Subskrybuj
Dr archeologii i kulturoznawstwa; pracownik Zakładu Ameryki Łacińskiej Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ. Prowadzi badania dotyczące archeologii, historii i etnohistorii Ameryki Łacińskiej, zróżnicowania religijnego i procesów synkretyzmu społeczeństw latynoamerykańskich oraz aspektów politycznych i społecznych ochrony dziedzictwa kulturowego ludności rdzennej Hispanoameryki.

Mikrohistoria i makroproblem w Peru

Pozyskiwanie złota na dziko trwa intensywnie od ok. 2005 r. Jeszcze kilka lat temu był to rzeczywiście złoty interes. Mimo że dziś wydobycie znacznie spadło, brunatne wody Madre Dios nadal przyciągają wielu chętnych z całego departamentu, a nawet z obszarów Sierry.

A ja chciałabym być pielęgniarką” – Yadira ma dziewięć lat i kiedy rysuje, wysuwa z zaangażowania język aż na brodę. Na obrazku pojawia się najpierw drzewo – duże, z szerokim pniem i zieloną koroną. Potem ptaki, niebo i słońce w rogu kartki. I wreszcie niebieski dom z szeroko otwartymi drzwiami. Jesteśmy w Comunidad Nativa Tres Islas, w Departamencie Madre de Dios w Peru, kilkanaście kilometrów błotnistą rdzawą drogą na północ od stolicy Departamentu Puerto Maldonado. Przyjechaliśmy z Raquel Yrigoyen Fajardo i Carlosem Elguerą Alvarezem z Międzynarodowego Instytutu Prawa i Społeczeństwa w Limie, żeby przyjrzeć się ich pracy z Comunidad i spróbować zrozumieć, dlaczego przyjęte przez Peru międzynarodowe porozumienia i deklaracje dotyczące praw człowieka i praw ludności tubylczej nie są przestrzegane. W domu wspólnotowym przyjmuje nas Zgromadzenie Generalne Comunidad, z presidente Sergio Pereą Poncem i skarbnikiem Hermogenesem Aguilarem na czele. Witają nas wszyscy mieszkańcy osiedla, a my przedstawiamy się i wyjaśniamy powody naszej wizyty, pytając o zgodę na pobyt na terytorium Comunidad. Kiedy rozmawiamy z dorosłymi, dzieci nas obejmują, szczebioczą jedno przez drugie, ciągną za włosy i wspinają się nam na kolana, zerkając na ekrany aparatów fotograficznych i telefonów. Chcąc się popisać, wykonują akrobacje na boisku szkolnym, a pod masztem z flagą peruwiańską śpiewają hymn kraju w języku shipibo. Siadamy przy małych szkolnych stolikach i prosimy, żeby dzieci narysowały nam swój świat. Na kartkach pojawiają się zielone drzewa i kolorowe ptaki, ciężkie od deszczu granatowe chmury i dużo ryb w niebieskiej rzece. I piętrowe domy z szeroko otwartymi drzwiami. Na niektórych obrazkach są też ludzie na platformach z dragas – maszynami do zasysania piasku i żwiru z rzeki. „To są terceros[1] – wyjaśniają dzieci – wypłukują złoto z piasku”. Od dorosłych wiemy już, że terceros to ci, którzy niszczą świat pełen dużych drzew i ryb w rzece.

 

Historia

Nazwa Comunidad Tres Islas wywodzi się od trzech charakterystycznych niewielkich wysepek w strefie tropikalnych lasów wschodnich terytoriów Peru, utworzonych przez wody wijącej się w tym miejscu rzeki Madre de Dios. Zbieracze kauczuku penetrujący te okolice w latach 30. XX w. założyli jeden ze swych obozów w pobliżu wysepek i od nich nadali nazwę całemu terytorium.

Mieszkańcy Comunidad twierdzą, że określenie „Tres Islas” pojawiło się wraz z gorączką złota, która wybuchła mniej więcej w tym samym czasie co tzw. boom kauczukowy, kiedy odkryto złotonośne piaski w rzekach Inambari i Madre de Dios.

Był to czas, gdy w okolice przybywało wielu ludzi marzących o szybkim wzbogaceniu się. Obozowali wzdłuż wybrzeża, prawdopodobnie również na terenie trzech wysp po prawej stronie Madre de Dios, i stąd nazwa całego obszaru.

Comunidad Nativa Tres Islas tworzą dwie grupy etniczne – pochodzący z regionu Ucayali i Pucallpa Indianie Shipibo-Conibo oraz Ese’Eja, rdzenni mieszkańcy regionu dorzecza Tambopata i dolnej Madre de Dios. Ci pierwsi pojawili się w rejonie prowincji Tambopata w czasie wspomnianego boomu kauczukowego. Zostali sprowadzeni w latach 40. XX w. przez cauchero Máximo Rodrígueza do pracy przy nacinaniu drzew i pozyskiwaniu naturalnego lateksu na plantacji w okolicy miejscowości Iberia. W 1943 r. Máximo Rodriguez odsprzedał ziemię Corporación Peruana de Amazonas, spółce, która współpracowała z utworzoną w 1944 r. amerykańską Rubber Corporation. Wraz z ziemią zostali sprzedani i Indianie, których traktowano jak zwykłych niewolników, wynagradzając za ciężką pracę jedynie niewielkimi racjami mięsa i alkoholem. Niewielkiej grupie Indian udało się uciec i powrócili w swoje rodzinne strony na północy. Ci, którzy pozostali, po załamaniu się kauczukowej koniunktury zostali przesiedleni do Puerto Maldonado. Niektórzy zdecydowali się jednak pozostać w selwie i założyć nową wspólnotę nad rzeką Madre de Dios, na terenie Tres Islas. Po jakimś czasie dołączyli do nich Indianie Ese’Eja, którzy migrowali z terenów niedalekiej misji w El Pilar, prowadzonej przez dominikanów. W latach 60. osiedle znalazło się pod opieką wikariatu apostolskiego z Puerto Maldonado, a dzięki staraniom dominikanów zorganizowano pomoc materialną i żywnościową dla mieszkańców oraz prowadzono działalność ewangelizacyjną, ucząc Indian katechizmu i organizując msze w języku hiszpańskim.

Pod koniec ubiegłego stulecia, 24 czerwca 1994 r., Comunidad została wpisana do oficjalnego rejestru comunidades nativas w Peru (Registro Nacional Desconcentra do de Comunidades Nativas), a Ministerstwo Rolnictwa nadało jej tytuł własności ziemi nr 538, obejmujący ponad 31 tys. ha położonych wzdłuż prawego brzegu rzeki Madre de Dios (Decreto Directoral no 087/94-MA-DSRA-MD-RI). Współcześnie Comunidad Nativa Tres Islas to społeczność 110 rodzin, których głównymi zajęciami i źródłem utrzymania są rolnictwo (64%), handel (10,7%), rybołówstwo i kontrolowana gospodarka leśna. Mimo bliskości miasta (do Puerto Maldonado jest zaledwie pół godziny) część Comunidad nie szuka kontaktu ze światem zewnętrznym, dbając o zachowanie tradycji i utrzymując kontakty jedynie z członkami własnej grupy etnicznej Shipibo – Ese’Eja. Zajmują się artesanía, wykonując piękne, ręcznie malowane, pełne tajemniczych symboli naczynia i tkaniny cushmas, oraz podtrzymują tradycję szamańskich sesji z użyciem ayahuasca. Niektórzy członkowie Comunidad zakładają jednak rodziny z migrantami przybywającymi za pracą nad Madre de Dios z terenów andyjskiej Sierry, z okolic Cusco czy Puno. Pojawiają się nowe zwyczaje, a zmiany są widoczne choćby w języku, którym porozumiewają się członkowie Comunidad: pierwszy jest obecnie język hiszpański (55,20%), na drugim miejscu znajduje się quechua (32%), a dopiero na trzecim język shipibo (13,80%).

