Rozmawiamy kilka dni po brutalnej rosyjskiej agresji na twój kraj. Powiedz, jak się czujesz na tej wojnie.
Uważam, że mając 49 lat powinnam siedzieć tam, gdzie jestem. Nie będę się nigdzie ruszać. Pozostaję więc w Muzyczach, pod Kijowem, w których mieszkam od lat. Jeśli Siły Zbrojne Ukrainy powiedzą mi: Alevtino trzeba odejść – odejdę. Póki co, nie mówią tego. Słyszę tylko wystrzały. Pracowałam nad sobą, żeby jakoś oswoić się z tą sytuacją. Moja mama pytała: „A co mogą mi zrobić DNR-owcy [żołnierze samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej – przyp. red.]? Co najwyżej zabić”. No właśnie.
Dzisiaj roznosiłam swoim sąsiadom pakiety pomocowe, a oni płakali. Nie wszyscy przecież możemy wyjechać i jest to w zupełności zrozumiałe. Nie da się z Ukrainy wypchnąć 40 mln ludzi. Każdy zostaje w kraju z innych powodów.
Wojna w Ukrainie w rzeczywistości trwa już od ośmiu lat – zaczęła ją aneksja Krymu i okupacja Ukrainy Wschodniej. Skąd w Ukraińcach taka siła do stawiania czoła przeciwnościom?
Od momentu inwazji Rosji na Ukrainę piszą do mnie różni ludzie: „Jesteś taka odważna – jak to możliwe”? Jest w naszym kraju coś, co sprawia, że jednoczymy się w obliczu niebezpieczeństwa. Przez te osiem lat, jeszcze od czasów protestów na Majdanie w 2014 r., nauczyliśmy się odsuwania myśli o przerażającym zagrożeniu, które zmusza do płaczu. Woleliśmy realizować zadania. Można powiedzieć, że umiejętność koncentracji na rozwiązaniu konkretnego problemu to nawyk, skutek treningu.
Świat widzi w nas dziwnych ludzi, którzy jeszcze wczoraj cierpliwie obserwowali ataki na swój kraj, a dzisiaj wszyscy wstają, budują więzi i wiedzą, jak ze sobą współdziałać. Ale tak naprawdę my przez osiem lat przygotowywaliśmy się do takiej sytuacji.
Zaczęłaś opowieść od Majdanu.
Wiele się nauczyłam na Majdanie. Podczas tamtych protestów ktoś rzucił myśl, że dobrze byłoby szerzej wytłumaczyć pewien artykuł o bezpieczeństwie informacyjnym. Zaczęłam więc przedstawiać jego tezy w formie rysunkowej, jednocześnie rozmawiając z ludźmi na Majdanie, którym chciałam coś przekazać. Zrozumiałam wtedy, że nasza siła powstaje w bezpośrednim działaniu. Kiedy jesteś w środku sytuacji kryzysowej i coś robisz, mniej się denerwujesz.
Tym, którzy teraz wyjechali, jest bardzo trudno. Cały czas piszą i chcą się dowiedzieć, co się dzieje, od tych, którzy zostali w Ukrainie. Nie można wierzyć tylko przekazom medialnym i nawet nie chodzi o to, że media są sformatowane. Po prostu liczy się samodzielne zrozumienie kontekstu. Mam teraz pięć par kluczy do domów moich sąsiadów, którzy wyjechali. Daję jedzenie kurom, żółwiowi, opiekuję się psem Tobikiem, a przed chwilą podrzucono mi jeszcze jednego psa. Można by powiedzieć – oj porzucili, oj pojechali. Tak, ale zostawili całą lodówkę jedzenia. I to jest w porządku, dziękuję za to.
Majdan tak nas wspaniale zmodelował, że po prostu działamy teraz według wypracowanego wtedy wzoru. To na Majdanie wymyśliłam swój performens o tej, która walczy z elektrycznością.
Na czym on polegał?
