Jak hinduizm reguluje życie seksualne swoich wyznawców?
Termin „hinduizm” jest dość problematyczny – to nazwa wprowadzona przez Brytyjczyków w XIX w. na określenie zróżnicowanego zbioru tradycji subkontynentu indyjskiego. Złożoność przekłada się na brak jednolitego podejścia do płci, miłości i seksu. W Indiach istnieją jednak kodeksy prawne ściśle związane z religią i określające ogólne ramy życia małżeńskiego i seksualnego. To dharmaśastry, a najbardziej autorytatywnym jest Kodeks Manu (przetłumaczony na język polski przez Marię Krzysztofa Byrskiego). Regulują one kształt struktury społecznej – podział na cztery główne grupy (tzw. warny) – oraz zasady, jakimi ludzie powinni się kierować w życiu codziennym, także przy zawieraniu związków małżeńskich. Należy pamiętać, że właściwy dobór współmałżonka decyduje o pozostaniu w danej klasie albo spadku w hierarchii! Jeśli dodać jeszcze, że głównym celem założenia rodziny jest spłodzenie potomstwa, zwłaszcza męskiego (syn jest odpowiedzialny za wypełnienie skomplikowanego schematu rytuałów pogrzebowych i składanie ofiar poprzednim pokoleniom przodków), sprawa zawarcia związku małżeńskiego urasta do najważniejszej w życiu. To było i nadal jest w Indiach bardzo istotne – wpływa na pozycję społeczną oraz życie religijne: doczesne i pośmiertne.
Na restrykcje związane z doborem małżonków oddziaływał też fakt, iż historia indyjskiej cywilizacji to historia podboju. Ariowie, którzy zdobyli przewagę nad lokalną ludnością, chcieli zachować swoją odrębność. Stąd dodatkowy zestaw reguł ograniczających tworzenie małżeństw mieszanych. Te oczywiście miały miejsce – kodeksy prawne z przełomu er zawierają listy mieszanych kast, czyli związków pomiędzy warstwami społecznymi, w tym między ludnością aryjską i tubylczą. Podziały na warny i kasty pozostają do dziś istotną formą kontroli relacji międzyludzkich w Indiach.
Czy istnieją w hinduizmie tradycje, w których seksualność nie jest aż tak uwikłana w małżeński układ społeczno-religijny?
Oczywiście, np. tradycje tantryczne. Ich wyznawców charakteryzuje szczególne przekonanie o mocy potencji żeńskich i stosowanie charakterystycznych rytuałów (mantr, jantr czy mudr). Tzw. seks tantryczny stał się również popularny w świecie Zachodu, choć niejednokrotnie został tu wypreparowany z całego systemu religijno-filozoficznego i sprowadzony do kontrowersyjnych form, praktykowanych w grupach, które miewają cechy sekt. Podobnie jak w Indiach, praktyki te mają sens i są dla ich uczestników bezpieczne, gdy odbywają się pod okiem doświadczonego nauczyciela.
W hinduizmie pozycja bogiń jest niekiedy bardzo wysoka. Żeńska część natury boskiej jest równie ważna jak męska – to widać w sztuce, np. w przedstawieniach pół kobiety i pół mężczyzny, wyraźnie wskazujących na jedność (przykładem może być postać Ardhanarinara – nazwa dokładnie oznacza „w połowie kobieta, a w połowie mężczyzna”). Z tantrą powiązane są tradycje śaktyjskie (śakti oznacza aktywną moc Boga, ale także żeńską personifikację owej mocy). W wyobrażeniach śaktyjskich boginie niejednokrotnie emancypują się do tego stopnia, że nawet Śiwa, który jest dominującym bóstwem, może zostać przez nie pokonany. Część tradycji zakłada transgresję norm społecznych, wśród nich tych związanych z seksem, który teoretycznie powinien być dopuszczany tylko między małżonkami pochodzącymi z odpowiednio dobranych grup społecznych. W śaktyzmie spotykamy się z rytuałami zakładającymi pozamałżeńskie stosunki seksualne przedstawicieli różnych klas społecznych.
