Subskrybuj
Dziennikarka. Publikowała m.in. w „Przekroju” i magazynie „Kontakt”. W 2021 r. otrzymała Stypendium im. Leopolda Ungera za tekst ze „Znaku” Tłumacz umiera codziennie opisujący dramatyczne losy tłumaczy w Iraku i w Afganistanie, którzy pracowali dla międzynarodowych sił zbrojnych

Czy nas słychać? Głosy z Afganistanu

„Naprawdę nikt nie łapie się startującego właśnie samolotu dla żartu. To są ludzie pełni desperacji. Wolą zginąć, niż żyć w kraju rządzonym przez talibów”.

Z niektórymi trudno się połączyć. Zrywa połączenie, próbujemy kilka razy, dzwonimy do siebie nawzajem. Ja słyszę, ona nie słyszy, ja ledwo słyszę, ona po drugiej stronie pyta trzy razy, czy słychać, to znów ja nie słyszę. Próbujemy później, bo mój rozmówca musi dokupić pakiet internetu. Jedna z osób, która na początku roku opowiadała mi o swojej karierze modelki, o planach związanych z projektowaniem ubrań, pisze, że jest przerażona. Jest osobą powszechnie znaną, prowadziła kanał na YouTubie. Znajduje się teraz w miarę bezpiecznym miejscu, ale boi się, że po nią przyjdą i będą chcieli ją zabić.

Połączenie pierwsze: rano

Między Polską a Afganistanem są dwie i pół godziny różnicy czasu. W opowieściach osób, które wciąż są na miejscu, przeplatają się niepewność, szok, zaskoczenie, obawa o przyszłość. Mohammad Qader, który stoi na czele organizacji pomocowej New Line Institute, nigdy nie planował wyprowadzać się za granicę, choć miał ku temu wiele okazji. Dotychczas zajmował się wsparciem marginalizowanej społeczności w swojej ojczyźnie, pracował z osobami bezdomnymi, narkomanami. W obecnej sytuacji on i jemu podobni musieli zawiesić swoje działania. Wiele organizacji – nie tylko tych międzynarodowych, ale także lokalnych – aktywnych na polu praw człowieka dostaje groźby. Ze względu na bezpieczeństwo swoich pracowników zamykają biura i wysyłają pracowników na pracę zdalną.

„Jedyne co potrafią talibowie, to zabijać. Tych, którzy słuchają muzyki, tych, którzy pracują w organizacjach pozarządowych, tych którzy chcą normalnie żyć” – mówi Mohammad. Ma doktorat z prawa międzynarodowego, wielokrotnie podróżował, bywał na konferencjach w Europie, w Ekwadorze, w różnych krajach azjatyckich. Teraz boi się wyjść na zakupy.

Nasim pracuje dla polsko-afgańskiej fundacji EZS, która skupia się na różnorodnych problemach obecnych w Afganistanie, w dużej mierze na edukacji dzieci. Kiedyś studiował dziennikarstwo w Iranie, potem wrócił do Afganistanu na Uniwersytet Balkh w Mazar-i Szarif. Przez sześć lat pracował dla afgańskiej telewizji. Po kilku latach w mediach, przeszedł do organizacji humanitarnych. Niestety są na celowniku. Tak jak inne organizacje pozarządowe, zwłaszcza te współpracujące z obcokrajowcami, nie mogą czuć się bezpiecznie i zamknęli biuro. Ich organizacja jednak nie pracuje nawet zdalnie. Wszyscy się ukrywają, zawiesili swoje projekty całkowicie. Nasim dostawał groźby wielokrotnie, przenosił się z miasta do miasta. Nie planuje jednak wyjeżdżać z Afganistanu. „Chcę tu zostać i tutaj pracować. Będę czekał do momentu, kiedy mi na to pozwolą” – mówi.

