Subskrybuj

Imperializm oczami dwudziestolatków

Próbując odpowiedzieć na pytania, czy społeczeństwo rosyjskie wciąż jest imperialne oraz jaką rolę odgrywają przeszłość i historia w konstruowaniu dzisiejszej polityki i tożsamości tego narodu, postanowiliśmy zadać dwudziestoletnim Rosjanom pytania:

1. Jaki, Pana/Pani zdaniem, jest stosunek Rosjan do elit politycznych, które dziś rządzą krajem?

2. Jak, Pana/Pani zdaniem, imperialna przeszłość kraju wpływa dziś na nastroje społeczne w Rosji?

3. Jak Pan/Pani ocenia stosunek Rosjan do byłych republik radzieckich?

*

Anatol, 28 lat, prawnik, urodził się w Tiumeniu (Rosja), mieszka w Moskwie

Myślę, że stosunek Rosjan do elit jest bardzo negatywny, a przyczyna leży w całkowitym oderwaniu władzy, zarówno ustawodawczej, jak i wykonawczej, od narodu. Nic dziwnego, że z całego rządu względnym szacunkiem cieszy się tylko dwóch ministrów.

Dążenie do odrodzenia „dawnej potęgi” Związku Radzieckiego oraz żal, że ZSRR odeszło do przeszłości, to w pewnym stopniu przejawy tej tęsknoty. Z drugiej strony, niedawne „powiększenie” stanu posiadania Rosji o nowy podmiot stworzyło grunt dla odrodzenia nastrojów „imperialnych”.

Stosunek do byłych republik jest skrajnie negatywny, a przyczyny tkwią w absolutnie nieprzemyślanej polityce migracyjnej władz rosyjskich. Do wyjątków należą przede wszystkim Białoruś i – do niedawna – Ukraina.

*

Wiktor, 26 lat, tłumacz, specjalista ds. kontaktów międzynarodowych, urodził się w Barnaule (Kraj Ałtajski, Rosja), mieszka w Wiedniu (Austria)

Myślę, że przeważa nieufny stosunek do obecnych elit politycznych. Wciąż popularne są takie tezy, jak „ktoś o wszystkim zdecydował za nas”, „nie mamy nic do powiedzenia”. Właściwie na świeczniku wciąż są osoby, które jakby nie było, jeszcze w poprzednim wieku zaistniały na arenie publicznej. Jeśli ktoś otwarcie wyraża opozycyjne poglądy, nikt nie traktuje tego jako realnego światopoglądu czy alternatywnego stanowiska, lecz jako PR konkretnych osób, których celem wcale nie jest poprawa poziomu życia w kraju.

Imperialna przeszłość jest dla rosyjskiego społeczeństwa powodem do dumy i poszanowania historii. Nie zauważyłem żadnych „rewanżystowskich” nastrojów, chęci odnowienia, przywrócenia, powtórzenia imperium.

Starsze pokolenie traktuje je bardzo przychylnie – i w swoim czasie zaszczepiło w nas to podejście. Kiedy dochodzi do spotkań z przedstawicielami przestrzeni poradzieckiej, często można usłyszeć „to przecież nasi”. Wskutek zaostrzenia sytuacji wokół nielegalnej migracji przybyszów z Azji Środkowej pojawiła się niechęć nie tylko do konkretnych osób, lecz i konkretnych postradzieckich republik, co oczywiście zniekształca sytuację.

*

Olga, 24 lata, studentka (socjologia, literatura, filozofia), urodziła się w Leningradzie, mieszka w Sankt Petersburgu

Inteligencja z czasów ZSRR albo wyjechała z kraju, albo zaczęła w mniejszym lub większym stopniu deklarować lojalność wobec reżimu, a więc liberalna krytyka jest dziś dość niepopularna (o ile można powiedzieć, że kiedykolwiek była w Rosji popularna). Komunistów popierają głównie ludzie starsi, stopniowo przybierają na sile ruchy narodowo-socjalistyczne. Oczywiście, nie wszyscy są zadowoleni z obecnej władzy, ale obecnie nie dostrzegam takich elit, które byłby gotowe zająć jej miejsce.