Niekiedy uczestnicy nie wiedzą nawet, z jakiej kasty pochodzi ich partner seksualny. W obrębie obrzędów skrajnych odłamów śaktyzmu pochodzenie społeczne – tak ważne w Indiach – przestaje być istotne.
Nawet dowolne stosunki seksualne są jednak w jakiejś mierze uregulowane.
Tak, Hindusi słyną z uwielbienia do klasyfikacji. Nic dziwnego, że na pewnym etapie rozwoju cywilizacji ich życie erotyczne zostało usystematyzowane w literaturze, którą nazywamy kamaśastra (jej przykładem jest słynny na całym świecie traktat o ars amandi – Kamasutra, który powstał w pierwszych wiekach naszej ery). Kamasutra, wbrew powszechnej opinii, nie jest podręcznikiem pozycji seksualnych, ale księgą uczącą, jak żyć. Jak pisze we „Wstępie” do jej oksfordzkiego wydania z 2003 r. jedna z tłumaczek, Wendy Doniger, to księga opisująca kwestie znalezienia partnera, małżeństwa, zdrady; mówi o byciu kurtyzaną, stosowaniu narkotyków i afrodyzjaków, a także o pozycjach seksualnych (poświęcona jest im jedna z siedmiu ksiąg). To więc tekst znacznie bardziej złożony i o znacznie większej wartości dla badań nad kulturą oraz obyczajowością Indii, niż się to wydaje czytelnikom przekładów na Zachodzie. Otwartość Hindusów na tematykę erotyczną wynika m.in. z postrzegania pożądania, pragnienia czy miłości określanej terminem kama jako jednego z trzech celów ludzkiej egzystencji (obok arthy – pozyskiwania celów ziemskich, w tym bogactw, oraz dharmy – wypełniania obowiązków). To jedna z cech kultury Indii, gdzie życie człowieka – w którym seks odgrywa ważną rolę – postrzega się jako harmonijną całość.
Dlaczego Kamasutrę uważa się za tekst rewolucyjny?
Sporą uwagę poświęca ona stosunkom pozamałżeńskim. Według autora jedynie w ich ramach miłość fizyczna może naprawdę dawać przyjemność. Natomiast to, co się dzieje w uładzonym związku małżeńskim, niekoniecznie prowadzi do rozbudzenia namiętności (choć ich nie wyklucza). Małżeństwo jest w Indiach przede wszystkim układem społecznym, a nie związkiem emocjonalnym. Kamasutra oferuje perspektywę, w której miłość cielesna poza małżeństwem staje się czymś dopuszczalnym i atrakcyjnym. Najwyraźniej więc takie przeświadczenie było obecne w społeczeństwie hinduskim od dawna, bo nie wydaje się, by była to jedynie fantazja autora.
Kamasutra jest istotna także ze względu na poruszenie problemu prostytucji, która w Indiach istniała i nadal istnieje. Sporo miejsca poświęca kurtyzanom będącym integralną częścią miejskiej socjety. Ich pozycja społeczna była stosunkowo wysoka; stawały się też bohaterkami indyjskiej literatury. W Indiach istniał także obyczaj oddawania dziewcząt do świątyni, gdzie pełniły funkcje tancerek dewadasi – służebnic boga. Bywały wtedy częstokroć seksualnymi partnerkami kapłanów i lokalnych władców. Obecnie prostytucja nie jest zabroniona przez prawo, jeśli nie wiąże się z procederem stręczycielstwa – można ją uprawiać nie tylko w miejscach specjalnie wyznaczonych, ale nawet w zwykłym domu mieszkalnym.
Komu tak na dobrą sprawę miała służyć Kamasutra?
To interesujące – wystarczy pobieżnie przyjrzeć się tekstowi, by stwierdzić, że Kamasutra była skierowana do zamożnych mężczyzn, którzy mieli dużo czasu, a w zasadzie cierpieli wręcz z powodu nudy, do bon vivantów szukających przyjemności i odnajdujących ją w ramionach kochanek.
