Proza, poezja i przekłady Ursuli K. Le Guin inspirują od pięciu dekad feministki, ekologów, antropolożki, filozofki, a jej pomysły niejednokrotnie zostały rozwinięte w złożone koncepcje teoretyczne nowego materializmu. To pisarka uznana przez środowisko twórców fantasy i science fiction, uhonorowana wielokrotnie nagrodami Hugo i Nebula, a jej powieść Morski trakt nominowano do Pulitzera. O miejsce w kanonie nie musiała walczyć, a gdy niemal od razu po debiucie stała się ważną postacią świata literatury gatunkowej, pomagała innym pisarkom w publikacji ich fikcji spekulatywnych. Jej eseje i zaangażowanie także w życie naukowe oraz uczestnictwo w życiu literackim sprawiły, że stała się ikoną. W 2000 r. Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych uznała ją za „żywą legendę”, a jej znaczenia dla rozwoju prozy spekulatywnej nie da się zmierzyć wyłącznie liczbą epigonów. Tomy publikacji na temat jej twórczości onieśmielają – liczą kilkanaście tysięcy artykułów i rozdziałów w książkach, a w bibliotece uniwersytetu w Oregonie na opracowanie czekają jej korespondencja, notatki, manuskrypty. Każde kolejne pokolenie czyta od nowa korpus jej dzieł, obejmujący 36 powieści. O ile pod koniec lat 60. książka, która przyniosła jej sławę, czyli Lewa ręka ciemności, była istotnym punktem odniesienia w dyskusjach na temat macierzyństwa i emancypacji kobiet, o tyle w obecnej dekadzie wykreowany tam obraz planety Zima służy badaczom nowego materializmu do opisu świata bez owadów i bez ptaków, czyli świata, który nadejdzie.
Narracja i mniejszości
Urodziła się w Berkeley w 1929 r., w wiek nastoletni wchodziła więc podczas II wojny światowej. Przez większość dorosłego życia mieszkała na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, co znajduje odzwierciedlenie w jej twórczości, czasami nawet w tytule, jak chociażby w cyklu powieściowym Kroniki Zachodniego Brzegu. Jej fikcyjne światy, takie jak Orsinia (nawiązująca do środkowoeuropejskich korzeni rodzinnych), łączą się z osobistym doświadczeniem krajobrazów pamiętanych z dzieciństwa spędzonego w Kalifornii oraz z lasami, górami i dolinami Oregonu. Większość życia mieszkała z rodziną w Portland, w dwupiętrowym domu z widokiem na rzekę Columbia. Zmarła po krótkiej chorobie 22 stycznia 2018 r. w wieku 88 lat.
Francuskie nazwisko, budzące wiele rozterek fonetycznych, przyjęła po ślubie z Charles’em Le Guinem, którego poznała podczas studiów we Francji i za którego wyszła w 1953 r. Z nazwiska panieńskiego zachowała literę K, skrót od Kroeber, co w latach 50. – w Berkeley, gdzie dorastała – pozwalało od razu zidentyfikować ją jako córkę Alfreda L. Kroebera i pisarki Theodory Kroeber.
Postać ojca, sławnego antropologa, stanowiła przez dekady punkt wyjścia sposobu narracji Le Guin.
Kroeber prowadził szeroko zakrojone badania wśród rdzennych mieszkańców Kalifornii, takich jak Zuni, Yurok i Mohave, dokumentując ich języki, mity, zwyczaje i strukturę społeczną. Mimo że obecnie jego podejście poddawane jest krytyce, w swoich badaniach dokumentował kultury rdzennych społeczności, uznawanych za zagrożone wyginięciem w wyniku kolonizacji, ekspansji przemysłowej i zmian społecznych. Namysł nad etyką pisania o mniejszościach towarzyszył więc Le Guin przez całe życie i zaowocował jej wyjątkowym projektem narracyjnym i antropologicznym, a wykreowane przez nią fabuły ukazują, że kosmos to nie puste przestrzenie, gotowe do zasiedlenia przez Ziemian (Terran), ale przestrzeń zawsze już przez kogoś zamieszkana, bogata w kultury, które nie dają się łatwo konceptualizować w ziemskich kategoriach. Planety, które ukazała w swojej twórczości, zamieszkują smoki, zieloni i futrzaści Athsheanie, niebinarni Getheńczycy, skrzydlate koty i Ansarowie o ptasich głowach. Każdy z tych światów to wyzwanie dla czytelniczych przyzwyczajeń, a jednocześnie opowieść o migracjach, uchodźstwie, dojrzewaniu, więzach rodzinnych i strukturach społecznych. Zapadają w pamięć, nawet jeśli czytać je wyłącznie dla wartkiej akcji. Gdy jednak uwzględnimy antropologiczny, filozoficzny i narracyjny aspekt tych utworów oraz odniesienia do kanonu literatury europejskiej, każda strona jej powieści może okazać się inspiracją do medytacji nad losem Ziemi, teraźniejszością i przyszłością oraz umożliwia spekulacje podważające fundamenty myślenia racjonalistycznego. To nie smoki i kotolotki uczynię jednak przewodnikami po twórczości Le Guin. W tej wędrówce towarzyszyć nam będą jeżozwierz oraz Kojot.
