Początek opowieści o pamięci musi zacząć się oczywiście od Biblii. W Biblii nakaz pamięci jest nakazem bezwarunkowym i bezwzględnym. Hebrajskie słowo „zachor”, pamiętaj, pojawia się w Biblii 169 razy i tyle samo, albo i więcej razy mowa jest w niej o niezapominaniu. Ten nakaz pamięci związany jest też z dwoma odrębnymi imionami, pod którymi Bóg się w Biblii pojawia, i dwoma Jego odrębnymi obrazami.
Bóg, który w Księdze Rodzaju występuje pod imieniem Elohim, jest Bogiem historii i jest też Bogiem Tetragrammatonu, Bogiem strzegącym ludzkiej duszy. Można powiedzieć, że choć w psalmach niebiosa i góry głoszą chwałę Bożą, to jednak dopiero w ludzkiej historii odsłania się Boska wola i sens przeznaczenia. Jak pamiętamy, na Górze Synaj, w tym najbardziej dramatycznym momencie ludzkich dziejów, Bóg odsłania swoją tożsamość nie jako Stwórca, nie jako ten, który posiada absolutną władzę słowa, nie jako ten, kto stworzył wszechświat, ale jako ten, który w historii na oczach ludzi ujawnia swoją moc i swoje istnienie, ustanawia porządek praw i zobowiązań. Kolejne księgi Starego Testamentu pokazują napięcie między wolą i nakazami Boga a Jego stworzeniami, które się buntują, odmawiają posłuszeństwa, czegoś się domagają czy wreszcie wręcz Go pouczają i z nim się wadzą.
Pamięć jest niesiona przez ludzi
Nakaz pamięci, który formułuje Biblia, jest nakazem wobec całego ludu. Jak czytamy w Księdze Powtórzonego Prawa: „Na dawne dni sobie wspomnij, rozważajcie lata poprzednich pokoleń.” W Księdze Izajasza z kolei: „Pamiętaj o tych rzeczach, Jakubie, i żeś sługą moim, Izraelu! Ukształtowałem ciebie, jesteś moim sługą. Izraelu, nie pójdziesz u Mnie w niepamięć.” Ta pamięć, co chciałbym podkreślić, nie należy do kamieni, pomników, nie należy nawet do świętych miejsc, ona ma być niesiona przez ludzi.
Pamięć biblijna nie ma nic wspólnego z ciekawością minionych zdarzeń. Izrael nie ma być narodem historyków pochylonych nad minionymi zdarzeniami, ale ludem świętym, który ma być przede wszystkim świadkiem Boga. Pamięć jest ze swej natury selektywna i nakazuje zapamiętać tylko to, co jest ważne, tylko to, co było w historii punktem zwrotnym. Nie ma w Biblii niczego z dziewiętnasto- czy dwudziestowiecznego przesądu, że wszystkie epoki są równe wobec Boga. Nie wszystko, co zdarzyło się w historii, jest warte zapamiętania i przywoływania. O judzkim królu Menasze, który panował 45 lat, dowiadujemy się tylko jednego – że uczynił wiele zła w oczach Boga. Zapamiętane i przywoływane są tylko te momenty, w których objawia się Boska interwencja lub zdarzenie, które odczytujemy poprzez Jego zamiary. Takimi mogą być: przejście przez Morze Sitowia, zniszczenie Pierwszej Świątyni czy cudowne rozmnożenie oliwy po zwycięstwie Machabeuszy.
Pamięć jest czczona poprzez pieśni – Pieśń nad Morzem Czerwonym czy Pieśń Debory z Księgi Sędziów. Pamięć czczona jest także świętami – każde z nich jest w Biblii dokładnie opisane. Są specjalne święta wspominania i zapamiętywania. Do nich należą święta Pesach (na pamiątkę wyjścia z Egiptu), Szawuot (ofiarowanie Tory) i święto Sukkot (święto na pamiątkę wędrówki przez pustynię). Pamięć występuje również w postaci znaku na ubraniach czy w postaci mezuzy na odrzwiach żydowskich domów.
