W internecie jest ich pełno, wystarczy dobrze poszukać i można znaleźć nawet takie z początku XIX w. Drukuję je sobie albo ściągam na telefon i używam czasem zamiast nawigacji. Lubię myśleć, że tylko dlatego tam trafiłem – skorzystałem wtedy z Messtischblatt w skali 1:25 000 z 1902 r. Od kilku dni snułem się po okolicy ścieżkami Ernsta Wiecherta – piewcy Mazur. Nad jezioro Majcz Wielki (Maitz See) pojechałem, żeby zobaczyć grób jego żony. Nazywała się Meta Wiechert, ale z domu była Mittelstädt. Popełniła samobójstwo w 1929 r. Pochowali ją nad samą wodą, nieopodal nadleśnictwa Strzałowo (Pfeilswalde). Postałem tam chwilę, a ponieważ na plaży obok trwała jakaś impreza, szybko ruszyłem więc z powrotem, w stronę domu. Z przyzwyczajenia pojechałbym pewnie starym duktem na zachód i kilkaset metrów przed Pieckami (Peitschendorf) odbił na północ. Tak podpowiedziałaby mi nawigacja. Ale na szczęście miałem ze sobą tę starą mapę. Dzięki temu zobaczyłem drogę przez Lipowo (Lindendorf).
Mam kilka takich miejsc. Gdzieś tam w głębi duszy wierzę, że to ja je odkryłem. Wiem, jak to brzmi.
Na przykład Kłomino. Było lato 1997 r., obóz harcerski w Ptuszy. Wyrwaliśmy się z zastępem na trzydniową wyprawę rowerową po okolicy. Teraz patrzę na Mapy Google i widzę, że to musiało być gdzieś za Sypniewem. Spadł mi łańcuch, ciągle mi tam spadał. Powiedziałem chłopakom, żeby jechali, a ja ich zaraz dogonię. Ale tym razem jakoś gorzej mi z tym poszło, coś tam się zaklinowało, coś nie chciało wskoczyć. Depnąłem ile sił w nogach, ale ciągle nie mogłem ich dogonić. I wtedy dojechałem do tego rozdroża. Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby zjechać z asfaltu. Pamiętam drogę w dół i że robiło się coraz zimniej. Chwilę później z rozdziawioną paszczą stałem już między opuszczonymi blokami, patrzyłem na poprzerastane zielskiem place zabaw i całkiem poważnie zastanawiałem się, co zaraz wyskoczy z tych ruin i mnie tam zeżre. Rosjanie opuścili to miejsce zaledwie pięć lat wcześniej. W przeciwieństwie do Bornego Sulinowa, położonego 10 km na północ, Kłomino nigdy nie zostało zasiedlone. Przez wiele lat można tam było horrory kręcić, potem to była ulubiona miejscówka miłośników eksploracji i…