Wydaje nam się oczywiste, że ludzkość zawsze potępiała tę aberrację, ale przez lata sprawę traktowano jako mało ważną. Dopiero dziś jest to choroba i powszechnie odstręczające przestępstwo molestowania dzieci. W pierwszej kolejności trzeba zatem powiedzieć, o czym się mówi, bo sprawa jest niejasna.
Pedofilia to rodzaj parafilii, a zatem stan, którym mogą zajmować się psychiatrzy. Nie jest to decyzja jednostki kierującej się złą wolą. W kodeksie karnym w ogóle nie pada ten termin, mowa jest o konkretnych czynach pedofilskich, które podlegają karze, czyli są przestępstwem, i dopiero w tym przypadku można mówić o nagannej praktyce. Należy pamiętać, że choć traktujemy pedofilię jako zło wcielone, są także osoby cierpiące na tę parafilię i niepopełniające czynów zabronionych. Sprawa nie jest zatem tak prosta jak w dominującej panice moralnej. Niemniej patrząc na stosunek do pedofilów, można coś ważnego powiedzieć o społeczeństwie, które ich ściga. W mentalności grupowej dominuje wola palenia czarownic, a nie dokładnego zbadania problemu. Nie chodzi jednak o rozgrzeszanie, lecz o namysł nad praktyką społeczną, która często jest mało racjonalna.
Dobrze zdefiniowana, ale nieznana
Bez wątpienia pedofilia rozumiana jako przestępstwo stanowi skrajne zło. Spróbujmy jednak odtworzyć historię tego terminu. Po raz pierwszy pojęcie „pedofilia” (paedophilia erotica) pojawiło się w 1886 r. w Psychopatia Sexualis psychiatry Richarda Krafft-Ebinga. Gérard Bonet w pracy poświęconej perwersjom seksualnym trafnie określił pedofilię jako „seksualizm dorosłych narzucony dziecku”. Obecnie, zgodnie z systemem diagnostycznym Światowej Organizacji Zdrowia, pedofilię definiuje się jako zaburzenie preferencji seksualnych. Można o niej mówić, gdy spełnione są następujące kryteria: 1) osoba zaburzona doświadcza powtarzającego się nasilonego popędu i wyobrażeń seksualnych dotyczących dzieci w wieku przed pokwitaniem, 2) ma co najmniej 16 lat i jest przynajmniej 5 lat starsza niż wykorzystane dziecko lub dziecko jest w wieku przed pokwitaniem, 3) realizuje ten popęd i odczuwa z tego powodu wyraźne cierpienie, 4) preferencja występuje co najmniej sześć miesięcy. Pokwitanie, które trwa ok. 4–5 lat, to rozwój drugo- i trzeciorzędowych cech płciowych. Zachodzi zwykle między 11. a 16. rokiem życia (u dziewcząt nieco wcześniej). Jak widać, chodzi zatem o dokładnie zdefiniowane zjawisko z dziedziny psychiatrii, o czym wielu komentatorów najpewniej nie wie.
Pedofilia jako konstrukt społeczny (czyli połączona z wiedzą, emocjami i ocenami ludzi, wytwarzana w życiu społecznym) pojawiła się stosunkowo niedawno. Wiek dojrzałości seksualnej był o wiele niższy w XIX w. (i wcześniej), gdy w wielu krajach europejskich wchodzono w związki małżeńskie z dziećmi, przede wszystkim dziewczynkami. Dotyczyło to nie tylko rodów arystokratycznych, dla których te praktyki były charakterystyczne od dawna. We Francji do poł. XIX w. – wedle prawa zwyczajowego – dolna granica zdolności dziewczynek do małżeństwa wynosiła 10 lat. W Anglii do 1929 r. tylko dwa lata więcej. Nie znaczy to jednak, że w oczach współczesnych było to przyzwolenie na praktyki pedofilskie – po prostu uznawano, że jest to wiek właściwy, aby dziewczyna weszła w związek małżeński i została niejako wychowana przez swego męża na układną partnerkę. W kodeksach karnych istniało oczywiście od dawna przestępstwo zgwałcenia, co do wieku przyzwolenia seksualnego natomiast do dziś istnieją różnice w różnych krajach (zwykle wynosi on między 14 a 18 lat), a nawet poszczególnych stanach USA. Dla oceny zjawiska ważne jest jednak to, jak postrzegali je ludzie.
