Przed zasiekami po stronie białoruskiej stoi kobieta i wyje w ciemności »Help me! I beg you, help me!« [pol. Pomóż mi, błagam!]. Nie jestem w stanie tego słuchać. Zatykam uszy. Nic nie mogę zrobić. Idę do domu. Nie wolno już mi tu być człowiekiem. (Nie mam na to wydarzenie dowodu, bo zgodnie z rozporządzeniem rządu nie wolno na tym terenie niczego nagrywać, ale mam świadków)”.
To jeden z postów na Facebooku Mirosława Miniszewskiego – autora książek, blogów i podcastów, który obecnie mieszka na, jak to sam określa, „podlaskim pustkowiu”. Miniszewski pisze o tym, co usłyszał w okolicy przygranicznych Jurowlan.
Odkąd polska władza zamiast zakończyć kryzys humanitarny na granicy polsko-białoruskiej, wprowadziła w…