Strategia jeżozwierza
W eseju A Non-Euclidean View of California as a Cold Place to Be (1982) Le Guin ukazała utopię jako wyzwanie dla fikcji spekulatywnej. Stawka jest wysoka, chodzi przecież o projekt przyszłości, do której dążymy i o której marzymy. Le Guin kontestuje kategorię utopii jako niemiejsca, gdzie podróżnik, konkwistador, wódz tworzą swoją historię i kreują podbitą krainę na kształt własnych wyobrażeń o miejscu szczęśliwym. Podkreślała, że te dostrzeżone przez podbijających przestrzenie nigdy nie były puste, zostały zawłaszczone, a zamieszkujące je ludy i nie-ludzcy inni – zabici i wygnani. Pisarka, przedstawiając swoją koncepcję miejsca, które daje nadzieję, sięga po zbiór tłumaczeń poezji plemiennej i opowieści grupy etnicznej Swampy Cree, wydany przez Howarda A. Normana pod tytułem The Wishing Bone Cycle.
Le Guin wybiera z plejady prezentowanych tam postaci postać jeżozwierza, który w mitach Ameryki Północnej odgrywa wiele ról, ale przede wszystkim jest postacią tricksterską. Jeżozwierz symbolizuje spryt i wytrwałość, bywa też przywoływany jako postać ukazująca zasady współistnienia, rozwiązywania konfliktów czy relacji między ludźmi a zwierzętami. Le Guin odwraca tu zależności związane ze źródłami wiedzy: mądrość czerpiemy z twórczości artystycznej Swampy Cree, która z kolei opiera się na uważnej obserwacji nie-ludzkiego innego i docenieniu jego adaptacyjnych umiejętności.
Strategia jeżozwierza to istotny akt samozachowawczy: gdy spotyka on na swojej drodze coś, czego nie rozumie, wycofuje się do szczeliny, by tam spokojnie spekulować o możliwym zagrożeniu i snuć plany poradzenia sobie z nim.
Choć idzie do tyłu, patrzy w przyszłość. Le Guin podkreśla, że: „aby bezpiecznie spekulować na temat możliwej do zamieszkania przyszłości, być może dobrze byłoby znaleźć szczelinę skalną i cofnąć się. (…) Przy całej naszej samoświadomości mamy bardzo małe rozeznanie, gdzie żyjemy, gdzie jesteśmy tu i teraz. Gdyby tak było, nie spapralibyśmy tego tak, jak to robimy. Gdyby tak było, nasza literatura by to celebrowała. Gdyby tak było, nasza religia mogłaby być partycypacyjna. Gdyby tak było – gdybyśmy naprawdę żyli tutaj, teraz, w teraźniejszości – moglibyśmy mieć jakieś poczucie naszej przyszłości jako ludzi. Moglibyśmy wiedzieć, gdzie jest centrum świata” (tłum. AG). Wizje utopijnej szczęśliwości, odciągają nas od teraźniejszości, natomiast Le Guin pokazuje, że moment zatrzymania i dokładnego rozważenia swojego położenia jest konieczny, aby stworzyć przestrzeń dla możliwie znośnej przyszłości, którą da się zamieszkiwać. W kreacji świata, który nadejdzie, to właśnie konkretne miejsce i konkretne zmienne dają odpowiedź na pytanie, jak będzie wyglądała przyszłość.
Choć Le Guin jest daleka od idealizowania struktur społecznych ludów pierwotnych, nie sposób nie zauważyć, że właśnie w tym eseju można znaleźć wyjaśnienie, dlaczego kreowane przez nią światy są przaśne, wiejskie, prowincjonalne.