Niekiedy kultura każe nam robić rzeczy, które w oczach innych mogą być karygodne. Istnieją wspólnoty, gdzie przez długi czas traktowano pedofilię jako uznaną instytucję społeczną. Tak było np. u 10–20% społeczności melanezyjskich, gdzie występowała rytualna inicjacja seksualna chłopców w postaci praktyk homoseksualnych. Chodzi tu o praktykę kulturową, a nie preferencje jednostki. Zresztą w wielu kulturach, nawet jeśli oficjalnie potępiano stosunki seksualne z dziećmi, to tolerowano je w pewnych specyficznych niszach (np. kształcenia wojowników). Mamy zatem do czynienia nie tylko ze zmiennymi w czasie kryteriami, ale także z relatywizmem kulturowym.
W dość okrutny sposób tolerancję dla takiego okropnego zjawiska pokazuje statystyka. Wedle dzisiejszych badań podawanych przez Irenę Pospiszyl w Patologiach społecznych co najmniej 1/4 kobiet i co dziesiąty mężczyzna byli wykorzystywani seksualnie przed 16. rokiem życia, z tego 30–35% w związkach kazirodczych, a zatem przez najbliższych sprawców. Dominują pedofile uwodziciele, przez lata żerujący na skrzywdzonych, a nie pedofile agresywni, którzy w potocznym wyobrażeniu czekają na losową ofiarę w krzakach pod przedszkolem, choć to czyny tych drugich są częściej nagłaśniane medialnie. Sprawcami są głównie mężczyźni i członkowie rodziny, a nie obcy dewianci. Co ciekawe, jak wskazują badania naukowe prowadzone np. przez Zbigniewa Lwa-Starowicza, u niewielu sprawców spośród odbywających w Polsce karę pozbawienia wolności za zachowania seksualne wobec małoletnich rozpoznano psychiatrycznie rozumianą pedofilię (traktują oni dziecko jako obiekt zastępczy, znaczenie ma też alkohol; w standardowej sytuacji wybierają dorosłego osobnika). Pokazuje to złożoność zjawiska, lecz oburzenie społeczne nie karmi się złożonymi danymi.
Zakazane obrazki
Śledząc rozwój pornografii, możemy wiele powiedzieć o społeczeństwie, gdyż nie jest to zjawisko marginalne, tylko czerpiące z najgłębszych pokładów kultury. Pornografia pedofilska ma długą tradycję. Dopiero dziś stosujemy jednoznaczne zakazy, lecz wcześniej uznawano tę praktykę za dopuszczalną i nie karano osób, które dla zysku lub w imię dziś irytujących racji rozpowszechniały perwersyjne materiały z małoletnimi.
W starożytności wszechobecność przedstawień seksu nie była związana z popularnością pornografii, bo to pojęcie jeszcze się nie narodziło. Współcześnie pornografia konsumowana jest w czasie wolnym dla rozrywki (pomijając przypadki chorobowe), co wymagało narodzin takiej kategorii. W przeszłości służyła różnym celom, np. w rewolucyjnej Francji miała na celu krytykę polityczną i wyśmiewanie przeciwników politycznych.
Na antycznych greckich wazach znajdujemy wiele wizerunków, które dziś pewnie byłyby zakazane (oczywiście dominują wizerunki heteroseksualnego seksu, jednak zdarzają się też wizerunki seksu homoseksualnego, a nawet stosunków pedofilskich). Samo pojawienie się zakazu takich przedstawień ma związek z sukcesem chrześcijaństwa. Wtedy też zlikwidowano sauny (w różnych krajach w różnych okresach, rzecz jasna, nie wszędzie), które postrzegano jako domy publiczne, i Europejczycy zaczęli brzydko pachnieć. Mimo wszystko stosunki seksualne z dziećmi były obecne i odnotowywane w źródłach. Chrześcijaństwo zniszczyło je tylko naskórkowo, ale pozwoliło na zachowanie wielu praktyk. Zawsze ludzie bogaci i możni mogli więcej. Zresztą opisy żywotów wielu świętych są dziś postrzegane jako dwuznaczne. Nawet wyznania wpływowego mistrza życia duchowego z XI w. Jeana de Fécampa są niekiedy wyśmiewane, gdyż słowa oznaczające bliskość z Bogiem i uwielbienie są odbierane jako opisujące stosunki seksualne. To oczywiście związane jest ze zmianą poetyki.
