Subskrybuj
Redaktorka miesięcznika „Znak”, socjolożka, absolwentka MISH UJ. Przez rok studiowała na rzymskim uniwersytecie La Sapienza. Stypendystka Fulbrighta, laureatka grantu badawczego Narodowego Centrum Nauki. Napisała rozprawę doktorską Upamiętnianie społeczności żydowskich w byłych sztetlach we współczesnej Polsce....

Młodzi Izraelczycy jadą do Polski

Odwiedzając polskie miejscowości, coraz częściej słyszy się o młodych Izraelczykach, pukających do drzwi ludzi mogących pamiętać ich rodziny, opowiedzieć, gdzie żyły, gdzie pracowały przed wojną. Wiele wtedy zależy od reakcji tych, którzy owe drzwi otworzą.

Przyjazdy młodych Izraelczyków do miejsc pamięci Zagłady w Polsce mają swoją historię. Zmieniał się kontekst polityczny i społeczny, a wraz z nim program wyjazdów, sposób przygotowania uczniów i przewodników, ich popularność i dostępność. Jest to jednak wciąż temat trudny. W Izraelu wielu pyta: czy młodzi ludzie są w stanie udźwignąć traumę Birkenau, Treblinki, Bełżca, dlaczego trzeba jechać do miejsc, gdzie Zagłada miała miejsce, czy nie wystarczy pójść do Muzeum Pamięci o Holokauście w Yad Vashem w Jerozolimie? Młodzież odreagowująca w hotelach i autobusach trudne momenty wyjazdów jest tematem izraelskich programów satyrycznych.

W Polsce grupy młodych Izraelczyków nie mają dobrej opinii. Najczęściej pojawiającymi się zarzutami są takie, że są wrogo nastawieni do Polaków, ochroniarze grup używają siły nawet wobec przechodzących w pobliżu staruszków, a młodzież izraelska patrzy na nasz kraj jak na wielki cmentarz, nie rozumiejąc, jak można tutaj mieszkać.

Zmienia się wiele, choć nie każdy daje się tym zmianom unieść. Inna niż jeszcze kilka lat temu jest pamięć o Zagładzie i o przedwojennych społecznościach żydowskich zarówno w Izraelu, jak i w Polsce. Zmiana rzuca się w oczy najbardziej na kartach rządowych dokumentów. Ale jak prezentowana w nich pamięć narodowa jest przez obywateli interpretowana, reprodukowana lub odrzucana? Mówienie o jednej pamięci narodowej jest zawsze mylące. Tym bardziej gdy coraz chętniej spogląda się w przeszłość przez los konkretnych jednostek czy rodzin – wytycza genealogie, odwiedza miejsca urodzenia, digitalizuje wspomnienia – tworzy się własne narracje przeszłości.

Podobnie jest z przyjazdami młodych Izraelczyków do Polski. Z jednej strony, funkcjonują one w instytucjonalnych ramach. W zależności od ram zmienia się np. ich nazwa. I mamy: delegacje izraelskich organizacji młodzieżowych, delegacje Sił Obronnych Izraela z programu Świadkowie w mundurze, wyjazdy edukacyjne bądź podróże młodzieży szkolnej ze szkół religijnych i świeckich dofinansowane przez izraelskie Ministerstwo Edukacji. Organizowane się też podróże, podczas których młodzież odwiedza miejsce urodzenia przodków któregoś ucznia z klasy (np. grupy z kibucu religijnego Tirat Cwi z północy Izraela bądź grupy wyjeżdżające z inicjatywy Instytutu Shalom Hartmana w Jerozolimie). Z drugiej strony, to, czego młodzi doświadczają w czasie takiego wyjazdu i co z niego zapamiętują, zależy od wielu czynników – indywidualnych i społecznych – przekazów rodzinnych, wiedzy, motywów, wydarzeń i rozmów w czasie podróży.

