Subskrybuj
(fot. Christopher Macsurak, CC BY 2.0 via Wikimedia Commons)
Amerykańska pisarka znana z humorystycznych tekstów o życiu Nowego Jorku. Zyskała renomę w latach 70. jako felietonistka magazynu „Interview”, założonego przez Andy’ego Warhola. Bohaterka miniserialu Martina Scorsese pt. Udawaj, że to miasto (2021).

Poradnik dla życiowo nieporadnych

Dzieci zadają lepsze pytania niż dorośli. „Czy mogę ciasteczko?”, „Dlaczego niebo jest błękitne?”, „Co mówi krowa?” – na każde z tych pytań można odpowiedzieć z pogodnym uśmiechem. Nie da się tego, niestety, powiedzieć o zagajeniach typu: „Gdzie twój maszynopis?”, „Dlaczego nie dzwonisz?” albo „Kto jest twoim prawnikiem?”.

Fragmenty pochodzą ze zbioru felietonów Nie w humorze

 

Dzieci: za czy przeciw?

W kręgach, w których się obracam, a które można z pewną dozą życzliwości nazwać artystycznymi, dzieci są zjawiskiem rzadkim. Nawet jednak w najbardziej artystowskich kręgach zdarzają się na obrzeżach pojedyncze egzemplarze zawziętych domatorów.

Jako osoba, która co do zasady raczej lubi dzieci, przyjmuję ten fakt z większą pogodą ducha niż wielu moich bardziej wysublimowanych znajomych. Nie chcę przez to powiedzieć, że mam fioła na punkcie słodkich pućków; uważam po prostu, że jako osoba bezsprzecznie obiektywna mam pełne prawo wypowiadać się na ten temat w sposób autorytatywny.

Patrząc na liczbę dzieci dookoła, można odnieść wrażenie, że ludzie decydują się na nie pod wpływem impulsu – gdyby bowiem dali sobie czas do namysłu, z pewnością postępowaliby z większą rozwagą. Oczywiście trudno mieć uzasadnione pretensje do rodziców, którym nikt nie objaśnił czarno na białym, jak się rzeczy mają. I właśnie dlatego postanowiłam zebrać wszystkie niezbędne informacje, żywiąc głęboką nadzieję, że dzięki temu przyszłość zaludnią dzieci ciekawsze od tych, z którymi zetknęłam się do tej pory.

Za

Sprzeciwiam się wyrażeniu „to tylko dziecko”. Życie nauczyło mnie bowiem, że gdy ma się do wyboru towarzystwo osoby będącej tylko dzieckiem i osoby będącej tylko dorosłym, należy bez wahania wybrać to pierwsze.

Dzieci są zwykle niewielkich rozmiarów, dzięki czemu bardzo się przydają do wyciągania różnych rzeczy z trudno dostępnych zakamarków.

Dzieci nie siadają obok mnie w restauracjach i nie rozprawiają podniesionym głosem o  swoich niedorzecznych nadziejach na przyszłość.

Dzieci zadają lepsze pytania niż dorośli. „Czy mogę ciasteczko?”, „Dlaczego niebo jest błękitne?”, „Co mówi krowa?” – na każde z tych pytań można odpowiedzieć z pogodnym uśmiechem. Nie da się tego, niestety, powiedzieć o zagajeniach typu: „Gdzie twój maszynopis?”, „Dlaczego nie dzwonisz?” albo „Kto jest twoim prawnikiem?”

Dzieci wypełniają życiem pojęcie niedojrzałości.

###banner###

Dzieci są idealnymi partnerami do gry w  scrabble. Łatwo z nimi wygrać i dają się cudownie oszukiwać.

Nawet w tłumie dzieci człowiek może być spokojny, że nie poczuje nuty wody kolońskiej dla prawdziwych mężczyzn. (…)

Dzieci śpią same albo z pluszowymi zwierzątkami. Jest to bezsprzecznie mądry wybór, nikt bowiem nie szepcze im do ucha niechcianych wyznań. Nie spotkałam jeszcze przytulanki, która marzyłaby skrycie o przebraniu się za pokojówkę.

Przeciw

Dzieci, nawet te świeżo umyte i odcięte od cukierków, potrafią się lepić. Przypuszczalnie może to mieć związek z niewystarczającą liczbą wypalanych papierosów.

Dzieci mają bardzo znikome wyczucie stylu. Pozostawione same sobie, przejawiają upodobanie do ubrań o nie najszczęśliwszym kroju. Pod tym względem nie różnią się znacznie od większości rodziców, z jakiegoś jednak powodu ma się o to do nich większe pretensje.

Dzieci niewłaściwie reagują na humor sardoniczny i zawoalowane groźby.