Oczywiście są tam słynne rozdziały poświęcone roli kobiety w ars amandi. Kamasutra odnosi się do sztuki miłości, opisując ją zarówno od strony szukającego przyjemności mężczyzny, dla którego naturalne jest, że jego przyjemność zależy od satysfakcji jego partnerki, jak również od strony kobiet: i tych niedoświadczonych, i biegłych w sztuce miłosnej kurtyzan. Autor tekstu, Vatsyayana pisze o tym (Kamasutra 1.3.1–11), że księga ta winna być studiowana przez dziewczynę przed ślubem, a także po nim, jeśli jej mąż sobie tego życzy.
Warto jednak pamiętać, że to tekst przede wszystkim o potrzebach uprzywilejowanej grupy, przedstawiający możliwości kogoś, kto może sobie pozwolić, by jego życie krążyło wokół zaspokajania przyjemności – przeciętny Hindus na co dzień zajmował się innymi sprawami, pracował fizycznie, dość szybko zawierał związek małżeński.
Czy mam rozumieć, że udany seks nie jest istotną kwestią dla „przeciętnych” Hindusów szukających stałego partnera?
W Indiach dominuje ortodoksyjny schemat religijny. Hindusi podążają ścieżką wyznaczoną przez tradycję. Kwintesencją życia jest bycie panem domu, a posiadanie rodziny ma wielkie znaczenie. Obecnie czasem bierze się pod uwagę uczucia nawet w przypadku aranżowanych małżeństw. Dziewczęta i chłopcy nadal liczą, że rodzice pomogą im znaleźć odpowiedniego kandydata czy kandydatkę – to nic niezwykłego. Zakłada się, że jeżeli wybór jest trafiony, element miłości i przyjemności prędzej czy później się pojawi. W żadnym razie nie jest to jednak rzecz rozstrzygająca. Większość decyzji o zawarciu związku małżeńskiego podejmowana jest w rodzinach. Nawet jeśli młodzi mieszkają w dużych miastach i są niezależni finansowo, chętnie przyjmują sugestie ze strony rodziców (choć często wcale nie muszą tego robić).
Skoro najważniejsze z punktu widzenia systemu religijnego i – jak rozumiem – społecznego jest małżeństwo prowadzące do spłodzenia męskiego potomka, to jak wygląda kwestia antykoncepcji?
Współcześnie nie tylko antykoncepcja, ale i zabiegi sterylizacji (ubezpłodnienia) są w Indiach niezwykle rozpowszechnione, a wręcz konieczne przy tak wysokiej gęstości zaludnienia. Bez kontroli urodzeń państwo nie byłoby w stanie prawidłowo funkcjonować.
Tradycja i stare teksty nie są w kwestii prokreacji jednoznaczne. Z jednej strony status potencjalnej istoty ludzkiej jest bardzo wysoki – za początek życia uważa się moment zapłodnienia, a uśmiercenie zarodka jest równoznaczne z zabójstwem np. bramina. Z drugiej strony w kwestii kary teksty prawne nie przewidują wysokich restrykcji za usunięcie płodu, a za zabicie bramina już tak. Antykoncepcja w Indiach istniała od zawsze, była i jest powszechna. Choć generalnie gani się próby ingerencji w płodność, to już w literaturze wedyjskiej, ale i późniejszej, znajdziemy wskazówki dla chcących ustrzec się przed zapłodnieniem. W czasie stosunku zaleca się np. użycie magicznych formuł – mantr – przy jednoczesnym powstrzymywaniu wytrysku nasienia albo sięgnięcie po określone zioła. Istnieją też teksty z ok. VIII w. n.e. sugerujące jako metodę zapobiegania ciąży stosowanie sproszkowanego liścia palmowego i okry, które należy spożywać z zimną wodą w czwartym dniu menstruacji. Pisano także o okadzaniu narządów płciowych kobiet dymem ze spalania drewna z drzewa neem. Na przykład prostytutki, by zapobiec ciąży, umieszczały w waginie kawałki soli kamiennej zamoczone w oleju…
A obecnie?Dziś z kolei często można usłyszeć o akcjach upowszechniających środki antykoncepcyjne. Istnieją specjalne programy prowadzone przez państwo…