Trzeba też zaznaczyć, że Polacy zaczęli krytycznie podchodzić do swojej przeszłości. W wielu miejscowościach zaczęto poznawać historię i kulturę społeczności żydowskich, które niegdyś je zamieszkiwały. Nie zawsze przebiega to bez problemów i nieporozumień. Ale powstają przestrzenie, gdzie młodzi Izraelczycy i Polacy mogą się spotkać. Jest ich zaskakująco dużo.

Dlaczego przyjazdy młodzieży izraelskiej do Polski są ważne? Skąd wokół nich tyle kontrowersji? Jak młodzi Izraelczycy patrzą na Polskę i Polaków? Co można zmienić?

Skrwawione ziemie w kolorach

Protezy pamięci nie zawsze działają. Nie w przypadku trudnej przeszłości. Nie wystarczy zdjęcie byłego obozu Auschwitz-Birkenau. Dla wielu osób ważne jest, aby tam być. Tym bardziej jeśli ktoś bliski bądź ktoś z grupy, do której się przynależy, został tam zamordowany. Polacy powinni tę potrzebę dobrze rozumieć, jako że sami namiętnie podążają śladami cierpienia we własnej historii. Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau jest zresztą miejscem często przez Polaków odwiedzanym z tego powodu.

Podobnie jest z przestrzeniami dawnych miasteczek żydowskich, gdzie jeszcze kilka dekad temu mieszkali przodkowie wielu Izraelczyków. Niektórzy z nich chcą tam pojechać, zobaczyć, w którym mieszkali domu, gdzie pracowali, chodzili na spacery. Takich punktów na mapie, gdzie najwyraźniej widać społeczne konsekwencje Zagłady (demograficzne, materialne, kulturowe), jest dużo nie tylko w Polsce, ale także na Ukrainie, Białorusi, Litwie, Łotwie czy na Węgrzech.
Byłe obozy Zagłady znajdują się dzisiaj na terytorium Polski. Nie są „pomiędzy” dwoma skrawkami ziemi. Są „w ramach” określonej przestrzeni. Zrozumienie tego faktu jest istotne dla pamięci o Zagładzie, która wydarzyła się w konkretnym kontekście – z każdym z jego wymiarów: historycznym, politycznym, społecznym, kulturowym, ale, co ważne, również uniwersalnym (o którym przekonująco pisał amerykański socjolog Jeffrey C. Alexander). Dzisiaj takie miejsca – byłe obozy Zagłady, masowe groby lub miejsca egzekucji, znajdują się wewnątrz szerszego kadru. Za ogrodzeniem byłego obozu będzie czasami przejeżdżać chłopiec na rowerze, a przez Rynek małego miasteczka, gdzie wielu Żydów zamordowano w czasie likwidacji getta kilkadziesiąt lat temu, będą przechodzili jego dzisiejsi mieszkańcy. Paradoksalnie, dzięki temu Zagłada i jej konsekwencje stają się bardziej namacalne – tragiczne wydarzenia mają miejsce w przestrzeni, która ma swoją historię, również tu i teraz.

To jest w ogóle problem miejsc dotkniętych ludobójstwem – w jaki sposób uszanować pamięć o ofiarach, ale jednocześnie, banalnie mówiąc, żyć dalej. Przykładem tego problemu może być obszar byłego getta w Krakowie, gdzie wiele jego budynków stoi do dziś i jest zamieszkanych.

Izraelczycy często z osłupieniem przyjmują wiadomość o współczesnym życiu żydowskim w Polsce. Edyta Gawron, adiunkt z Instytutu Judaistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w rozmowie ze „Znakiem” mówi o zmianie stosunku Izraelczyków do tej obecności: „Był to temat przemilczany. Założeniem tych przyjazdów do Polski było pokazanie, że tutaj jest miejsce śmierci. Miejscem życia jest Izrael. Miało to swoje uzasadnienie polityczne. Włączenie do programu chociażby wspólnej wizyty w synagodze z polską społecznością żydowską w Krakowie, Warszawie, czy we Wrocławiu jest bardzo istotne. Wielu Izraelczyków jest zaskoczonych, że są takie miejsca jak Centrum Społeczności Żydowskiej w Krakowie. Stąd biorą się wysiłki, by pokazać, że Polska ma społeczność żydowską – niewielką, ale funkcjonującą mimo wszelkich przeciwieństw”.

