Jaka jest szansa, by biblistyka historyczno-krytyczna zyskała dla wyznania i instytucji chrześcijańskich status centralny? Czy można by potraktować biblistykę historyczno-krytyczną jako teologiczne narzędzie do reformy Kościoła?
Te i szereg innych pytań stawia się dzisiaj w związku z przekonaniem o potrzebie przemian w chrześcijaństwie i reform Kościoła. Wielu patrzy z ufnością na Biblię jako źródło wiary i początków chrześcijaństwa, żywiąc nadzieję, że rozwój nauk biblijnych umożliwi rewizję i reformę zarówno w zakresie idei teologicznych, jak i szeroko rozumianej organizacji Kościoła.
Aby spróbować odpowiedzieć na tak postawione pytania, trzeba najpierw przybliżyć trzy zasadnicze kwestie. Należy zapytać, czym jest, a czym nie jest tekst biblijny, po drugie, czym jest interpretacja tekstu biblijnego, i po trzecie, na czym polega tworzenie teologii. Dopiero w tak nakreślonym kontekście można uchwycić zależności pomiędzy tekstem a jego interpretacją oraz teologią. Teologię buduje się bowiem w relacji do Biblii, która jest zawsze zapośredniczona przez określoną interpretację. Dopiero biorąc pod uwagę te zależności, można zapytać o możliwości biblistyki historyczno -krytycznej jako teologicznego narzędzia.
Biblia jako źródło i inspiracja
Biblia to bogaty w treści i znaczenia starożytny tekst. Nie jest historiografią, lecz źródłem historycznym może być jedynie pośrednio. Jest natomiast dziełem pisarskim i literackim, które sposobem gromadzenia i wyrażania treści wyrasta ze swojej epoki i jej specyficznej kultury pisarskiej.
Biblia nie stanowi skarbca odpowiedzi na każde pytanie – a przynajmniej nie w takim kształcie, aby egzegeza historyczno-krytyczna pozwoliła „uwolnić” te odpowiedzi. Może stanowić bazę, albo impuls, do formułowania teologii, która będzie jednak oparta również na innych przesłankach, założeniach, kontekstach i przede wszystkim – na własnej metodzie teologicznej.
Jak pokazuje historia interpretacji Biblii – sięgająca swymi korzeniami czasu formowania się tradycji biblijnych i tekstu biblijnego – odpowiedzi na nurtujące wierzących pytania poszukiwano, prowadząc z Biblią dialog czy dysputę. Pisma Nowego Testamentu poruszają również kwestie ważne dla pierwszych wyznawców Chrystusa, na które jednak On sam się nie wypowiedział, podobnie czynią pisma Ojców Kościoła. Nie chodzi o stawianie między tymi pismami znaku równości, ale o dostrzeżenie podobnej zależności. Św. Paweł podejmował nowe zagadnienia i podawał nowe rozwiązania („mówię ja, nie Pan…” 1 Kor 7, 12). Wyprowadzał nowe wnioski, argumentując je w oparciu o starotestamentalne teksty i rabiniczne metody ich interpretacji, odnajdując w Biblii teologiczne inspiracje. Rozwój teologii stanowi kontynuację praktyki dialogu i dyskursu z biblijnym tekstem. Opierając się na Biblii poszukiwano teologicznych odpowiedzi i budowano teologiczne tradycje.
Odwołanie do Biblii jako jedynego autorytatywnego źródła w ramach reformy protestanckiej stanowiło założenie o charakterze metodologicznym. Doprowadziło to do odrzucenia części tradycji i teologii rozwiniętego już chrześcijaństwa późnego średniowiecza. Ceną był rozłam chrześcijaństwa zachodniego.
Status Biblii jako źródła nie odnosi się tylko do treści, ale sięga głębiej i dotyczy jej wpływu inspirującego. Jest to w gruncie rzeczy pytanie o statyczną bądź dynamiczną wizję Biblii i pojmowania jej roli w życiu i teologii Kościoła. Udzielenie w tym przypadku konkretnej odpowiedzi – której nie sposób ugruntować naukowo – pociąga za sobą niebagatelne konsekwencje.