Technologiczne rozwiązania w jej powieściach, w tym takie, jakie regulują podstawowe składowe podtrzymywania życia, funkcjonują na odległym planie i są nieistotne z perspektywy narratorki. Le Guin opisuje społeczności w kategoriach organicystycznych i, jak sama podkreśla, ryzykuje, że zostanie uznana za regresywną luddystkę i antyracjonalistkę.
Le Guin w A Non-Euclidean View of California as a Cold Place to Be w bezkompromisowy sposób komentuje pomysły innych pisarzy science fiction na scenariusze jutra, twierdząc, że „utopijna wyobraźnia jest uwięziona, podobnie jak kapitalizm, industrializm i ludzka populacja, w jednokierunkowej przyszłości, składającej się wyłącznie ze wzrostu. Próbuję tylko wymyślić, jak podłożyć świnię na torach”. Tymczasem jej sposób myślenia zakorzeniony jest nie u teoretyków postępu Marksa i Hegla, lecz u Darwina, dla którego rozwój nie był tożsamy z jednokierunkowym wzrostem, a życie i przystosowanie uzależnione zostały od zmieniającego się (w sposób przygodny) otoczenia. Przyszłość zakładająca nieustanny wzrost stanowi dla Le Guin „utopię euklidesową” – wizję liniową, opartą na pewnikach i jednowymiarową, o której jej przyjaciel Robert C. Elliott pisał, że jest ideą wykreowaną przez Wielkiego Inkwizytora. Taka wizja świata nie zważa na koszty ponoszone przez poszczególne podmioty, w dodatku podejmuje próby uregulowania wszystkich aspektów życia i podporządkowania ich jednej idei. Nie bez powodu Le Guin przywołuje utwory My Jewgienija Zamiatina, The Book of Urizen, Vala, or the Four Zoas, The Marriage of Heaven and Hell Williama Blake’a, Księgę śmiechu i zapomnienia Kundery jako ostrzeżenia przed wizją szczęśliwości, która lekceważy wolność. Pisarka podkreśla: „Racjonalistyczna utopia to wycieczka po władzę. Jest to monoteokracja, ogłoszona dekretem wykonawczym i utrzymywana siłą woli; ponieważ jej założeniem jest postęp, a nie proces, to nie ma w niej nadającej się do zamieszkania teraźniejszości i mówi tylko w czasie przyszłym. I w końcu sam rozum musi ją odrzucić”.
Oszust i żartowniś: Kojot
Typowy los bohaterów Le Guin to kręcenie się w kółko – zazwyczaj są przeciętniakami, którzy nie do końca rozumieją własne położenie, ich statki utykają na przypadkowych planetach, a misja ocaleńcza przybywa zbyt późno, są więc zdani na siebie. Światopogląd Le Guin ukształtował w dużej mierze taoizm, do którego często odnosi się bezpośrednio, jak chociażby w Lewej ręce ciemności czy w Wydziedziczonych. Wydała też jako zbiór poetycki własny przekład Księgi Drogi i Dobra Lao-Tsy, przy tworzeniu którego współpracowała z sinologiem J.P. Seatonem, ponieważ sama nie znała chińskiego. Między innymi ta inspiracja sprawiła, że droga życia jej protagonistów meandruje między nudą i przygodą, a ich wzrok sięga wyłącznie do najbliższego zakrętu. Aby mogli wrócić i odnaleźć siebie, muszą podjąć wędrówkę. Le Guin każe im mierzyć się ze smokami i widmami, a na ich drodze stawia – czasami we własnej skórze, czasami w sposób symboliczny – Kojota.
To kolejna postać pojawiająca się w przekazach różnych grup etnicznych, zamieszkujących Ameryki, a jej nieeuropejski, niemaskulinistyczny, nieeuklidesowy charakter i tajemnica, jaką w sobie skrywa, przechowując wiedzę o przeszłości i teraźniejszości, sprawiają, że jako trickster stanowi ośrodek fabuły. Kojot wykorzystuje spryt i prowokację, by przeciwstawiać się opresji patriarchalnych systemów, funkcjonuje poza sztywnymi kategoriami genderowymi, często łącząc w sobie cechy obu płci. Może też siać zamęt, a jego podpowiedzi, choć ostatecznie prowadzą protagonistki do samopoznania, okupione są przez nie cierpieniem, jak dzieje się to w powieści Wracać wciąż do domu. Kojot jest nieprzewidywalny, funkcjonuje poza kategoriami dobra i zła, łamie normy społeczne, podważa istniejący porządek i ujawnia ukryte napięcia społeczne. W postaci Kojota Le Guin umieściła swoje największe nadzieje związane z fikcją spekulatywną.
