Subskrybuj
Redaktorka i dziennikarka. Autorka reporterskich książek Nie hańbi oraz Nie zdążę. Współpracuje z Instytutem Reportażu.

Wyjdź na balkon, idzie wiosna

„Z balkonu patrzę na miasto – pisał 16 lat temu Jacek Podsiadło w tomie Kra – puste kartony bloków, zatrzymaną rzekę”

Pod tynkiem było ze sto warstw, każda kolejna bardziej szara, nawet cegły na samym spodzie wybarwiły się na sino, framugi okien też pokryły się ciemnym nalotem, a szyby, szyby chyba bardziej zaciemniały, niż wpuszczały do mieszkań światło. Ta kamienica, ledwie kilka kroków od wałbrzyskiego rynku, byłaby idealną definicją szarości, gdyby nie to, że na samym środku elewacji, na wysokości drugiego piętra, coś irracjonalnie błyskało. Ktoś pomalował jeden z balkonów na jaskrawy odcień żółtego, jakby chciał tej szarości powiedzieć „od nas precz”. Chociaż minęło już kilka lat, ten żółty prostokąt jest moją mentalną pocztówką z Wałbrzycha.

Bo balkony mają w sobie coś, co działa na wyobraźnię.

Przecież najsłynniejsza, multiplikowana później w wielu wariantach w kinie, literaturze i sztuce, scena miłosna to scena balkonowa z Romea i Julii. Scena dopowiedziana, bo w sztuce Szekspira gdy Romeo zakrada się do ogrodu Kapuletów, Julia podchodzi do okna, i nie jest nigdzie wspomniane, że chodzi o okno balkonowe – ba, Szekspir nawet słowa balcony czy balcone nie mógł znać, bo nie istniało w ówczesnym angielskim. Nie był też nigdy w Weronie, a do budynku, w którym rzekomo mieszkała Julia, balkon dobudowano już w XX w. A jednak masowymi wyobrażeniami o miłości zawładnął balkon, pod którym stoi zakochany chłopak.

W balkonach jest też coś umownego, jakieś, co za dosłowność, zawieszenie. To przestrzeń dająca poczucie osobności i prywatności, ale chyba jednak bardziej wspólna.

W czasach studenckich wynajmowałam mieszkanie, do którego wchodziło się bezpośrednio z odsłoniętej loggi. Właściciel przerobił jeden większy lokal na dwa mniejsze i naprawdę kreatywnie zoptymalizował przestrzeń: moje przyjaciółki i ja przechodziłyśmy z klatki schodowej na balkon, a z balkonu od razu do pokoju. Zamek był wmontowany we framugę okienną. Wytrzymałyśmy tam tylko kilka tygodni, wciąż czułyśmy się jak w akwarium, jakbyśmy nigdy nie były naprawdę u siebie. ###banner### Okno bardziej oddziela od świata, balkon demontuje poczucie prywatności, jest raczej łącznikiem z tym, co na zewnątrz. Zwłaszcza w pandemii, gdy w czasie kolejnych lockdownów tak wiele osób utkwiło w czterech ścianach,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Michał Heller. Pytanie o Boga i ateizm