Subskrybuj
Historyk, pracuje w Instytucie Historii UJ. Zajmuje się teorią pisarstwa historycznego i historią intelektualną. Autor książki Polityka pisarstwa historycznego (2015).

Rycerz na przedmurzu

Potop to moim zdaniem główna przyczyna kariery figury Polaka-katolika. Kolejna to popularność mitu Polski jako przedmurza chrześcijaństwa. Nie bez znaczenia był również fakt, że Polska przez całe XVII stulecie nie toczyła walk z katolickimi przeciwnikami.

Kiedy Polak-katolik pojawił się w kulturze polskiej i kiedy w niej okrzepł?

Gdybyśmy postawili pytanie, co w różnych stuleciach znaczyło „być Polakiem”, odpowiedź wypadałaby zależnie od epoki. Do połowy XVI w. uważano, że Polacy to wszyscy ludzie mówiący po polsku, zamieszkali na wspólnym terytorium i podlegli temu samemu władcy. Tak rozumiał naród polski Jan Długosz. Później wyłania się kategoria narodu szlacheckiego. Jego członków nie określa tylko język, terytorium i podleganie temu samemu władcy, ale też wspólnota przywilejów stanowych. W XVII w. doszło do tego kryterium wyznaniowe. Polak musiał być katolikiem.

Co się stało w XVII w.?

Sądzę, że nie doceniamy potopu szwedzkiego. Właśnie po potopie, w połowie XVII stulecia, pojawia się i zaczyna powoli umacniać figura Polaka- -katolika. Dlaczego wówczas? Wydarzenie to było wstrząsem dla społeczeństwa polskiego, bo prawie całe terytorium kraju zostało wówczas zajęte przez wrogów. Niewielka Szwecja zdołała pobić Rzeczpospolitą, która w mniemaniu swoich obywateli uchodziła za potęgę. Winnych dotkliwej porażki znaleziono już w czasie trwania wojny. Skoro Szwedzi to luteranie, to każdy „luter”, a właściwie każdy innowierca, to zdrajca. Liczne grupy partyzantki antyszwedzkiej najeżdżały na dwory szlachty kalwińskiej i ariańskiej. U boku armii szwedzkiej w kolejnych fazach konfliktu walczyły różne polskie oddziały wojskowe i grupy pospolitego ruszenia zarówno katolickie, jak i innowiercze. Po wojnie katolicy szybko przebaczyli sobie popełniane zdrady, kalwinom czy arianom nigdy. W 1658 r. wygnano braci polskich, a 10 lat później zakazano konwersji na inne wyznanie niż katolickie.

Potop to moim zdaniem główna przyczyna kariery figury Polaka-katolika. Kolejna to popularność mitu Polski jako przedmurza chrześcijaństwa. Nie bez znaczenia był również fakt, że Polska przez całe XVII stulecie nie toczyła walk z katolickimi przeciwnikami. Regułę tę potwierdza katolicka monarchia habsburska – jedyne państwo, z którym Polska wtedy współpracowała.

Polak-katolik, jak Pan wspomniał, to m.in. obrońca chrześcijańskiej Europy. Jakie były losy idei Polski jako chrześcijańskiego antemurale?

W XVII w. przedmurze chrześcijaństwa, na którego straży stał Polak, wyznaczało nasze miejsce w Europie.Wyobrażano sobie bowiem, że każdy naród w Europie ma swoje zajęcie: Holendrzy zajmują się handlem i żeglugą, Francuzi i Włosi nauką i kulturą itd. Natomiast miejsce Polski jest miejscem rycerza.

Z czasem do tytułu przedmurza zaczynają pretendować inne kraje, takie jak Wenecja, Hiszpania, Węgry. Do idei przedmurza nawiążą również rosyjscy historycy, przywołując bitwę nad Kałką, w której wojska ruskie poniosły klęskę przy próbie obrony Europy przed mongolską nawałą.

Mit przedmurza w XIX w. służył dwóm celom. Po pierwsze, podczas zaborów był rodzajem weksla, którym Polacy wymachiwali przed Europejczykami: „Myśmy wam tylokrotnie w przeszłości przychodzili z pomocą, teraz jest pora, żebyście wy przyszli nam pomóc odzyskać niepodległość”. Po drugie, rycerską rolą tłumaczono w Europie problem zacofania cywilizacyjnego Polski. Pisarze Wielkiej Emigracji wyjaśniali, że Polacy nie mogli rozwijać nauki, sztuki, rolnictwa ani przemysłu, gdyż cały czas zajęci byli walką w obronie chrześcijaństwa.

Poświęciłem temu zagadnieniu książkę Polska przedmurzem Europy. Piszę w niej, że gdyby nie rozbiory, to idea przedmurza zniknęłaby w lamusie mitów historycznych, którymi zajmują się tylko zawodowi badacze przeszłości. Rozbiory budziły potrzebę przywoływania mitu antemurale, który patriotom dawał poczucie dumy z chwalebnej przeszłości, wierzącym zaś pozwalał mieć nadzieję, że Bóg nie opuści obrońców chrześcijaństwa.

Trzeba jednak zaznaczyć, że przedmurze broniło nie tylko katolickiej Europy, ale całego chrześcijaństwa. Rycerzem był tu nie tyle Polak-katolik, ile Polak-chrześcijanin.

Czy idea antemurale zanikła w momencie odzyskania niepodległości i ustanowienia nowoczesnego państwa polskiego?

Mit przedmurza wykazuje wyjątkową odporność na przemiany czasu. Wraca w czasie wojny polsko- -radzieckiej w latach 1919–1921, gdy mówi się o Polsce broniącej Europy przed antyreligijnymi bolszewikami. Później na nowo rozkwita w dyskusjach małej emigracji 1939–1945. Rząd londyński np. zleca historykowi Olgierdowi Górce wydanie książki o Polsce jako przedmurzu Europy. W swojej pracy pisze więc, że Polacy, znowu walcząc z Niemcami, w tym uczestnicząc w bitwie o Anglię, spełniają funkcję obrońców antemurale, w które tenże sam Górka powątpiewał w okresie międzywojennym.

Idea przedmurza ma swoją kontynuację w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Parokrotnie przypomina o niej Jan Paweł II i przywołują ją także związane z Kościołem grupy opozycyjne. Wraca także po transformacji 1989 r., gdy bardzo chętnie używają jej środowiska konserwatywne.

Idea przedmurza miała jednak swoich przeciwników.

Mit przedmurza nie został zakwestionowany w XVII w. Zaczęto go krytykować, podobnie jak figurę Polaka-katolika, w kolejnym stuleciu, w okresie oświecenia. Ubolewano, że wszystkie narody Europy żyją już w XVIII w., a Polacy cywilizacyjne nadal pozostają w średniowiecznym barbarzyństwie. Winę za ten stan rzeczy zrzucano na naiwne przywiązanie do idei przedmurza i trwonienie energii narodu na niepotrzebne wojny. Stanisław Staszic wyśmiewał Polaka-katolika, pytając, kto pomógł Polsce, gdy znalazła się w potrzebie, i odpowiadał, że pomocną dłoń wyciągnęło to mocarstwo, z którym w imię obrony przedmurza walczyła. Wsparło ją imperium osmańskie, a kraje katolickie nie tylko nie pomogły, ale najbliższy z nich – monarchia habsburska – wziął udział w rozbiorach.

Ten sam Staszic w epoce wojen napoleońskich pisze apologię cesarza Francuzów. Mowa w niej o wsparciu, jakiego udzieli on polskiemu przedmurzu i wspólnej walce z Rosją, która jest opisywana jako kraj azjatycki, a zatem wrogi Polsce i Europie ze względu na odmienność cywilizacyjną.

Wróćmy do Polaka-katolika. Czy można wskazać autora tej formuły?

Badania nie pozwalają stwierdzić, kiedy dokładnie pojawiła się formuła Polaka-katolika i kto jest jej autorem. To jednak pisarze kontrreformacyjni, wykorzystując klęskę potopu i ideę przedmurza, starali się upowszechnić pogląd, że każdy „Sarmata” jest katolikiem, a przyjęcie innego wyznania oznacza narodowe odstępstwo. Trzeba tutaj przypomnieć, że Polakiem-katolikiem mógł być wówczas tylko szlachcic. Innymi słowy, istniał trzeci człon formuły: Polak-szlachcic-katolik.

Sarmata staje się Polakiem-katolikiem w drugiej połowie XVII w.?

Tak. Określenie „Sarmata” nawiązuje do poglądu o pochodzeniu szlachty polskiej od starożytnego ludu Sarmatów, którzy przybyli nad Wisłę, podbili miejscową ludność i ustanowili nad nią swoją władzę. Zdobywał on popularność od końca XVI w. Do bycia Sarmatą mógł aspirować każdy szlachcic, a wówczas jeszcze wielu z nich było innowiercami. Istnieli więc kalwińscy i prawosławni Sarmaci. Sytuacja zmienia się po potopie szwedzkim.

Katolicyzm był religią międzystanową, a Kościół miejscem, w którym wyższe klasy spotykały się z niższymi. Czy wspólna religia wpływała na relację między szlachtą a chłopami?

Nie. Znamy liczne świadectwa wystąpień w obronie chłopów ze strony duchowieństwa katolickiego powołujące się na wspólnotę wyznania. Piotr Skarga w swoich słynnych Kazaniach sejmowych wzywał szlachtę, aby nie czyniła niewolnikami ludzi, którzy są takiego samego wyznania co i oni. Przekonywał, że chłopi też są przecież katolikami, ich współbraćmi w wierze. Kolejne wypowiedzi kleru sugerują jednak, że apele nie przyniosły skutku.

Zajmowałem się kiedyś kultem św. Izydora, patrona chłopów. Przywędrował on do Polski zaraz po kanonizacji w 1622 r. Nauki Kościoła związane ze świętym głosiły wartość pracy na roli, jednocześnie jednak uzasadniały podporządkowanie chłopa panu i brutalny wyzysk pańszczyźniany. Stwierdzały np., że jeżeli chłopi źle odrabiają pańszczyznę, to można ich karać cieleśnie. Innymi słowy, katolicyzm nie służył za międzystanowe spoiwo społeczeństwa polskiego.

W okresie staropolskim można mówić o silnym antagonizmie między stanem szlacheckim i duchownym. Czy Polak-katolik mógł być antyklerykałem?

Tak. Polski szlachcic mógł się uważać za gorąco wierzącego katolika i żywić niechęć do kleru. Tak się składa, że zajmowałem się antyklerykalizmem polskiej szlachty i muszę powiedzieć, że dysponujemy wieloma źródłami mówiącymi o konflikcie dwóch stanów. Wrogość szlachty dotyczyła spraw majątkowych i sądownictwa kościelnego. Oskarżano Kościół o nadmierną chciwość: wysokie opłaty za usługi kościelne oraz wymuszanie fundacji kościołów i klasztorów. Szlachta nie chciała również podlegać sądom kościelnym. Jeden złośliwy przedstawiciel dyplomacji papieskiej napisał w XVI w., że jeżeli chodzi o dogmaty dotyczące Chrystusa i Trójcy Świętej, to prawie wszyscy są katolikami, ale gdy przychodzi do płacenia dziesięcin, to okazuje się, że jest ich niewielu.

Przytoczę jeden ciekawy spór. Podczas potopu szwedzkiego szlachta oddawała swoje ruchomości na przechowanie klasztorom, które wówczas w dużej części mieściły się w warownych budowlach. Po wojnie jednak nie wszystkie klasztory chciały zwracać strzeżone dobra. Między innymi procesowano się z paulinami ze sławnej Jasnej Góry o niezwrócone dobra. Spór sądowy ciągnął się aż do początku XIX w. Jeszcze w roku 1824 prowadził go Wojciech Męciński; o zaciekłym pieniaczu mawiano niemal przez dwa stulecia: „Procesuje się jak Męciński z Matką Boską”.

Pojawienie się figury Polaka-katolika w połowie XVII w. zbiega się w czasie z końcem epoki tolerancji religijnej w I Rzeczypospolitej. Polska przestaje być państwem bez stosów.Tolerancja religijna w Polsce zmniejszała się stopniowo, ale nie znikła całkowicie. Owszem, przy silnym poparciu szlachty wygnano arian, zakazano apostazji, w XVIII w. odebrano innowiercom możliwość bycia posłami i ograniczono dostęp do urzędów. Zarazem jednak w miastach Prus Królewskich zachowano swobodę wyznania luterańskiego i kalwińskiego. Nasilała się również imigracja innowierczej ludności niemieckiej do Wielkopolski, która otrzymywała wszelkie swobody wyznaniowe. Należy ponadto porównać stan rzeczy w Polsce i w innych krajach. Istnieją wielotomowe księgi życiorysów męczenników protestanckich wydawane przez hugenotów we…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Polak katolik – tożsamość do wzięcia