Choć sama często wychodziła poza prozę gatunkową, broniła science fiction jako tej części twórczości literackiej, która pozwala dostrzec, że „nie musi być tak, jak jest”. Nakreśliła projekt anarchistycznej rewolucji, związany bezpośrednio z wyobraźnią.
W tym ujęciu, by walczyć o inny świat, nie tylko trzeba podkładać świnie na torach, po których mkną rozpędzone kapitalizm i imperializm, ale również wyobrazić sobie, jak mógłby wyglądać świat choć nie idealny, to znośny do życia. Dostrzec Kojota i podążyć za nim to wyzwanie, które wcale nie musi się skończyć dobrze dla tych, którzy je podejmują. Jednak to właśnie w nim tkwi nadzieja na zmianę, wykolejenie status quo. Jego postać pozwala obnażyć głębokie przyczyny konfliktów i odsłonić nierówności we wspólnotach.
Ważnym punktem odniesienia w eseju A Non-Euclidean View jest dla Le Guin koncepcja Claude’a Lévi-Straussa, który dzieli społeczeństwa na „gorące” i „zimne”. Pisarka nie korzysta ze szczegółowych wniosków antropologa, ale z samego rozróżnienia, ponieważ interesuje ją życie tych „zimnych społeczności”, które nie chcą zmian i są zainteresowane wyłącznie zachowaniem tego, co już mają. Wystarczy przeczytać Lewą rękę ciemności czy Wracać wciąż do domu, by spotkać protagonistów i narratorki, które właśnie w takim trwaniu upatrują sens egzystencji. Widoczne jest to zwłaszcza w Wydziedziczonych, powieści, w której całe życie społeczne podporządkowane zostało przetrwaniu. Na nieurodzajnej planecie Anarres egalitarne społeczeństwo buduje swoją przyszłość, koncentrując się na codziennych wysiłkach na rzecz wspólnoty. Le Guin ukazuje tym samym naszą przyszłość na wyjałowionej Ziemi, na której wymarło prawie całkowicie życie inne niż ludzkie. Choć odkrycia naukowe i wyzwania są tam istotnymi tematami, to nie technologia napędza narrację. Le Guin w swoich rozważaniach o utopii podkreśla: „Nie dostrzegam, w jaki sposób nawet najbardziej eteryczne technologie obiecane przez elektronikę i teorię informacji mogą zaoferować coś więcej niż najprostsze narzędzie: ułatwienie życia materialnego i wzbogacenie nas. To wielka obietnica i korzyść! Ale jeśli to wzbogacenie jednego typu cywilizacji następuje wyłącznie kosztem zniszczenia planety, wydaje mi się dość oczywiste, że liczenie na postęp technologiczny w jakimkolwiek innym celu niż sam postęp technologiczny jest błędem”. Autorka kreśli wizję społeczeństwa oszczędzającego zasoby naturalne, o niskim stałym wskaźniku dzietności i życiu politycznym opartym na zgodzie.
Socjolog i filozof Fredric Jameson zwrócił uwagę, że twórczość autorki Lewej ręki ciemności charakteryzuje „wiejski paradygmat, nostalgiczna pochwała społeczeństw posługujących się sposobami produkcji plemion indiańskich Ameryki”, a ostrze jej krytyki wymierzone zostało w politykę imperialną.
W tym ujęciu pisarstwo Le Guin można byłoby postrzegać jako próbę powrotu do świata sprzed katastrofy, jaką był neolit, o czym szeroko w kontekście ekologii pisał Timothy Morton. Wielogatunkowa fikcja spekulatywna Le Guin wymyka się jednak tak prostym klasyfikacjom, ponieważ to wiejska przaśność i ubóstwo materialne stanowią inspirację dla projektu innej codzienności lub po prostu zmiany definicji dobrobytu. Jameson zwraca uwagę, że Le Guin towarzyszy wizja, „która wyraża się raczej w powrocie do spraw zasadniczych aniżeli w jakiejś apologii życiowego dobrostanu”. Jej proza może być czytana jako próba powrotu do literatury mądrościowej, rzuca bowiem wiele wyzwań intelektualnych czytającym,…