Subskrybuj
Historyczka, adiunkt w Instytucie Historycznym UW. Autorka i współautorka książek Kobieta aktywna w Polsce międzywojennej. Dylematy środowisk kobiecych (2001), Obyczaje w Polsce (2004), Migration als Ressource. Zur Pendelmigration polnischer Frauen in Privathaushalte der Bundesrepublik (2009).

Emancypacja kobiet po polsku

Stalinowską politykę produktywizacji dopełniła mniej dziś znana polityka propopulacyjna. Macierzyństwo traktowane było jako jeden z frontów walki ideologicznej. Kobietom, które miały 10 i więcej dzieci, władza przyznawała Krzyż Zasługi Matki.

Dzieje polskiej emancypacji uważamy zwykle za odmienne od zachodnioeuropejskiej drogi ku równouprawnieniu. Polska walka o prawa kobiet wpisywała się w szersze projekty polityczne: sprawy narodowej, ruchu niepodległościowego, Polski odrodzonej, a po II wojnie światowej walki o socjalizm i ruchu Solidarność. Same feministki i emancypantki decydowały często o podporządkowaniu idei równości kobiet i mężczyzn ważniejszym celom, traktując dyskryminację i wykluczenie kobiet jako jeden z przejawów społecznych nierówności. Zaangażowanie polityczne pod sztandarem wolności, równości i braterstwa prowadziło nieuchronnie do pytania o solidarność ponad podziałami ze względu na płeć oraz obywatelski status kobiet. Bardzo szybko okazało się jednak, że fraternité traktowane jest jako wspólnota braci, w której dla sióstr nie ma miejsca.

Postępująca demokratyzacja XIX-wiecznej Europy nie objęła kobiet, którym nie tylko odmówiono praw wyborczych, ale także aktywności politycznej. Wprowadzony po raz pierwszy w jakobińskiej Francji zakaz udziału kobiet w polityce obowiązywał w wielu krajach Europy – m.in. w Niemczech, gdzie polskie działaczki narodowe musiały tłumaczyć się przed sądem z niezgodnego z prawem politycznym charakteru prowadzonych przez nie czytelni i kółek samokształceniowych.

Paradoksalnie, wraz z zakazem tego typu aktywności upolityczniono macierzyństwo, traktując je jako jeden z warunków przetrwania i rozwoju nowoczesnego narodu. Dobrze znana figura Matki Polki – kobiety jako rodzicielki i wychowawczyni kolejnych pokoleń w duchu narodowym – doskonale ilustruje ten ogólnoeuropejski proces. Tak zdefiniowane zadania legły u podstaw rosnącego przyzwolenia, by kobiety angażowały się w działalność polityczną na rzecz narodu „w potrzebie”. Nie dotyczyło to jednak praw politycznych, których żądały sufrażystki w całej niemal Europie.

Wojna emancypuje

Wybuch I wojny światowej oznaczał koniec pewnej ery w walce o prawa polityczne i równouprawnienie. Idea międzynarodowej solidarności i współpracy sufrażystek nie wytrzymała próby, którą stał się światowy konflikt. Dodatkowo to właśnie wojna przyniosła głębokie i nieodwracalne zmiany w życiu kobiet. Gdy mężczyzn zmobilizowano do armii, kobiety przejęły rolę żywicielek rodziny, podejmując pracę w fabrykach, hutach i kopalniach. Rosła liczba coraz lepiej wykształconych i przygotowanych do pracy biurowej urzędniczek. Zmieniała się przestrzeń publiczna miast i wsi, gdzie kobiety pod nieobecność mężów przejmowały prowadzenie gospodarstw.

Pojawiły się także w miejscu najmniej im przyjaznym – na froncie – głównie w służbach pomocniczych odpowiedzialnych za aprowizację, łączność oraz w służbach sanitarnych, gdzie pełniły funkcje zgodne z tradycyjnym wyobrażeniem porządku płci – zajmowały się opieką, pielęgnacją i karmieniem. Obok nich służyły ochotniczki, przełamujące ten wizerunek – mianowicie gotowe walczyć z bronią w ręku. Wyszkolone w skautowych i sokolich drużynach, zgłaszały się do polskich oddziałów w męskim przebraniu, gdzie często spotykały się z odmową przyjęcia do służby wojskowej. Fakt, że trudno im to było zaakceptować i zrozumieć, świadczył o głębokiej zmianie, która nastąpiła między pokoleniem emancypantek a ich córkami. Okazja, by wziąć udział w działaniach wojennych, nadarzyła się dopiero w 1918 r. w szeregach Ochotniczej Legii Kobiet, która uczestniczyła w walkach o Lwów, a później w wojnie polsko-bolszewickiej. Zasługi legionistek stały się w latach II Rzeczypospolitej argumentem na rzecz powszechnego szkolenia kobiet do służby wojskowej i wzorem do naśladowania podczas II wojny światowej.

