Subskrybuj
fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Literaturoznawca, poeta, tłumacz, krytyk literacki, adiunkt w Instytucie Filologii Romańskiej UJ oraz w Ośrodku Badań nad Awangardą UJ. Ostatnio wydał tom prozy poetyckiej Drożdżownia (2015) i monografię Status przedmiotów w poezji surrealizmu (2015).

Mikrowyprawy jako sposób na życie

Nawet najbardziej niepozorne miejsce skrywa w sobie coś niepowtarzalnego. Mamieni ofertami <i>all inclusive</i> lub wizją dziewiczych ekspedycji na krańcach świata, rzadko o tym pamiętamy. A przecież wyprawa do Soboniowic, Toń czy Przylasku Wyciąskiego oferuje tyle samo – no, powiedzmy sobie szczerze: znacznie więcej – atrakcji.

Zacznijmy od pana Sommera. „W promieniu co najmniej sześćdziesięciu kilometrów wokół jeziora nie było nikogo – mężczyzny, kobiety, dziecka, ba, nawet psa – kto by nie znał pana Sommera, ponieważ pan Sommer nieustannie znajdował się w drodze. Pan Sommer od wczesnego ranka do późnego wieczoru przemierzał okolicę. Nie było dnia w roku, żeby pan Sommer nie wyruszył w drogę. Mógł sypać śnieg albo walić grad, mogło grzmieć albo lać jak z cebra, słońce mogło prażyć, orkan nadciągać – pan Sommer wędrował” (P. Süskind, Historia pana Sommera, tłum. M. Łukasiewicz, Warszawa 2006, s. 16). Bohater powieści Patricka Süskinda, zaopatrzony przez ilustratora Jean-Jacques’a Sempégo w płaszcz i sękaty kij, nie próbował dotrzeć do źródeł Amazonki ani nie forsował nowych dróg w ścianach himalajskich ośmiotysięczników. Nie opływał globu i nie podbijał biegunów. Za to – tylko tyle i aż tyle – cały czas był w ruchu. Oto…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Mikrowyprawy – przygoda jest wszędzie