Subskrybuj
Publicystka, wieloletnia redaktorka „Tygodnika Powszechnego”, w którym pełniła m.in. funkcje sekretarza redakcji i zastępcy redaktora naczelnego, członkini zespołu miesięcznika „Znak”. W latach 1989–1993 – posłanka na Sejm z ramienia Solidarności, a potem Unii Demokratycznej. Ostatnio opublikowała...

Coraz bliżej albo coraz mniej

Badacze mówią o starzeniu się społeczeństwa, co miałoby oznaczać coraz gęstszy świat seniorów bez kłopotu przekraczających barierę stulecia. Ale to między nami, seniorami, pulsuje teraz właśnie otwierający się inny świat. Świat najmłodszego „czwartego pokolenia”.

27 października 2017 r.

Kiedy się weszło w przestrzeń ostatniego dziesięciolecia przed setką, a przestrzeń ta z każdym miesiącem zdaje się dorzucać ciężaru czasu, odległość dzieląca nas – seniorów – od najmłodszych pokoleń dawno już przestaje być dyskusyjna. A przecież oto nagle następuje konfrontacja. To bliska mi „prawnuczka”! – trzylatka, która staje obok mnie i dotyka mojej pobrużdżonej dłoni, kładąc paluszek na podobnych do sznurków żyłach. „Co to jest?” – pyta. Odpowiadam, a ona kładzie obok swoją rączkę podobną do okrągłej bułeczki i dotykając jej, stwierdza z niedowierzaniem: „Tutaj tego nie ma” (podmiot, a z nim świadomość: „To ja tego nie mam”, dopiero przyjdzie).

Po tej konfrontacji ten trzyletni człowiek już nie szuka porównań. Musi przecież zderzyć się ze światem własnego rodzeństwa i prosić siostrę – 11-latkę: „Maja, baw się”, tzn.: porzuć świat książek i Internetu, spotkaj się ze mną w tej przestrzeni, w której jestem najmocniej i najprawdziwiej. Teraz to bawienie się potrwa długo. Nastolatka puszczać będzie kolorowe bańki mydlane, a trzylatka nie ustanie w rozpraszaniu ich oddechem. I tak bawią się obie.

28 października 2017 r.

Badacze mówią o starzeniu się społeczeństwa, co miałoby oznaczać coraz gęstszy świat seniorów bez kłopotu przekraczających barierę stulecia. Ale to między nami, seniorami, pulsuje teraz właśnie otwierający się inny świat. Świat najmłodszego „czwartego pokolenia”. To ten sam, który miał się wyludniać, stawać coraz uboższy, a teraz jakby go przybywało. Bo to nasi wnukowie i wnuczki zaczynają odnajdywać jedno po drugim życie budzące się koło nich i w nich samych. A lekarz patrzący na ekran ultrasonografu i jednocześnie wodzący słuchawką po ciele matki mówi: „To nie do wiary, ale proszę patrzeć”. I okazuje się, że ten maleńki, piętnastocentymetrowy człowiek zza ekranu wkłada do małych ust jeszcze mniejszy paluszek, a jego przyszli rodzice stoją, nie mogąc wymówić słowa.

Ale byli rok temu dwoje spośród takich jak oni, którzy przeżyli swoją jeszcze bardziej niespodziewaną przygodę i wtajemniczenie. Bo lekarz zaproponował nagle: „Teraz niech państwo posłuchają”, a oni usłyszeli, jak głośno bije serce dziecka, którego życie liczy się jeszcze w tygodniach. A potem pełni zachwytu zatelefonowali do własnych rodziców o tym, co się stało.

30 października 2017 r.Tak właśnie coraz częściej…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Czy ludzie są z natury religijni?