Imperia rozpadają się tylko w wyniku podbojów wojskowych, jak było na przykład z Niemcami. ZSRR nie został podbity, dlatego Rosja (spadkobierczyni ZSRR) pozostaje imperium, choć oczywiście ma mniejsze zasoby, a ideologia państwa jest dość mętna (zapożyczone od Imperium Rosyjskiego prawosławie i przywiązanie do tradycyjnych wartości raczej nie pasują do roli bazy ideologicznej). Współczesna Rosja pozostaje imperium, bez względu na to, czy to się jej mieszkańcom podoba, czy nie.

Na początku należy dokonać podziału republik radzieckich na grupy. Proponuję następujący podział: Białoruś, Kazachstan i Armenia (członkowie lub członkowie in spe Unii Euroazjatyckiej) – mieszkańcy tych krajów są postrzegani prawie jak mieszkańcy Rosji; dalej: republiki Azji Środkowej, traktowane przede wszystkim jako byłe kolonie i źródło taniej siły roboczej. Mołdawię również można zaliczyć do tej grupy. Kraje bałtyckie są postrzegane jako kraje europejskie; negatywny stosunek do nich podsycają rosyjskie media i wydarzenia związane z pamięcią o II wojnie światowej, która dla reżimu i większości Rosjan jest rzeczą świętą. Stosunki z Ukrainą, szczególnie w obliczu wydarzeń ostatniego roku, stały się bardzo trudne, ale ogólnie Ukraińcy postrzegani są po prostu jako mieszkańcy tego kraju.

*

Piotr, 26 lat, menadżer projektu, urodził się w mieście Nabierieżnyje Czełny, mieszka w Kazaniu

Rosjanie nie do końca ufają elicie politycznej. I jeśli nawet przyjmiemy, że oni sami wybrali przedstawicieli władzy, to na dobrą sprawę szczególnego wyboru nie mieli, ponieważ nie ma silnej opozycji.

Z jednej strony rosyjskie społeczeństwo chlubi się dawną wielkością imperium (zwycięskie wojny, zdobycze terytorialne), a z drugiej – okoliczności historyczne sprawiły, że za wszystkie problemy tak jak dawniej oskarżana jest „góra”.

Byłe republiki radzieckie do tej pory są postrzegane jako bratnie kraje. W razie kryzysów i problemów Rosjanie solidaryzują się z nimi.

*

Cyryl, 25 lat, student, urodził się w Sajanogorsku (Kraj Krasnojarski, obecnie Republika Chakasja), mieszka w Nowosybirsku

Można mówić o pewnej skłonności do personifikacji władzy w Rosji. Putin to jedno, a elita co innego – to zwykła hołota. Stosunek do Putina jest przeważnie przychylny, a do elity jako takiej – raczej niechętny. Niewykluczone, że wielu zwolenników Putina mogłoby się podpisać nawet pod hasłem Nawalnego o „cwaniaczkach i złodziejach” , gromić oligarchów albo powtarzać, że parlamentarzyści to darmozjady. Putin stoi jednak ponad tym.

Nie można mówić o żadnym bezpośrednim wpływie. Chodzi przecież o cały proces „przezwyciężania historii”. Polityka epoki Jelcyna, kiedy „czerwoni” stali się tymi złymi, a „białych” i cara wyniesiono na piedestał, była błędna. Dyskurs o Rosji jako demokratycznym państwie nie ukształtował się, ustępując romantycznym wspomnieniom o przeszłości.

Słowa „chachłacy” i „czurki” mówią same za siebie. Najgorszy jest na pewno stosunek do Ukrainy i Gruzji. W przypadku krajów Azji Środkowej można raczej mówić o obojętności, bez względu na skrajnie negatywny stosunek do „gastarbeiterów”. Wygląda na to, że Białoruś wypada najlepiej w tym zestawieniu.

