Rozmowę o islamie zaczyna się zazwyczaj od tego, że jest on bardziej zróżnicowany, niż sądzimy. To w końcu religia wyznawana przez ponad 1,5 mld ludzi, dominująca w tak różnych krajach jak Arabia Saudyjska i Indonezja, nieposiadająca jednego urzędu nauczycielskiego, który rozstrzygałby o doktrynalnych wątpliwościach i ujednolicał sposoby życia jej wyznawców. Czy da się w takim razie powiedzieć coś wiążącego o seksualności w islamie?
Myślę, że tak. Punktem wyjścia w naszej opowieści może być świat arabski, to, jak traktowano seksualność w czasach proroka Mahometa i co o niej mówi Koran.
Co zatem stanowi istotę muzułmańskiego nauczania o tej intymnej sferze życia?
Po pierwsze: seks jest czymś dobrym. W islamie nie miejsca na celibat – nie widzi się powodów, dla których rezygnacja z tej dziedziny życia miałaby przynosić jakieś duchowe korzyści. Jeden z wielkich teologów islamu Al-Ghazali (zm. 1111) twierdził, że w celibacie może żyć tylko ktoś, kto nie ma żadnych seksualnych potrzeb.
Po drugie: przestrzenią dla seksu jest małżeństwo. Stosunki przed- i pozamałżeńskie są grzechem. Życie małżeńskie to według Koranu jedyna droga do osiągnięcia pokoju w życiu, a posiadanie dzieci postrzegane jest jako wypełnianie Bożej woli.
Po trzecie: celem życia seksualnego jest nie tylko prokreacja, ale także zmysłowa przyjemność. Co ważne, kobieta jest pełnoprawnym uczestnikiem miłosnego spotkania, ma w nim swoje potrzeby, a w kulturze arabsko-muzułmańskiej te potrzeby uważane są nawet za dość duże. W tradycji ludowej uznaje się, że kobietę należy szybko wydać za mąż, zanim „erotyczne instynkty” na dobre się w niej obudzą. Są nawet takie hadisy, czyli wypowiedzi przypisywane przez tradycję Prorokowi, że gdy mąż zbliża się do żony, to najpierw powinny mieć miejsce pieszczoty i rozkosz kobiety, a dopiero później satysfakcja mężczyzny.
Prorok miał powiedzieć, że jednym z trzech typów najokrutniejszych ludzi jest ten, który kocha się z żoną bez gry wstępnej.
W innym hadisie czytamy: „Jeśli ktoś uprawia seks z żoną, (…) powinien być powolny i się wstrzymywać”. W innym jeszcze Prorok nakazywał, by mężczyźni nie rzucali się na kobiety jak zwierzęta, lecz wysyłali najpierw posłańców, czyli czułe słowa i pocałunki. Koran wyraźnie mówi też, że małżonkowie powinni doświadczać szczęścia w związku: „I z jego znaków jest to, iż On stworzył dla was żony z was samych, abyście mogli odpocząć przy nich; i ustanowił między wami miłość i miłosierdzie” (30:21).
W Biblii trudno wyobrazić sobie wskazówki dotyczące erotyki.
Prorok Mahomet sam był mężem 13 żon (choć do śmierci pierwszej żony Chadidży przez 25 lat żył w monogamii) – najwyraźniej cieszył się tą sferą życia, doceniał ją i dlatego też formułował dla wiernych pewne zalecenia. Jest nawet taki znany werset w Koranie: „Wasze żony są dla was polem uprawnym; przychodźcie więc na wasze pole, jak chcecie” (2:223). Niektórzy (i ludzie krytycznie nastawieni do islamu, i sami muzułmanie) odczytują go w ten sposób, że żona nie może odmówić mężowi seksu. Bardziej rozpowszechniona interpretacja mówi jednak, że pojawia się tu przecież sformułowanie „jak chcecie”, a nie „kiedy chcecie”. Werset ten nie oznacza więc, że kobieta ma być zawsze gotowa na wezwanie mężczyzny, lecz że każdy sposób uprawiania seksu jest dozwolony. Nie ogranicza się więc wyobraźni i pomysłowości małżonków, nie wskazuje jakichś zakazanych pozycji i w całej kulturze panuje dość duża swoboda w mówieniu o seksie.
Islamem zajmuje się Pani nie tylko na uniwersytecie, poznawała Pani tę religię także, m.in. mieszkając i studiując w Syrii przed wojną domową. Dostrzegała Pani wówczas tę swobodę?
Tak. Pamiętam, że odwiedzając różne rodziny, byłam niekiedy zdumiona ich otwartością w podejmowaniu spraw związanych z seksualnością. Na przykład w gronie samych pań – przy czym część dopiero co poznałam – dopytywano mnie, jakie metody antykoncepcyjne stosuje się w Polsce, i głośno je później dyskutowano. U nas nie jest to typowy temat pierwszej rozmowy.
Jednocześnie ta swoboda ma oczywiście swoje granice. Duże znaczenie ma ochrona niezamężnych kobiet przed seksem przedmałżeńskim. Dziewictwo dziewcząt było tradycyjnie elementem honoru rodziny. Chodzi o tzw. muruwwa, termin jeszcze przedmuzułmański, oznaczający męski honor, zależny od tego, czy ojciec rodziny opiekuje się właściwie kobietami, które są pod jego pieczą. Stąd pewne, dotkliwe niekiedy, ograniczenia nakładane na dziewczyny, na to, czy i gdzie mogą same wychodzić.
Seks więc teoretycznie zarezerwowany jest tylko dla par po ślubie. Jak rozumiane jest małżeństwo w islamie?
To kontrakt. Ślub nie jest w domyśle zawierany na całe życie. Charakter małżeństwa reguluje wcześniej spisana umowa, która określa obowiązki obu stron.
Mężczyzna może się ożenić wtedy, gdy ma środki na utrzymanie rodziny. Jego obowiązkiem jest kupno mieszkania – rodzina żony wyposaża jedynie sypialnię. Dodatkowo mąż musi zapłacić mahr, czyli męski posag, który w części wnoszony jest przy zawarciu małżeństwa, a w pozostałej, jeżeli mąż decyduje się na rozwód. Wówczas ta kwota ma zapewnić kobiecie utrzymanie. Rodziny negocjują między sobą wysokość tego „męskiego wiana” – im wyższe, tym lepiej świadczy o przyszłej żonie i jej rodzinie. Kobieta musi oczywiście wyrazić zgodę na ślub, jednak w tradycyjnych społecznościach, gdy chodzi o młodą dziewczynę, umową zajmuje się jej ojciec. Inaczej, jeżeli drugi ślub zawiera wdowa lub rozwódka.
Wysokie wymagania finansowe mogą uniemożliwiać młodym mężczyznom małżeństwo i samą aktywność seksualną. Podobno ta frustracja bywa źródłem społecznych rewolucji.
To prawda, choć oczywiście tak jak w wielu innych kulturach seks pozamałżeński łagodniej traktuje się w przypadku mężczyzn niż kobiet. Zdarza się jednak, że mężczyźni muszą długo czekać, aż uzbierają odpowiednią sumę. Niekiedy to najstarszy brat się poświęca, odkłada majątek i żeni najpierw swoich braci, a sam pozostaje kawalerem. Gdy np. w Egipcie pogorszyła się sytuacja ekonomiczna i do Kairu napływało wielu ubogich mężczyzn z terenów wiejskich, to kobiety częściej musiały zmagać się zaczepkami z ich strony. W zamożnej Syrii z czasów przed rządami Asada bardzo rzadko się z nimi spotykałam.
Niepokój przed młodymi, samotnymi mężczyznami ze świata arabskiego pojawił się też przy okazji dyskusji o uchodźcach. Wydarzenia z sylwestra w Kolonii w 2015 r., gdzie doszło do molestowania kobiet przez grupy o „imigranckim wyglądzie”, także w Polsce rozpaliły strach przed muzułmańskimi uchodźcami. Jak podejść do tego strachu racjonalnie?
Pierwsze duże fale migracyjne z krajów muzułmańskich pojawiły się w Europie już w latach 60. Byli to gastarbeiterzy, sami mężczyźni, którzy mieszkali tu bez rodzin. Nigdzie – we Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii – nie mieliśmy do czynienia z sytuacjami, gdy grupy owych mężczyzn dokonywały jakichś masowych przestępstw seksualnych. Nie demonizujmy tych ludzi. Myślę, że powinniśmy patrzeć na incydent z Kolonii jak na odosobniony przypadek, przy którym musiały zajść pewne dodatkowe okoliczności (np. działalność prowodyrów podjudzających innych uczestników zajść). Nie słychać było, by podobne wydarzenia znów miały miejsce.
###banner###
Oczywiście mogą istnieć w tych kwestiach pewne nieporozumienia kulturowe. Jeśli ktoś przyjeżdża ze społeczności tradycyjnej, gdzie wszystkie kobiety są pozasłaniane (choć nie jest to przypadek przedwojennej Syrii), to może uważać, że taka, która jest skąpo ubrana i umalowana, szuka jakiejś seksualnej przygody. Nakłada się na to – panujący wśród części mieszkańców Afryki Północnej – stereotyp Europejek podróżujących do kurortów w ramach swoistej seksturystyki. Pamiętajmy jednak, że także w Polsce część osób deklaruje niestety, że za gwałt odpowiada kobieta: to jaki miała ubiór i czy zachowywała się „wyzywająco”.
Wróćmy do tematu małżeństwa. Czy zdarzają się wciąż małżeństwa aranżowane?
Coraz rzadziej, ale tak. Niekiedy chłopak i dziewczyna spotykają się ze sobą od dłuższego czasu i jedynie udają, że to ślub aranżowany, pragnąc okazać szacunek pewnym rytuałom. Kiedy indziej rzeczywiście jest to przede wszystkim wynik namowy ze strony rodziców. Pamiętajmy, że w społecznościach tradycyjnych nad indywidualnym szczęściem prymat ma interes grupy, np. rodziny, a młodzi ludzie muszą – bądź chcą – się mu podporządkować. Zdarza się, że te małżeństwa są zresztą trwałe i szczęśliwe. W kulturze arabskiej od dawna obecny był też temat niespełnionej miłości do kobiety, która na zawsze pozostanie niedostępna. Motywy tej tzw. miłości uzryjskiej (nazwa pochodzi od plemienia Uzra, z którego wywodziła się ukochana opiewana w VII w. przez poetę Dżamila) przedostały się przez Półwysep Iberyjski do Europy, a w konsekwencji zainspirowały trubadurów i formy miłości dworskiej. Jeszcze Heine pisał, że jego rodziną są „owi uzryci, co umierają, gdy kochają”. Jeżeli małżeństwo jest narzucane przez innych, rozkwita twórczość, która szuka obiektu najintensywniejszych uczuć poza formalnym związkiem.
Jak traktuje się w islamie rozwód? To coś zwyczajnego czy swoisty dyshonor dla kobiety bądź mężczyzny?
Islam go dopuszcza, ale nie jest dobrze widziany. W większości środowisk traktuje się go dość podejrzliwie. Prorok Mahomet miał powiedzieć: „Spomiędzy wszystkich dozwolonych czynów rozwód jest najbardziej przez Boga znienawidzony”.
Różnią się w nim prawa mężczyzn i kobiet. Do dzisiaj trzykrotne wypowiedzenie przez mężczyznę formuły rozwodowej wystarczy jako cała procedura. Kobieta musi przedstawić swoje argumenty na rzecz rozwodu przed sędzią religijnym. Zachowały się dawne, pochodzące z czasów średniowiecza świadectwa, gdy powodem rozstania było np. to, że mąż nie sprawdza się w łóżku bądź cuchnie mu z ust, co uniemożliwia współżycie. Taki proces to duży wstyd dla mężczyzny.
Czasem kobieta po rozwodzie traktowana jest – zwłaszcza w biedniejszych środowiskach – jako kłopot, kolejna osoba do utrzymania. Jeśli jednak dysponuje pewnym majątkiem (dzięki drugiej połowie mahr), staje się rzeczywiście samodzielna. Może też być cenioną kandydatką na żonę – np. dla młodszych, mniej zamożnych mężczyzn.
Co z antykoncepcją? Wspomniała Pani o dyskusjach na ten temat w syryjskiej rodzinie, u której Pani gościła.
Przy tej kwestii sprawdza się to, od czego zaczął Pan naszą rozmowę: nie ma jednej uniwersalnej wykładni. Podobnie zresztą jak w kwestii aborcji.
Dzieci w muzułmańskiej rodzinie są wielką wartością, radością i darem Bożym. Rozpieszcza się je, hołubi i na wiele im pozwala. Siedzą np. do późnego wieczoru na rodzinnych imprezach i są w centrum uwagi. W Syrii był taki sympatyczny zwyczaj, że kierowca woził pod zderzakiem pierwszy bucik swojego pierworodnego dziecka.
Posiadanie wielu dzieci jest znakiem, że Bóg błogosławi tej rodzinie. Ale jednocześnie dopuszcza się zazwyczaj stosowanie różnych metod regulacji poczęć.
W prawicowej publicystyce fakt, że muzułmanie mają często wielodzietne rodziny, przybiera postać niepokoju wyrażanego hasłem „islam nas zaleje”…
Większość danych wskazuje, że dzietność kobiet zależy przede wszystkim od ich wykształcenia i aktywności zawodowej oraz od ogólnej sytuacji ekonomicznej kraju. Religia ma mniejsze znaczenie. Muzułmanie na Bliskim Wschodzie mają więcej dzieci niż Europejczycy, a często nawet niż chrześcijanie z tego regionu, ale np. w Syrii, Libanie czy Jordanii wynikało to z faktu, że ci drudzy należeli najczęściej do zamożniejszych warstw społeczeństwa. Muzułmańskie imigrantki w Europie, zwłaszcza te, które tam się już urodziły, mają z reguły mniej dzieci niż ich matki. One się kształcą, chcą robić karierę i najczęściej mają z tego powodu podobną (lub tylko nieco większą) liczbę dzieci co inne kobiety w Europie. Według najnowszych badań muzułmanie we Francji i Niemczech mają średnio 2,2 dziecka w rodzinie, Pakistańczycy w Wielkiej Brytanii – 3,5, ale już ich córki urodzone w Europie – 2,5 dziecka. W ciągu ostatnich 10 lat różnica dzietności między muzułmanami a innymi mieszkańcami naszego kontynentu spadła z 0,7 do 0,4 dziecka.
Dla XIX-wiecznych Europejczyków Bliski Wschód to zmysłowy Orient. Skąd brało się to wyobrażenie i co ma wspólnego z rzeczywistością?Zacznijmy od tego, co jest w nim prawdą. W świecie arabskim powstawała – i to już od samych początków islamu – bogata literatura erotyczna. Niekiedy przez swą dosadność była ona wręcz…