 

Problem

Współcześnie nad Madre de Dios nie pozyskuje się już kauczuku. Tym, co od wielu lat przyciąga w rejon selwy, jest złoto. Fluwialne osady złotonośnego piasku zalegają na dnie koryta rzeki oraz przenikają do ziemi na obszarach zalewowych; pojawiają się i znikają wraz z przypływami i penetracją wód podziemnych. Spod wody są wydobywane za pomocą specjalnych maszyn zasysających żwir i piasek, pogłębiarek, koparek (dragas, chupaderas, carancheras). Na lądzie do złotonośnych warstw dociera się, przeprowadzając małe, kontrolowane eksplozje, po których powstaje dół. Z jego dna koparka wybiera grudy ziemi, które następnie są przesiewane ręcznie przez wielkie sita. Do wypłukiwania złota i jego ekstrakcji używa się rtęci (płynnego srebra), która rozpuszcza metale i amalgamaty (jest to tzw. ługowanie piasków rzecznych). Przy całym procederze nie stosuje się żadnych zabezpieczeń środowiska, zatem korodujący metal, benzyna, olej napędowy z maszyn, śmieci i sama rtęć przedostają się do wody, a na terenach zalewowych również do gruntu, zatruwając na koniec rośliny[2].

Do skażenia wody i wszystkiego, co w niej żyje, oraz do niszczenia szaty roślinnej przyczyniają się również zakładane na dziko obozowiska terceros.

Nie jest to zresztą kwestia związana tylko z niszczeniem środowiska naturalnego; jest to również problem wynikający z pojawienia się przemocy wobec członków Comunidad, którzy nie godzą się na przebywanie obcych na swoim terytorium. Imprezy mocno zakrapiane alkoholem, bójki i strzelaniny, sprowadzanie prostytutek z miasta, straszenie dzieci i zaśmiecanie okolicy to długa wyliczanka naruszeń wobec integralności społecznej i biologicznej terytoriów należących do Comunidad Nativa Tres Islas.

Pozyskiwanie złota na dziko trwało szczególnie intensywnie od ok. 2005 r. Jeszcze kilka lat temu był to rzeczywiście złoty interes – przy cenach oscylujących wokół 120 soli (ok. 35 $) za gram złota i wydobyciu sięgającym nawet 80–90 g w ciągu doby można było stosunkowo szybko zdobyć niemałą fortunę. Mimo że dziś wydobycie znacznie spadło (do poziomu 15–20 g w ciągu doby), brunatne wody Madre Dios nadal przyciągają wielu chętnych z całego departamentu, a nawet z obszarów Sierry. Niektórzy poszukiwacze złota legitymują się koncesjami przyznanymi przez Ministerstwo Energii i Górnictwa, ale są one według społeczności Indian nielegalne i niekonstytucyjne, ponieważ wystawiono je z pominięciem aktu consulta previa, czyli bez konsultacji poprzedzających jakąkolwiek działalność na tym terytorium i bez uzyskania zgody właścicieli terenu, czyli Comunidad. Nie przygotowano również obowiązkowych w świetle przepisów o ochronie środowiska studiów i analiz wpływu tego typu działalności na przyrodę, a także na kondycję społeczną, kulturową i duchową mieszkańców Comunidad. Terytorium jest narażone również na nielegalny wyręb lasu i pozyskiwanie drewna, które wywozi się do Puerto Maldonado, szybko rozrastającej się stolicy departamentu. Dowodem są liczne konfiskaty nielegalnie wyciętych drzew, które przejmuje Program Regional de Manejo de Recursos Forestales. Skonfiskowane drewno zalega w magazynach, niszczeje, a spóźnione interwencje nie wpływają na jakiekolwiek zabezpieczenia i ochronę lasów. Za wycinką kryje się również kłusownictwo.