Procesu emancypacji kobiet, który nastąpił w czasie Wielkiej Wojny, nie można było już cofnąć ani unieważnić. W 1913 r. idea przyznania im praw wyborczych budziła sprzeciw nie tylko mężczyzn. Pięć lat później w większości państw, które powstały bądź odrodziły się na gruzach starego porządku, udział kobiet w życiu politycznym stał się oczywisty i niekwestionowany. W 1917 r. wybitna ekonomistka i działaczka kobieca Zofia Daszyńska-Golińska pisała: „Po wojnie nastąpi niewątpliwie wszędzie całkowite czy częściowe rozszerzenie praw kobiecych, a spodziewać się go można tym snadniej, im gruntowniej groźny bojowy walec przeorał ziemię, im bardziej się ludzkość przekona, że byt swój w przyszłości oprzeć musi na innych, bardziej etycznych niż dotychczasowe, podstawach, im więcej nowych, pomijanych dawniej zdań się przed nią otworzy”.

Postępowa Europa Wschodnia?

W przeciwieństwie do wizji moralnej odnowy powojennego świata, polityczne równouprawnienie stało się faktem. Trzeba dodać, że państwa Europy Środkowo- Wschodniej okazały się pod tym względem bardziej postępowe niż Wielka Brytania lub Francja. Powszechnie znane były feministyczne poglądy prezydenta Czechosłowacji Tomasza Garrigue Masaryka. Ignacy Daszyński jako zwolennik kwestii kobiecej podjął rewolucyjną decyzję i powierzył resort edukacji zasłużonej działaczce ruchu ludowego Irenie Kosmowskiej – pierwszej polskiej ministrze. Była ona jedyną kobietą zasiadającą w ławach rządowych w II Rzeczypospolitej.

Pierwsze wybory w powojennej Polsce, najpierw do Sejmu zaboru pruskiego w grudniu 1918 r. oraz dwa miesiące później do Sejmu ustawodawczego, pokazały, że kobiety się mobilizują – agitują, głosują, a co najważniejsze, kandydują. Na listach wyborczych wszystkich znaczących partii nie zabrakło nazwisk znanych działaczek społecznych. Udział kobiet w wyborach był znaczący, o czym świadczyła wysoka frekwencja. Trudno jednoznacznie stwierdzić jednak, czy to ten elektorat przesądził wówczas o zwycięstwie prawicy. Takiego zdania byli lewicowi politycy, którzy widzieli w kobietach bierny i ślepo posłuszny nakazom duchownych elektorat. Dla polskich emancypantek, skutecznie lobbujących na rzecz nowego prawa wyborczego, wybory były powodem do podwójnej radości – z odzyskanej ojczyzny oraz ze statusu obywatelek. Był to też czas pierwszej gorzkiej lekcji. Centrum Kobiece, które wystąpiło z programem pragnącym reprezentować wszystkie kobiety, poniosło sromotną porażkę. Zjednoczenie ponad podziałami światopoglądowymi w imię wspólnoty płci okazało się w tym czasie mrzonką. Wybrane do Sejmu ustawodawczego posłanki, które prezentowały całe spektrum poglądów politycznych, należały do parlamentarnej elity. Dysponowały nie tylko wiedzą i umiejętnościami zdobywanymi przez lata działalności społecznej i politycznej, ale również reprezentowały określone i mimo różnorodności światopoglądowej dość powszechnie podzielane wyobrażenia na temat szczególnej roli kobiet w budowaniu nowego ładu odrodzonej Polski. Entuzjastycznie nastawione środowiska, które popierały aktywizację polityczną kobiet, wierzyły, że „łagodne i altruistyczne z natury” działaczki zmienią oblicze polskiej polityki, wyrugują partyjne konflikty, agresję, brutalność, męski egotyzm. Doświadczone realistki koncentrowały się na pracy na rzecz podniesienia rangi obszarów i zadań, do których – w ich przekonaniu – kobiety są predystynowane, czyli w sferach edukacji, polityki społecznej, w tym kwestii ochrony pracy kobiet i dzieci, przeciwdziałania chorobom społecznym (alkoholizmowi, prostytucji), wreszcie walki o zniesienie barier prawnych, które dyskryminowały kobiety. Ten ostatni aspekt był szczególnie istotny, gdyż mimo gwarancji w konstytucji równości obywateli i obywatelek odziedziczone po państwach zaborczych i zróżnicowane z tego względu przepisy szczegółowe stanowiły inaczej. Należały do nich m.in. zakaz wykonywania zawodów prawniczych i funkcji ławnika, wymóg zgody męża na pracę zarobkową żony lub utrata obywatelstwa w przypadku małżeństwa z cudzoziemcem. Wysiłki działaczek kobiecych na rzecz stopniowego usuwania dyskryminujących przepisów przynosiły połowiczne sukcesy. W II Rzeczypospolitej na marginesie wielkiej polityki toczyły się ważne dla kobiet debaty obyczajowe, wśród których dwie okazały się szczególnie burzliwe. Pierwsza, rozpoczęta przez Tadeusza Boya-Żeleńskiego, dotyczyła aborcji i antykoncepcji, druga – modelu małżeństwa, prawa do rozwodu i władzy męża. O jednomyślności kobiet, które reprezentowały sprzeczne stanowiska, nie było mowy. Spór pozostał nierozstrzygnięty.