W 2014 r. brałam udział w ważnej międzynarodowej imprezie wystawienniczej w Petersburgu. Chciałam opowiedzieć o Ukrainie i Majdanie. Wiedziałam, że większość Rosjan sądzi, że Majdan to nie żaden skomplikowany organizm, ale zbieranina bezdomnych i ludzi z marginesu. Zastanawiałam się, jak można zmienić ten obraz. Wiedziałam, że naiwna byłaby wiara, iż osoby, z którymi nie ma się zbudowanej więzi, można ot tak przekonać. Zaproponowałam więc coś na kształt gry politycznej czy też performatywnego dialogu.
Przygotowałam 20 trudnych – dla Rosjan i Ukraińców – pytań o bieżącą politykę. Czyj jest Krym? Dlaczego cała Ukraina nie mówi po ukraińsku? Czy nie boicie się nacjonalistów z Prawego Sektora? I zaproponowałam, żeby na takie pytania odpowiadać z kilku pozycji. Pierwsza z nich to turysta: ma chłodne serce, dystans, jest tym, kto obserwuje i się nie wtrąca. Druga to mediator – osoba, która uważa, że jakakolwiek odpowiedź nie powinna podsycać konfliktu, a spełniać normy poprawności politycznej. Trzecia postać to wreszcie „walcząca z elektrycznością”. Wzięła się stąd, że przypomniałam sobie scenografię Kazimierza Malewicza do futurologicznej opery Michaiła Matiuszyna Zwycięstwo nad słońcem. To opowieść o pokonaniu słońca i starych czasów. Pomyślałam wówczas: dobrze, przyjaciele, zwyciężyliście słońce, ale teraz trzeba zwyciężyć elektryczność. To ona przecież napędza m.in. telewizję i media społecznościowe. Figura walczącej z elektrycznością mówi więc po prostu o tym, co widzi.
W centrum Petersburga patrzyło na mnie 600 osób. Pytano: czyj jest Krym. Odpowiadając z pozycji turysty, mówiłam, że Krym należy do Ciebie, do mnie i do gwiazd. Walcząca z elektrycznością odpowiedziała: Krym jest mój. Mediatorka wyjaśniała polityczny galimatias. Ten stage performance odegrałam również w Mysteckim Arsenale w Kijowie i przed wyborami prezydenckimi, w których wygrał Wołodymyr Zełeński.
###banner###
Jak reagowali na niego odbiorcy?
Zdarzało się, że kiedy kończyłam, ludzie podchodzili do mnie i pytali o moje prawdziwe poglądy polityczne. Tymczasem moje działanie to była gra, mająca służyć gimnastyce umysłu. Nad każdym z tych performansów pracowałam przez pięć miesięcy. Podczas jednego z występów wymyśliłam odpowiedź na pytanie: „kiedy wreszcie pozbędziemy się tych prawicowych radykałów” i chodziłam szczęśliwa przez cały dzień. To była odpowiedź mediatora: „Boicie się, rozumiem to. Spróbujmy bać się wspólnie”.
Jako artystka stawiasz sobie obywatelskie zadania. Przez filtr wrażliwości artystycznej naświetlasz bieżące wydarzenia polityczne i ekonomiczne. Czy twoje pomysły działają tak, jak chciałaś? Niestety nie jestem do końca zadowolona. Wydaje mi się, że w artystycznym środowisku Ukrainy jest niewiele prac wokół aktualnej problematyki, np. brakuje głosów na temat powiązań gospodarki z oligarchami. Ważniejsi artyści wolą inne tematy: historii, awangardy, queeru. W ostatnich latach napisałam esej o tym, jak funkcjonuje nasz system energetyczny i z jakimi problemami się mierzymy. Dostałam to zadanie od organizacji, która zajmuje się edukacją energetyczną. Chcieli, żeby ktoś napisał tekst, a potem stworzył komiks wyjaśniający problematykę energetyki, zaproponowano spore honorarium….