Niestety, pasterze Kościoła w Polsce nie tylko nie są dziś wsparciem dla potrzebujących osób LGBT+ (chlubne wyjątki wśród duszpasterzy można policzyć na palcach dwóch rąk), ale wręcz szerzą lęk i wzbudzają wśród wiernych agresję wobec tej mniejszości. Skandaliczne wypowiedzi niektórych biskupów prowadzą do podziałów w rodzinach. Zamiast zachęcać rodziców do wspierania własnych dzieci, kościelna retoryka zachęca do ich odrzucania. Wypowiedź abp. Marka Jędraszewskiego, który stwierdził, że „dla rodziców szczerze kochających swe dzieci nie może być większej tragedii niż to, że ich własne dzieci staną się ofiarami ideologii gender, LGBT i Karty WHO”, stanowiła kolejne w jego przypadku przekroczenie granicy zwykłej ludzkiej przyzwoitości i świadectwo oderwania od prawdziwych tragicznych problemów, z jakimi mierzą się rodzice: chorób nowotworowych swoich dzieci, uzależnień czy przemocy seksualnej – także ze strony księży.
Słowa wiceprzewodniczącego KEP nie spotkały się z żadnym głośnym sprzeciwem ze strony któregokolwiek z innych członków episkopatu. Strach pytać, czy wszyscy oni myślą w ten sposób.
Osoby LGBT+ są obecne w naszych parafiach, są naszymi znajomymi, przyjaciółmi, członkami rodzin. Jeżeli ktoś twierdzi, że nie zna żadnego geja czy lesbijki, oznacza to, że prawdopodobnie taka osoba nie uznała go za godnego zaufania, by się na niego otworzyć i porozmawiać o tym aspekcie…