Pamięć, powiada się w Biblii, jest przywoływana w codziennych modlitwach: „I będziesz je powiadał synom twoim, i będziesz w nich rozmyślał siedząc w domu twoim i idąc w drodze, śpiąc i wstając”. Biblia mówi jednak nie tylko o tym, że trzeba pamiętać, że należy powracać myślą i duchem do wydarzeń przełomowych. Mowa w niej też o kryzysach pamięci. Przykładem są dzieje wielkiego zgromadzenia i Ezry, który wydobył z bezładu czasu pięć pierwszych ksiąg Tory, które przez ileś pokoleń zostały zapomniane lub zmienione. Chaos religijny, który trwał przez kilka stuleci, jest wszak skutkiem zerwania ciągłości i pamięci.
Bohaterem tej biblijnej pamięci jest oczywiście Bóg, fabułę tworzą jednak wydarzenia ludzkie opisywane w swojej konkretności. Bohaterowie Biblii nie są typami, bohaterami modelowymi, są pokazani w swej indywidualności, jednostkowości. Historia, aby trwała, musi być przywoływana w ciągle zmieniających się sytuacjach i już Biblia wydobywa to, co dziś, myśląc o pamięci, sami dzięki nauce odkrywamy.
Pamięć kulturowa i komunikacyjna
Możemy mówić za badaczami pamięci o dwóch jej rodzajach. Jedną można nazwać pamięcią kulturową, drugą – komunikacyjną. Pamięć kulturowa to pamięć o wydarzeniach, pamięć przekazywana stale z jednego do drugiego pokolenia. Pamięć komunikacyjna zaś to pamięć, która umożliwia przeżywanie, odtwarzanie i uobecnianie tych dawnych wydarzeń za pośrednictwem Biblii. Wymogiem zachowania tej pamięci jest, oczywiście, nakaz cotygodniowego czytania Tory w synagogach. To z kolei wiąże się z pojawieniem się specjalistów od lektury i interpretacji – hermenutów. W miarę demokratyzacji kultury liczba interpretujących rośnie. Czują się do tej roli powołani nie tylko rabini, ale i naukowcy oraz różnego rodzaju domorośli teologowie.
Ten rodzaj doświadczenia pamięci, pamięci jako uobecniania, jako komunikacji, jako kultury stał się dziedzictwem wszystkich religii biblijnych – zatem także chrześcijaństwa i islamu. Mam wrażenie, że formuła mszy jest również sposobem uobecniania i pamięci.
Niemniej mówimy dziś o sekularyzacji pamięci, czyli o tym, że pamięć nie jest już obszarem, w którym opisywane są relacje z Bogiem. Pamięć religii ma oczywiście swojego największego przeciwnika, konkurenta, ale też partnera, czyli współczesne nauki historyczne. Religia nieustannie kłóci się z nauką. Ta ostatnia ponadto ciągle dąży do pokazania, że pamięć i historia jest budowana przez dwa różne języki, których do siebie sprowadzić nie można. Tymczasem każdy, kto czyta książki historyczne, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że każde historyczne pisanie jest nieuchronnie ograniczone przez kategorii interpretacyjne, przez wybory, których dokonuje historyk, wreszcie poprzez sposób prowadzenia narracji, która wyznacza problematykę, tworzy sensy i uprawomocnia poszczególne stanowiska. Pamięć stale przenika historyczne dzieła. Nie sposób przed tym uciec.
Pamięć monumentalna i gorzka
Biblia nakazuje pamiętanie, obawiając się niedowładu różnych pamięci. My dziś często mówimy, że cierpimy przede wszystkim na jej nadmiar, że nasza pamięć jest wyjątkowo pobudzona. Niewątpliwie jedną z przyczyn tego stanu rzeczy w Polsce jest rozmrożenie komunizmu, co prowadzi do ujawnienia pamięci dotąd niedostępnych, spychanych do prywatności, cenzurowanych, drugą zaś – moim zdaniem – jest nadal doświadczenie wojny i to, co bywa nazywane pamięcią traumatyczną. Jednak najważniejsze i najciekawsze zarazem to fakt, że zmieniamy myślenie o naszych pamięciach, inaczej je wartościujemy. Zmniejsza się rola pamięci – jak ją nazywał Nietzsche – monumentalnej, pamięci, która wpisuje nasze losy w jakieś historyczne przeznaczenie, wielkie zadania narodowe, w heroiczne symbole. Obecnie na plan pierwszy wychodzi po prostu pamięć ludzkich cierpień,…