Subskrybuj
Publicystka, wieloletnia redaktorka „Tygodnika Powszechnego”, w którym pełniła m.in. funkcje sekretarza redakcji i zastępcy redaktora naczelnego, członkini zespołu miesięcznika „Znak”. W latach 1989–1993 – posłanka na Sejm z ramienia Solidarności, a potem Unii Demokratycznej. Ostatnio opublikowała...

Coraz bliżej albo coraz mniej

Przez te lata na jej prostotę, ofiarność i piękno, trudne do pojęcia, a tym bardziej naśladowania, patrzyliśmy wszyscy, bliżsi i dalsi, z poruszającym nas podziwem.

28 sierpnia 2018 r.To mogłaby być zwyczajna, wymyślona bajka, ale nie jest. Dawno temu była tu droga nad rzeczką. Miejską rzeczułką, nad którą pochylały się drzewa. Spacerowało się nią, prowadząc dziecięce wózki lub dzieci za rękę. Jeden z małych chłopców po powrocie z przechadzki raportował matce o koledze: „Wiesz, on wpadł do wody, ale trochę wystawał”. Jego mama opłukiwała go potem z liści i błota w łazience za pomocą polewaczki. Ale to nie o nim będzie mowa. Później dzieci dorosły, a ścieżkę nad rzeczką zastąpił zadrzewiony spacerniak dalej łączący nasze bloki. Ale wspominam nie samą ścieżkę i nie samą wodę pod drzewami. To do spotkania najważniejszego ze wszystkich chce się powracać tak często. Jest to spotykanie się z uśmiechem. Matka chłopca, który wtedy tak optymistycznie raportował swój spacer, jest dużo młodsza ode mnie. Jej i moje dzieci miały ojców w podobnym wieku. Dar spotykania przypadł nam zrządzeniem Opatrzności. Po śmierci jednego z naszych mężów, po osiągnięciu przez nasze dzieci dojrzałości różnice mogły rosnąć, a nie maleć. Zdawało się, że to, co przede wszystkim uderzy, to będzie los. W tym przypadku nie samotność, ale inne trudne doświadczenie. Dziewięć lat – właśnie równe dziewięć lat – opiekowania się przez nią osobą najbliższą, jeszcze starszą i jeszcze bardziej samotną, a do tego całkowicie bezradną. Przez te lata na jej prostotę, ofiarność i piękno, trudne do pojęcia, a tym bardziej naśladowania, patrzyliśmy wszyscy, bliżsi i dalsi, z poruszającym nas podziwem. Odnalazłam w tym samym miejscu tę samą drobną…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Uniwersytet to my!