Pytam, co według niego świat teraz może zrobić dla Afganistanu? „Uważam, że międzynarodowa opinia publiczna, światowi przywódcy powinni wpłynąć na talibów, żeby ci pozwolili organizacjom pozarządowym swobodnie pracować na miejscu. Zajmowaliśmy się kwestiami głodu, bezdomności, biedy, pomagaliśmy kobietom doświadczającym przemocy. Te problemy nie zniknęły, one dalej są, będzie ich coraz więcej. Tym ludziom nie ma kto pomóc. Kobiety są teraz w okropnym niebezpieczeństwie. Afganki dotychczas były bardzo aktywne w życiu społecznym, wykorzystywały swoją wiedzę, wykształcenie i kompetencje. Teraz się boją. Potrzebujemy międzynarodowego wsparcia. To, co się dzieje w moim kraju, to m.in. odpowiedzialność NATO, także rządu afgańskiego. I to właśnie ci, którzy za to odpowiadają, powinni się tym zająć w odpowiedzialny sposób. Nie zrzucać tego na obywateli” – wyjaśnia.

W Polsce dużo się teraz mówi o sytuacji w Afganistanie. Wiele osób chce pomóc, a przynajmniej być na bieżąco z informacjami. Jednak w komentarzach w internecie Polacy pytają, czemu Afgańczycy nie wezmą się do walki z talibami. „Nasim, według Ciebie – dlaczego?” – pytam.

„Dlaczego nie chwytamy za broń i nie idziemy walczyć, skoro nie podobają nam się rządy talibów? Trzeba zrozumieć, że w Afganistanie od 40 lat trwa wojna. W zasadzie już drugie pokolenie żyje życiem, które w całkowity sposób jest jej podporządkowane. Każdy jest tym najzwyczajniej w świecie zmęczony, chce od tego uciec. Przez ostatnie 10, 20 lat nikt tu nie zważał na prawa człowieka. Lokalne, afgańskie organizacje humanitarne nie były odgórnie wspierane. Rząd i obcokrajowcy koncentrowali się na wojsku, mówili o działaniach zbrojnych, o bazach wojskowych. A ludzie mają dość wojny! Ludzie nie chcą walczyć, tylko uciekają, bo marzą, by wreszcie mieszkać w miejscu, gdzie nikt ich nie będzie chciał zabić”.

Połączenie drugie: południe

Hamed, pomimo problemów z dojazdem, w końcu dotarł do swojego biura. Chciał poczuć się jak w zwykły dzień w swojej ukochanej pracy. Jest zdenerwowany, ale mówi spokojnym głosem. Pół roku temu, gdy rozmawialiśmy o jego karierze i planach zawodowych, miał już całkiem nieźle prosperującą agencję modelingu. Wcześniej przez kilka lat mieszkał w Indiach, gdzie studiował i równolegle pracował w branży modowej, żeby zdobyć doświadczenie. Wrócił potem do Afganistanu, bo jego marzeniem było, żeby w postrzeganym jako konserwatywny, ale własnym kraju robić to, co kocha, nawet jeśli nie idzie to w parze z poglądami części społeczeństwa afgańskiego. Chciał dopingować ludzi, by nie bali się iść swoją drogą. Nie zrażał się mimo wielokrotnych gróźb. Dzisiaj jest zszokowany tym, co się stało. „Ja naprawdę nie wiem, co będzie dalej. Nigdy nie planowałem stąd wyjeżdżać, ale być może będę musiał” – mówi. Nie ufa talibom, którzy deklarują, że dalej będzie można żyć spokojnie. „Pokazują się jako godni zaufania, czasem kreują na sympatycznych, ale to tylko pozory. Nikt im nie ufa” – dodaje. Podkreśla, że przeraża go niewiadoma wizja tego, jak będzie wyglądało teraz jego życie. „Masz swoje życie. Znasz je, masz konkretne plany, pracę, przyzwyczajenia, przekonania, swoją codzienność. I nagle musisz to zmienić, ale do końca nie znasz nowych zasad. Wszyscy się boją, że talibowie wrócą do reguł sprzed 20 lat, ale w sumie nikt nie wie, jakie to będą zasady. Trudno sobie wyobrazić, jak teraz będzie wyglądało nasze życie” – mówi. Niełatwo to sobie…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką