanie – jednym z regionów tureckiego Kurdystanu – stał się nawet ważnym krajoznawczym symbolem prowincji, można tam spotkać jego pomniki. Są ciekawym urozmaiceniem, swoim sąsiedztwem uwypuklając absurdalność wszędobylskich wizerunków najdoskonalszego z wodzów, ojca Republiki Mustafy Kemala Atatürka. Pomniki zwierząt, aczkolwiek niezbyt wyszukane artystycznie, zaskoczyły mnie także w Kurdystanie irackim. Majestatyczne kiczowate orły, gołębie czy gazele wyrastające niespodziewanie pośrodku skrzyżowania lub placu nadają Hawlerowi /Erbilowi – stolicy irackiego Kurdystanu – kontekst nieco surrealistyczny. Prawdopodobnie jednak w zamierzeniu miało to być zwyczajne przypomnienie o wartości przyrody, która do dziś kształtuje życie niejednego Kurda. W filmach pochodzącego z Iranu kurdyjskiego reżysera Bahmana Qubadiego kontakt z przyrodą urasta do symbolu przeżycia mistycznego, nie jest więc tylko zwykłą rustykalną sielanką dla spragnionych oddechu mieszczuchów.

Obraz zwierzęcia utrwalony w tradycji Bliskiego Wschodu ma więc wiele postaci i znaczeń. Niekwestionowany jest jednak nakaz szanowania wszelkich żywych stworzeń. Nie uzyskał on może w islamie odrębnego kodeksu praw, ale był i wciąż jest podejmowany przez wielu uczonych, jak chociażby Al-Hafiza B.A. Masriego w jego książce Animal Welfare in Islam. Podobnie jak w innych częściach świata nakaz ten z wielu powodów nie jest dziś jednak respektowany. Trudne życie mieszkańców Bliskiego Wschodu, zwłaszcza w XX w., nie sprzyjało budowaniu więzi ludzi ze zwierzętami. Wiele wydarzeń naruszało równowagę społeczną, a nękające człowieka bieda, zacofanie i lęk nie sprzyjały nie tylko godnemu traktowaniu zwierząt, ale i siebie nawzajem.

Wrzawa wokół rytualnego ubojuIslam zezwala na zabijanie zwierząt tylko dla zaspokojenia podstawowych potrzeb człowieka, takich jak np. głód. Nie należy do nich ubieranie się w drogie futra ani hodowanie zwierząt w nieludzkich warunkach w celu sprzedaży jak największej liczby ich zafoliowanych ciał. Zwierzę powinno zostać zabite w sposób godny, bez zadawania dodatkowego cierpienia i w imię Boga. Tylko takie mięso jest więc uważane…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Prawo do zabijania