„Kiedyś życie w Comunidad było piękne – wspomina Hermógenes Aguilar – wychodziłeś rano, ledwo zanurzyłeś sieć w rzece, i już wyciągałeś całą wypełnioną rybami. Z 50 kg. Teraz zarzucasz sieć, czekasz cały dzień i wracasz do domu z niczym”. Inwazja poszukiwaczy złota, bezprawna wycinka drzew i kłusownictwo, zanieczyszczenie terytorium przez nielegalnie zakładane obozowiska terceros – wszystko to według Hermogenesa prowadzi do stopniowego uszczuplania zasobów naturalnych terytorium Comunidad Tres Islas. „Nie mamy ryb. Nie mamy zwierząt. Jeśli złapiesz rybę, to jesz ją w strachu, bo cała rzeka jest skażona” – dodaje nasz rozmówca. Wędrujemy przez selwę, przyglądając się terenom, które Comunidad chciałaby przeznaczyć na rozwój turystyki i plantacje orzechowców oraz drzew pomarańczowych. Pomysłem na ochronę terytoriów jest zaangażowanie się w ekoturystykę i pozyskanie środków na stosowne zabezpieczenia oraz dochodzenie swych praw na drodze sądowej. Mieszkańcy Comunidad myślą o założeniu niewielkich osiedli z prostymi chatami dla turystów, których nad Madre de Dios i okoliczne, ukryte w gęstej selwie malownicze jeziora przyciągałyby piękny krajobraz, cisza i spokój.

Tzw. turystyka bezpośrednia, organizowana i realizowana przez same comunidades indiańskie, to od kilku lat ważna gałąź inicjatyw ekonomicznych i społecznych w Peru.

Projekty tego typu prowadzone są z powodzeniem w okolicach jeziora Titicaca, Puno czy Cusco, a pierwsze bazy turystyczne w rejonie selwy są już teraz zakładane przy pomocy organizacji pozarządowych i wolontariuszy w ramach programów zrównoważonego rozwoju i ochrony bioróżnorodności regionu. Skażona woda, śmieci, konflikty i poczucie zagrożenia z pewnością jednak nie sprzyjają jakimkolwiek pomysłom związanym z ekoturystyką.

Jak podkreśla była prezydent wspólnoty Juana Payaba Cachique, poszukiwaczom złota chodzi o szybkie wzbogacenie się, żyją teraźniejszością. Comunidad natomiast troszczy się o bezpieczeństwo, właściwy rozwój i przyszłość swojej społeczności. Punktem zapalnym i momentem zwrotnym w trudnych relacjach między Indianami a rządem regionalnym departamentu Madre de Dios było używanie przez firmy transportowe drogi biegnącej przez terytorium Comunidad bez zgody Zgromadzenia Generalnego Tres Islas. Mimo wielu prób inicjowanych ze strony Indian, by porozumieć się zarówno bezpośrednio z właścicielami firm przewozowych, jak i z gubernatorem prowincji oraz municipalidad Puerto Maldonado, nie udało się doprowadzić do spotkania stron, konsultacji ani uzyskania zgody na koncesję transportową, którą w świetle prawa powinna wydać Comunidad. Nie jest tajemnicą, że firmy transportowe współpracowały z osobami, które nielegalnie wycinały drzewa, oraz z poszukiwaczami złota. Niekontrolowany tranzyt przez terytoria Tres Islas przyczyniał się w opinii społeczności jedynie do niszczenia lasu, polowań na zwierzęta oraz instalowania większej liczby maszyn do poszukiwania złota, natomiast jedyną odpowiedzią ze strony Gobierno Regional na skargi składane przez Indian była rada, by… zaakceptować istniejący stan rzeczy. W 2010 r. członkowie wspólnoty postanowili…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Czarnobyl – eksplozja wolności