*

Michaił, 28 lat, inżynier dźwięku, urodził się w Rostowie nad Donem (Rosja), mieszka w Nowym Jorku

Wobec elity rządzącej Rosjanie są sceptyczni i podejrzliwi. Są świadomi faktów z nieodległej przeszłości niektórych osobników, którzy obecnie brylują w kręgu „elity politycznej”. Jak pokazuje historia, kiedy rząd doprowadza takiej sytuacji, że naród czuje się zaszczuty – zwykle kończy się to buntem, wojną domową albo rewolucją. Za przykład mogą posłużyć ostatnie wybory parlamentarne. Rosjanie odnoszą się do republik postradzieckich przyjaźnie i zwykle dziwią się, dlaczego przedstawiciele tychże krajów nie zawsze odpowiadają z równym entuzjazmem na sympatię Rosjan. Przecież uczono nas, że wszyscy ludzie są braćmi?!

*

Wiera, 25 lat, studentka, urodzona w Żytomierzu (Ukraina), mieszka w Turku (Finlandia)

Większość Rosjan pozostaje zupełnie apolityczna. Ludzie zakładają, że nie są w stanie wpłynąć na proces polityczny i zapewnie nie uważają tego za konieczne, nawet jeśli nie zgadzają się z działaniami obecnej elity.

Często odnosiłem wrażenie, że Rosjanie dość krytycznie oceniają politykę wewnętrzną, chociaż – znowu – nie podejmują żadnych działań, żeby na nią wpłynąć, przyjmując wszystko tak jak jest. Jednocześnie większość popiera decyzje dotyczące polityki zagranicznej.

Przeszłość ma faktyczny wpływ na nastroje rosyjskiego społeczeństwa. Dla wielu idea Rosji jako kraju „wybranego”, mającego misję do spełnienia, a nawet pewne idee mesjanizmu w przestrzeni post-imperium, są nadal żywe. Media bardzo często pokazują politykę zagraniczną kraju w takim właśnie kluczu: Rosja nie szuka korzyści dla siebie, a wręcz przeciwnie – wbrew własnym interesom niesie pomoc innym krajom. Taka retoryka często nie pozwala ludziom dojść do wniosku, że „imperium” lepiej by wyszło na tym, gdyby zajęło się własnymi problemami.

Z wyjątkiem krajów bałtyckich, niepodległość byłych republik radzieckich nie zawsze traktowana jest poważnie. Politykę Rosji wobec tych krajów nierzadko ukazuje się jako pewną formę dobroczynności, tak aby od początku stworzyć wrażenie, że nie są one w stanie w pełni funkcjonować bez pomocy Rosji.

*

Aleksandr, 24 lata, specjalista ds. kontaktów międzynarodowych, urodził się i mieszka w Kazaniu

Przeciętny Rosjanin jest względnie apolityczny: nie wnika głęboko w sytuację polityczną kraju, nie interesują go meandry polityki zagranicznej ani rozgrywki wewnętrzne. Z punktu widzenia zwykłego, przeciętnego światopoglądu sądzę, że wielu Rosjan popiera kurs obecnych elit politycznych – imponuje im twarda polityka zagraniczna, antyamerykańska i wielkopaństwowa retoryka obecnego prezydenta, jego administracji i bloku „siłowików”. Nastroje krytyczne również się nie należą do rzadkości. W oczach racjonalnie myślącej części społeczeństwa polityka rosyjskich elit rządzących jest niekonstruktywna, wzbudza raczej konsternację niż zachwyty.

Rosyjska mentalność na pewno pod wieloma względami ma charakter „geograficzny” – idea ogromnej przestrzeni ma walor pokrzepiający zarówno w kontekście międzynarodowym, jak i dla samooceny rosyjskiego społeczeństwa. Choćby i dziś, po aneksji/przyłączeniu Krymu idea „zbierania ziem” rośnie w siłę. Najwyraźniej dla części społeczeństwa nostalgia za posiadaniem jednej szóstej globu jest nie do przezwyciężenia – wielu, a może nawet, jak widać, większość Rosjan zawsze żyła i żyje ideą imperium.

Podejście Rosjan jest niejednoznaczne: wizerunek państw Azji Centralnej – Kazachstanu, Uzbekistanu, Tadżykistanu, Kirgizji i Turkmenistanu jest negatywny. Szczególnie mieszkańcy dużych miast okazują nieskrywaną niechęć, awersję, odrazę wobec przedstawicieli tych narodów. Tak działa zjawisko emigracji zarobkowej mieszkańców tych państw, z roku na rok coraz liczniejszej. Jeszcze jedna grupa państw, na które Rosjanie reagują alergicznie – zapewne z przyczyn geopolitycznych – to republiki bałtyckie, Łotwa, Litwa i Estonia.