Modne w XIX w. zdjęcia, przedstawiające wymierzanie kar obnażonym dzieciom, które mieściły się w szeroko rozumianym nurcie BDSM, dziś jawią się jako jednoznaczne materiały o charakterze pedofilskim. Paradoksalnie także ikonografia nacjonalistyczna mogła się stać pożywką dla dewiantów. Na przykład na ziemiach polskich pod zaborami bardzo modne były widokówki ze zdjęciami dziecięcych ofiar strajku we Wrześni.
W latach 60. i 70. XX w. w Stanach Zjednoczonych istniało wiele pism pornograficznych przedstawiających wizerunki dzieci (dziś to oburzające, wtedy bardzo rozpowszechnione zjawisko, dotyczące nie tylko pism podziemnych). Europa była jeszcze bardziej otwarta na dystrybucję pornografii dziecięcej (kraje europejskie zawsze swobodniej podchodziły do erotyki, a nawet pornografii). Pornografia pedofilska szybko wykorzystała również nowe medium w postaci VHS. W Polsce np. Stadion Dziesięciolecia był, wedle danych policyjnych, ważnym miejscem dystrybucji pornografii dziecięcej na kasetach wideo. Można też w taki sposób spojrzeć na historię dystrybucji książek (np. słynna Lolita Vladimira Nabokova), ale nie są one czytane masowo. Jednak to dopiero rozwój internetu umożliwił globalną intensyfikację i proliferację produkcji i konsumpcji pornografii pedofilskiej.
Rozwój historii pornografii pokazuje, jak ważne jest medium. Nowe technologie komunikacyjne odgrywały w niej istotną rolę od samego początku. O niektórych już dziś nie pamiętamy, a swego czasu były bardzo popularne i istotne dla narodzin czy ewolucji pornografii. Dziś wydaje nam się oczywiste, że porno rozpowszechnia się przez internet, kiedyś jednak istniały choćby wyspecjalizowane w takich filmach kina, które obrosły wieloma żartami.
Współcześnie skomercjalizowana pornografia pedofilska trafia przede wszystkim do zamkniętego obiegu, w ramach szyfrowanych sieci bezpośredniego przekazu plików. To, naturalnie, pochodna międzynarodowej współpracy policji różnych krajów, która ma na celu walkę z pornografią pedofilską. Mimo zdobywania danych kolejnych użytkowników nie zawsze udaje się ich oskarżyć. Przykładem może być postępowanie w sprawie sieci Landslide istniejącej w Teksasie i zawierającej materiały pedofilskie (tzw. operacja Avalanche, która zaczęła się w 1999 r.), gdy przed sądem postawiono tylko mały odsetek subskrybentów. Postępowanie wobec przestępstw popełnianych w internecie wymaga bowiem wysokich kompetencji śledczych, dyspozycyjnych specjalistów informatyków, będących w stanie szybko sprawdzić wielogigabajtowe dyski zarekwirowanych komputerów, oraz szybkości i koordynacji działania policji w skali międzynarodowej.
Użyteczna masturbacja
Spróbujmy dokonać wiwisekcji społecznej kondycji masturbacji. Przez długi czas była potępiana, powstawały grube książki, które demonizowały tę praktykę (nadal można kupić Niebezpieczeństwa onanizmu Jacques’a Louisa Doussina-Dubreuila katalogującą wszelkie straszliwe konsekwencje, do których rzekomo prowadzi ten występek). Obecnie zaś niektóre poradniki zalecają wręcz masturbację, aby się „odstresować”. Miejsce masturbacji – nie od razu – zajęła pedofilia jako praktyka, która będąc godną potępienia, służy osiąganiu moralnego konsensusu. W tym sensie masturbacja, a ściślej: walka z nią, była społecznie użyteczna – choć wynikała z uprzedzeń ideologicznych („grzech Onana”), to wyznaczała granice dla wspólnoty etycznej.
Praktyki, które dotyczą stosunków seksualnych, są bardzo znaczące dla społeczeństwa, choć rzadko bazują na rzetelnym rozpoznaniu problemu. Nie twierdzę, że nie należy leczyć chorych czy ścigać przestępców. Nie można rozgrzeszać sprawców przestępstw. Podkreślam tylko, że jako socjolog obserwuję, jak często stosunek do pedofilii pełni inne społeczne funkcje: to nie tylko bolesna historia wykorzystywania bezbronnych, ale także intrygujące zagadnienie dotyczące konstrukcji społeczeństwa.
Problem…