Subskrybuj

Czemu zawsze wojna…

Patrząc na moją całkowicie zdziecinniałą mamę, myślę, że właśnie ona, mało co rozumiejąc, może być nosicielką ważnego przesłania: przecież nie ma znowu wojny, a jest ta sama wojna, wraz z którą ona zjawiła się na świecie. Nie będzie lepszej okazji, by ją zakończyć.

Patrzę na swoją starą i chorą matkę nowym wzrokiem. Wiem, że żadną miarą nie dam rady znieść jej do piwnicy, nie tylko przy częstych lotniczych alarmach, ale też w przypadku zmasowanego ostrzału i bombardowań. Najspokojniej jej będzie, jeśli do ostatka pozostanie na własnym łóżku na podłodze. Na tym samym łóżku się urodziła. Już wówczas, kiedy zaczęła się wojna światowa. W owym czasie – pod postacią rosyjskiej okupacji, „wyzwolenia” zachodnio-ukraińskich ziem. Po prostu wtedy ona jeszcze nic nie rozumiała. Jej wojna przyszła do niej po czterech latach. Paradoksalnie też w postaci rosyjskiej okupacji. W piwnicy, do której nie zamierzam jeszcze raz jej znosić, dotąd przetrwały wyskrobane daty radzieckich bombardowań. A potem przyszli żołnierze, którzy szukali jedzenia i mieszkania. I wtedy rodzice mamy, którzy już przeżyli ukraińską klęskę 20 lat wcześniej, nie mogli zrobić nic, żeby ochronić małą przed traumą. Taką silną, że – zawsze tak mi się zdawało – zostawiła ją na zawsze w tamtym wieku. Tak w nim przeżyła. W ten sposób ja też całe swoje dzieciństwo spędziłem w cieniu straumatyzowanego czteroletniego dziecka. Długo walczyłem z tą tradycją, usiłując nie przekazać tej sztafetowej pałeczki własnym dzieciom. Jasne, że coś tam jednak przekazałem. Miałem nadzieję, że uchronię przed tym przynajmniej najmniejszego. Ale nie, spirala zawinęła się tak, że on dostał okazję oglądania dziecięcego strachu babci i reakcji taty na ten strach. Tymczasem patrząc na moją całkowicie zdziecinniałą mamę, myślę o tym, że właśnie ona, mało co rozumiejąc, może być nosicielką ważnego przesłania: przecież nie ma znowu wojny, a jest ta sama wojna, wraz z którą ona zjawiła się na świecie…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Tu mówi Ukraina