Matka a obywatelka

Budowanie nowego porządku prawnego wymagało odpowiedzi na pytanie o zakres przywilejów wynikających z obowiązków macierzyńskich. Na początku stulecia spór o to, jak pogodzić ideę równości płci z postulatem ochrony praw kobiet z racji ich macierzyńskich obowiązków, pozostawał nierozwiązany. Po wojnie nikt nie miał wątpliwości, że równość ma swoje granice, zaś znaczenie macierzyństwa dla rozwoju państwa wymaga wprowadzenia specjalnych przepisów chroniących kobiety. Takie myślenie obowiązywało w całej Europie, stąd powszechne wdrożenie przepisów o ochronie pracy kobiet oraz dzieci i młodzieży. Zwyciężył model emancypacyjny w wersji równościowo-protekcjonistycznej, oddzielający obszary, w których obowiązywała równość bez względu na płeć, jak w przypadku praw politycznych lub prawa do wykonywania prestiżowych zawodów, od tych, gdzie obowiązywała ochrona i specjalne traktowanie, np. ochrona prawna macierzyństwa lub walka z handlem kobietami.

Zmiany prawne nie rozwiązały problemów, z którymi musiały borykać się kobiety z niższych warstw społecznych. Kryzysy gospodarcze, związane z nimi bieda i rosnące bezrobocie przywracały dawne spory o pracę zarobkową kobiet, głównie mężatek. Te ostatnie obarczano odpowiedzialnością za zubożenie rodzin. Argumentowano, że ojcowie tracą pracę z powodu pojawienia się konkurencyjnej, bo tańszej siły roboczej – kobiet. Z tego powodu wielu z aprobatą patrzyło na niemiecki system przeciwdziałania pracy zawodowej mężatek. Ta nie budziła kontrowersji w dwóch tradycyjnie uważanych za kobiece obszary aktywności – mianowicie w pracy kobiet na roli i w służbie domowej. W tych dwóch przypadkach nie było mowy o konkurencji ze strony mężczyzn nawet w czasach wielkiego kryzysu.

W porównaniu z dynamiką zmian w okresie wojen dwudziestolecie w niewielkim stopniu zmieniło położenie kobiet. Lata 30. przyniosły powrót do tradycyjnych wzorców kobiecości, co widać w zmieniającej się modzie. Miejsce wydekoltowanych, krótkich sukienek, krótko ściętych włosów, wyrazistego makijażu zajęły bardziej stateczne garsonki, dłuższe spódnice i suknie podkreślające kobiece kształty.

Trudno powiedzieć, jak potoczyłyby się losy polskiej emancypacji, gdyby nie następna wojna, która przyniosła ponownie przyspieszoną i przymusową lekcję samodzielności kobiet oraz ich odpowiedzialności za najbliższych. Konsekwencją wojny totalnej był także rosnący udział kobiet walczących z wrogiem w służbach pomocniczych regularnej armii, oddziałach frontowych, konspiracji i partyzantce. Tym razem ich aktywność nie była jedynie następstwem wojennych warunków, ale również efektem emancypacji pokolenia dziewcząt.

Kontrolowana emancypacjaWraz z końcem wojny nastała epoka powrotu do przedwojennych ról społecznych, odbudowy porządku społecznego i normalizacji życia prywatnego. To nie znaczy, że radykalne zmiany polityczne i zwycięstwo komunistów nie miały wpływu na sytuację kobiet. Nowe władze przypisały sobie zasługę w szerzeniu równouprawnienia kobiet, choć wprowadzone rozwiązania powtarzały te z przedwojennego systemu, który łączył hasło równouprawnienia z esencjonalną koncepcją „natury płci”. Propaganda konsekwentnie promowała zatem wzorzec kobiety pracującej zawodowo, zaangażowanej „na równi z mężczyzną” w proces budowy socjalizmu i rozwoju gospodarczego kraju, a przy tym wypełniającej obowiązki domowe. W prasie, kronikach filmowych, literaturze i kinie regularnie pojawiały się postacie aktywistek partyjnych, przodowniczek pracy podejmujących kolejne zobowiązania produkcyjne lub obrazy kobiet zatrudnionych w „męskich zawodach”, mających stanowić przykład socjalistycznego równouprawnienia. Ikonami epoki stały się kobiety traktorzystki i kobiece brygady murarskie. Towarzyszyły temu zmiany prawne; centralne władze sprzyjały zatrudnianiu…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Kiedy nadejdzie przyszłość