Trzeba też wziąć pod uwagę to, że Polacy zwykle mają negatywne zdanie o grupach młodych Izraelczyków. Po pierwsze, są to przeważnie grupy zamknięte, nad których bezpieczeństwem czuwają ochroniarze. Po drugie, są one bardzo liczne – głośne, żywiołowe, kulturowo bliższe tradycji śródziemnomorskiej niż polskiej. Trzecim powodem mogą być doświadczenia niektórych osób, które z nimi współpracowały – właścicieli hoteli czy firm przewozowych. Dla pełniejszego obrazu, należałoby wziąć również pod uwagę niechętne postawy wobec Żydów – wciąż niestety obecne w polskim społeczeństwie.

Ważne jest, by zrozumieć, skąd potrzeba przyjazdów młodych Izraelczyków do Polski. Trzeba też uszanować pamięć żydowską o byłych obozach Zagłady, co nie zawsze do tej pory spotykało się ze zrozumieniem Polaków, czego przykładem mogą być konflikty o pamięć w Auschwitz-Birkenau .

Zapasy pamięci

W Polsce często dyskutujemy o naszej historii – komu i gdzie stawiać pomniki, o czym i w jaki sposób pisać w podręcznikach, jakie wartości uznać za wspólne i promować w społeczeństwie. Izraelczycy również zmagają się z pamięcią. Wyjazdy młodzieży są jak lustro odbijające przemiany mówienia o trudnym dziedzictwie Zagłady w Izraelu. Wielu autorów, m.in. historycy: Tom Segev w książce Siódmy milion. Izrael – piętno Zagłady i Yael Zerubavel w Recovered Roots. Collective Memory and the Making of Israeli National Tradition(Odzyskane korzenie. Pamięć zbiorowa i konstruowanie izraelskiej tradycji narodowej) przekonują, że pamięć o Zagładzie, z różnych powodów przez wiele lat przemilczana, ma obecnie miejsce w pierwszym rzędzie narodowej narracji Izraela. W 1979 r. do izraelskich szkół wprowadzono nauczanie o Holokauście. W 1988 r. Ministerstwo Edukacji rozpoczęło program podróży młodzieży do Polski. Są to wyjazdy nieobowiązkowe. Mimo to niektórzy badacze wskazują je jako jedne z najważniejszych narzędzi formujących izraelską tożsamość narodową. Przekonany jest o tym socjolog z Uniwersytetu Ben Guriona Jackie Feldman, który napisał książkę Above the Death Pits, Beneath the Flag. Youth Voyages to Poland and the Performance of Israeli National Identity (Nad dołami śmierci, pod narodową flagą. Podróże młodzieży do Polski i odgrywanie izraelskiej tożsamości narodowej). Interpretuje wyjazdy w kategoriach rite de passage, będących podstawowym składnikiem izraelskiej religii obywatelskiej. Nazywa je pielgrzymkami, które pełnią trzy funkcje: integracyjną, legitymizującą oraz mobilizującą. Na poparcie tej tezy często przywołuje się fakt, że rok po podróży do Polski młodzi ludzie odbywają obowiązkową służbę wojskową. W podobnych kategoriach przedstawiają wyjazdy badacze z Uniwersytetu Ariel – Dan Soen i Nitza Davidovitch. Ich badania sfinansowało izraelskie Ministerstwo Edukacji. Miały za zadanie ocenę wyjazdów młodzieży do Polski po 20 latach istnienia programu rządowego. Niektóre wyniki i wnioski przedstawiono w czterech rozdziałach książki The Holocaust Ethos in the 21st Century. Dilemmas and Challenges (Etos Holokaustu w XXI w. Dylematy…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Czy rodzice mogą być tej samej płci?