*

Oleg, 28 lat, analityk, urodził się i mieszka w Udmurtii

Stosunek Rosjan do władzy najlepiej oddaje pojemne sformułowanie „bije, bo kocha”.

Otwarty sprzeciw wyrażają osoby, które uważają się za inteligencję, studenci z wyrobioną postawą obywatelską. A co do pozostałych, szczególnie świata biznesu, to dla nich najważniejszy jest święty spokój – najlepiej żeby wszystko zostało tak jak jest.

Być obywatelem państwa jeszcze większego niż teraz – to wizja atrakcyjna dla wielu Rosjan. Ale mało kto rozumie, czym jest imperium. Myślę, że dlatego pretensje naszych polityków do wszystkiego, co tylko dałoby się przywłaszczyć, spotykają się z takim aplauzem.

Rosjanie odnoszą się do byłych republik radzieckich lekceważąco. Jak do młodszych braci – głupszych, zacofanych, rozbrykanych. W ogóle żartów na temat Uzbekistanu, Kazachstanu, Azerbejdżanu, Mołdawii, Kirgizji należałoby się wstydzić.

*

Anatolij, 26 lat, menadżer (handel detaliczny), urodził się w Użurze (Krasnojarski Kraj), mieszka w Nowosybirsku

Badanie przeprowadzone nie tak dawno (w marcu 2014) przez Instytut Socjologii RAN wykazało, że 70% Rosjan nie chce wspierać ani obecnej władzy, ani opozycji. Ten wynik obiektywnie oddaje pogląd społeczeństwa rosyjskiego na tę sprawę.

Imperialna przeszłość Rosji nie daje spokoju społeczeństwu rosyjskiemu także i dziś, i zamiast skupić się na palących problemach wewnętrznych kraju i sposobach ich rozwiązania bardzo wiele sił i uwagi traci się na poszukiwanie tajemniczej „szczególnej drogi” Rosji. Problem jest o tyle głęboki, że próbujemy zbudować demokratyczne społeczeństwo obywatelskie na przekór zachodnim wartościom, nie widząc, że same te pojęcia są nieodłączną częścią cywilizacji zachodniej.

Stosunek do byłych republik radzieckich wypływa z imperialnej przeszłości Rosji. Wątpię, aby były one traktowane jako samodzielne, niepodległe państwa mające prawo do samostanowienia. Jest w tym jakaś lekceważąca nuta w stylu: „może i zamieszkaliśmy osobno, ale to jeszcze nie znaczy, że między nami wszystko skończone”.

*

Wasyl, 25 lat, inżynier górnictwa, urodził się w Iżewsku, mieszka w Sankt Petersburgu

Poglądy obywateli na tę sprawą różnią się, tak zawsze było i będzie. Wiele czynników ma charakter opiniotwórczy: od sytuacji politycznej na świecie aż po wychowanie w domu rodzinnym. Ludzie przywykli patrzeć na świat tylko przez ekran telewizora, i widząc „wierzchołek góry lodowej”, formułują określone, niekiedy błędne opinie. Obecny układ sił to mniej więcej 50 na 50. Wzrost zaufania nastąpił po Soczi 2014 i Krymie, ale mało kto wie, za jaką cenę.

Coraz częściej słyszę w rozmowach: Rosja potrzebuje „cara”… Nie monarchy, lecz człowieka silnego – duchem, słowem i czynem. Demokracja – to niebezpieczny sposób rządów!

Ludzie sami nie wiedzą, czego chcą, nawet w sklepie nie mogą się zdecydować, z czego ugotować dziś obiad. A jeśli chodzi o demokrację w Rosji, coraz bardziej przypomina ona wioskę potiomkinowską.

Stosunek do nich jest pozytywny, zwłaszcza że w byłych republikach radzieckich mieszka sporo krewnych, przyjaciół i znajomych wielu Rosjan.

*

Kostia, 27 lat, przedsiębiorca, urodził się w Woroneżu,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Imperialne oblicze Rosjan