W teologii sam tekst biblijny nie wystarczy. Każde odczytanie tekstu biblijnego, z natury rzeczy, jest już interpretacją. Nawet tak, wydawałoby się, neutralna czynność jak przekład tekstu stanowi jego interpretację – i nie ma innej możliwości. Każde wyjaśnienie to interpretacja. Oczekiwanie, że samo „obiektywne” odczytanie Biblii pozwoli na rewizję i reformę wiary i religii, jest złudne i naiwne. Nawet w przypadku poszukiwania „tylko” tego, co ma walor historyczny, nie uniknie się interpretacji. To, że „[d]wustuletnia historia »Jezusa historycznego« jest wiernym odzwierciedleniem historii filozofii i ideologii tego okresu” – stwierdził nawet Joseph Ratzinger. Temat tak szczególny jak historyczny obraz Jezusa jest podwójnie „wrażliwy” na wszelkie subiektywizmy. Zainteresowanie bowiem budzi Jezus historyczny nie ze względu na swój ludzki, historyczny „wymiar”, ale właśnie ze względu na Jego boskość, mesjańskość, które stanowią punkt wyjścia istnienia i organizacji Kościoła. Zachodzi ścisły związek owej poszukiwanej „historyczności” Jezusa z tym, co wyznaniowe, teologiczne. Każdy, kto szuka Jezusa „historycznego”, musi brać pod uwagę „wyznaniowy” wymiar swoich naukowych wniosków. Nawet na pozór obiektywny w kwestiach historycznych ateista będzie subiektywny poprzez próbę odrzucania tego, co uważa za wyznaniowe.
Teksty biblijne pełne są interpretacji, które stanowiły formy odnajdywania sensu i znaczenia w odniesieniu do poznawanej i poświadczanej rzeczywistości. Współczesny badacz, który próbuje oddzielić to, co historyczne, od tego, co znaczące, wierzy w skuteczność krytycznego rozumu i metod badawczych. Ograniczają go jednak ogromny dystans czasowy, kulturowy, przyjęta metodologia i subiektywizm badawczy.
Interpretacje budowane są w oparciu o zastosowane metody. Te metody zmieniają się i rozwijają. Współczesne metody naukowe są nie do przecenienia. Pozwalają egzegetom wnikać w tekst i wydobywać głębię jego kiedyś niedostępnych znaczeń. Kluczowe dla otrzymywanych rezultatów tych analiz jest z jednej strony podejście do tekstu i kompetencje badacza, a z drugiej – jego świadomość zarówno możliwości, jak i ograniczeń tkwiących w narzędziu (metodzie), którym się posługuje.
Kwestia tworzenia teologii – zależności i uwarunkowania
Teologia chrześcijańska nie jest tylko komentarzem wyjaśniającym do Biblii. Najbliżsi takiemu podejściu byli Ojcowie Kościoła, którzy w pierwszych wiekach rozwijali teologię, opierając się głównie na interpretacji biblijnych ksiąg, jednak sposoby jej interpretacji dalekie były od współczesnych metod. Znane są dwie starożytne szkoły egzegezy biblijnej: antiocheńska – zbliżona do historycznej, i aleksandryjska – alegoryczna. Okres scholastyki (od XI w.), charakteryzujący się usystematyzowanymi traktatami i rozległymi inspiracjami filozofią arystotelesowską, stanowił szczególny czas oddalenia się od Biblii i, zarazem, jej służebności wobec teologii. Dowody biblijne miały za cel potwierdzenie teologicznej doktryny.
Teologia rozwijała się inspirowana Biblią, lecz jej zawartość wykraczała znacząco poza biblijny przekaz. Dogmat wydobywać miał głębię zawartych w Biblii prawd, jednak aby je wydobyć, czyli „nazwać”, musiał także „dołożyć” chociażby filozoficzne koncepcje jako narzędzie konstruowania doktryny. Czy zatem „wnioski” teologiczne minionych wieków są nieuprawnione? Dotykamy tutaj kwestii odmiennych praktyk interpretacyjnych, które mogą dzisiaj budzić wątpliwości. Kwestionując ówczesny sposób interpretacji biblijnych tekstów, można byłoby zakwestionować również „wnioski” teologiczne wielu listów nowotestamentalnych (np. Rz, 1 Kor, Hbr), których uzasadnienia oparte są na rabinicznych zasadach interpretacji. Wskazane praktyki interpretacyjne stanowią pewną formę „dyskusji z tekstem”, co w konsekwencji prowadzi do rozwoju tradycji biblijnej. Z punktu widzenia teologicznego taka dyskusja stanowi przestrzeń dla biblijnego objawienia. Wywody Pawła mają wartość nie jako rabiniczne interpretacje, ale jako dialog z tekstem otwierający przestrzeń na objawienie, a zatem na nowe treści. Zarówno w przypadku pisarzy nowotestamentalnych, jak i Ojców Kościoła taki „dyskurs” w ramach przekazu stanowi drogę rozwoju tradycji biblijnej i wczesnochrześcijańskiej tradycji teologicznej. Skoro teologia nie jest tylko komentarzem do tekstów…