1. Po dekadach względnej stabilizacji, która stała się również od pewnego czasu naszym udziałem, stanęliśmy dziś nieoczekiwanie w obliczu cywilizacyjnego przełomu. Być może to wcale nie wydarzenie z 11 września, ale właśnie załamanie się współczesnego, globalnego modelu gospodarowania przejdzie do historii jako milenijna granica epok. Coraz wyraźniej widać bowiem, że to, z czym zmagamy się dzisiaj, nie jest zwyczajną przypadłością gospodarki rynkowej przechodzącej swe mniej lub bardziej regularne cykle koniunkturalne. Nie łudźmy się, to nie jest przejściowy stan gospodarczego osłabienia, który należy przeczekać, po którym wszystko wróci do normy. Prosty powrót do tego, co było, to znaczy do stanu pewnej zwirtualizowanej ekonomii gwarantującej w dalszym ciągu stały i szybki rozwój w skali całego świata, jest niemożliwy. Widzieliśmy, jak łatwo może się załamać model gospodarki konsumpcyjnej oderwanej od realnych potrzeb. Powszechna, stale zwiększająca się konsumpcja, rosnące zapotrzebowanie na dobra, których się w ogóle nie używa i nie potrzebuje, swoista magia…
Dr filozofii, prawnik, współzałożyciel Instytutu Myśli Józefa Tischnera. Publikował m.in. w „Znaku”, „Kwartalniku Filozoficznym”, „Logosie” i „Etosie”. Autor książek: Czas i obecność (2005) i Człowiek poza istnieniem (2011).