Dzieci, jak powszechnie wiadomo, nie wyłapują subtelnych zmian nastroju. Będą rozprawiać o kolorze napotkanej betoniarki jeszcze długo po tym, jak stracisz zainteresowanie tematem.

Dzieci rzadko dysponują sensowną gotówką, którą można by od nich pożyczyć. Od tej reguły istnieją jednak wyjątki – mające ją dziecko na przyjęciu to prawdziwy skarb.

Dzieci wstają o nieprzyzwoitej porze i mają często zwyczaj jedzenia na pusty żołądek.

Dzieci nie prezentują się dobrze w strojach wieczorowych.

Dzieciom, niestety, zazwyczaj towarzyszą rodzice.

***

Dlaczego uwielbiam sen

Uwielbiam sen, bo jest przyjemny i bezpieczny. Przyjemny dlatego, że osoba śpiąca przebywa w najlepszym możliwym towarzystwie, a bezpieczny dlatego, że chroni w stu procentach przed szpetotą, na którą codziennie się narażamy, żyjąc na jawie. Co z oczu, to z serca. Sen to taka śmierć, tylko mniej zobowiązująca.

Sęk oczywiście w tym, iż sen wykazuje właściwości uzależniające. Wiele osób nie potrafi bez niego żyć i zrobi niemal wszystko, by zapewnić sobie odpowiednią dawkę. Takim ludziom zdarza się nieraz zaniedbywać dom i rodzinę, a nawet nie złożyć artykułu w terminie. Muszę wyznać, że i ja zaliczam się do sypiających, a do niedawna dręczyły mnie z tego powodu wyrzuty sumienia. Gdy jednak rozważyłam dokładnie wszystkie za i przeciw, nie tylko pozbyłam się poczucia winy, ale wręcz ogarnęła mnie duma z przynależności do grona zmęczonych.

Chciałabym podzielić się swoją wiedzą z innymi, aby i oni poczuli, że to żaden wstyd złożyć wysoko uniesioną głowę na poduszce.

Krótki kurs wiedzy o śnie

Skłonność do snu nie jest cechą nabytą, lecz wrodzoną. Jeżeli twoi rodzice mieli zwyczaj spać, należy się spodziewać, że podobnie będzie z tobą. To nie powód do rozpaczy, przeciwnie, możesz czuć się dumnym spadkobiercą nie tylko własnych przodków, ale także wielu wybitnych postaci historycznych. Poniższe zestawienie pokazuje, jak zróżnicowaną grupę stanowią ludzie, którzy sypiają.

Przykłady wybitnych postaci, które sypiały:

Dwight D. Eisenhower
Choć wielu zapamiętało Ike’a (tak czule nazywali go kochający rodacy) jako amatora golfa, nie ma cienia wątpliwości, że sypiał od najmłodszych lat i nie zarzucił tego zwyczaju, kiedy wprowadził się do Białego Domu. Co więcej, idea snu była mu tak bliska, że prawie nie dało się odróżnić, kiedy spał, a kiedy czuwał.

William Shakespeare
Przez kolegów z branży zwany Bardem, Shakespeare bez wątpienia był jednym z najbardziej natchnionych i płodnych śpiochów w dziejach literatury. Istnieje na to niezbity dowód w postaci łóżka znalezionego w zamieszkanym przez niego domu w Stratfordzie. Wiele mówiące są też liczne odniesienia do snu w jego twórczości. I choć niektórzy powątpiewają, czy rzeczywiście całe to spanie można zapisać na jego konto (dyskusje badaczy koncentrują się obecnie wokół tezy, jakoby przynajmniej w części wyręczał go sir Francis Bacon), możemy śmiało przyjąć, że William Shakespeare zapisał się w historii sennymi zgłoskami.

e.e. cummings
Trzeba przyznać, że dowodów na to, iż e.e. cummings sypiał, mamy jak na lekarstwo. Dlatego uważa się raczej, że lubił nie tyle pospać, ile podrzemać.

Zważywszy, jak wiele było wśród nich postaci wybitnych, nikogo chyba nie zdziwi, że ludzie sypiający wnieśli ważny wkład w rozwój cywilizacji. Oto niepełna lista ich osiągnięć:

Wybrane zasługi osób sypiających dla kultury światowej

Architektura

Język

Nauka

Koło

Ogień

 

Na tym kończę mój dowód.

 

Książka niedługo ukaże się nakładem Znaku Literanova

—

Fran Lebowitz

Nie w humorze

tłum. Łukasz Witczak,

Wydawnictwo Znak Literanova, Kraków 2021

Artykuł pojawił się w numerze: Sztuka zachwytu