Subskrybuj
Teolożka, religioznawczyni i anglistka. Inspiruje się Ewangelią, porozumieniem bez przemocy i samoregulacją, by współtworzyć bezpieczniejszy i bardziej otwarty świat. Wiele lat pracowała z dziećmi, obecnie bardziej wspiera dorosłych. Prowadzi pod swoim nazwiskiem kanał na YouTube,...

Pismo nie tylko o religii

Miesięcznik często wyprzedza dużą część dyskursu publicznego. Tak było z ważnym dla mnie tematem neuroróżnorodności. Albo z teologią queer, o której wcześniej nie słyszałam, mimo że jestem teolożką.

Na „Znak” trafiłam w połowie lat 90. – byłam wtedy nastolatką na przełomie szkoły podstawowej i liceum. Właściwie niemal od razu stałam się fanką miesięcznika i zaczęłam go kolekcjonować – na specjalnej półce zbierałam kolejne numery i z pasją wyszukiwałam w antykwariatach starsze wydania „Znaku”. Miałam nawet kilka egzemplarzy z pierwszych lat istnienia pisma.

Wtedy bardzo podobały mi się ankiety – pamiętam doskonale te dotyczące spowiedzi i modlitwy. Dzięki nim zobaczyłam, że nie wszyscy przeżywają te praktyki tak samo i nawet osoby utożsamiające się z Kościołem mogą bardzo różnie patrzeć na rzeczywistość.

Pochodzę z katolickiej rodziny, moi rodzice są naukowcami z dziedzin ścisłych, w moim domu nie było zatem wielu rozmów dotyczących niuansów religii. Ankiety to był intelektualny format, który mi odpowiadał – te teksty stanowiły wyzwanie, a jednocześnie były napisane w przystępny sposób, więc dla ambitnej nastolatki to była lektura poszerzająca horyzonty, ubogacająca, ale nie przytłaczająca.

Przez ponad 20 lat „Znak” bardzo się zmienił, a z nim kolejni autorzy i autorki, jednak muszę przyznać, że jestem wierną czytelniczką felietonów pana Janusza Poniewierskiego i jest to dla mnie ważna osoba związana z miesięcznikiem. Autorem, którego poznałam przez „Znak” i zaczęłam namiętnie czytywać, był ks. Wacław Hryniewicz – stał się on moim autorytetem i był nim przez większość mojego dorosłego życia. W miesięczniku zauważam ostatnio mocny zwrot filozoficzny w pisaniu o religii, czasem brakuje mi natomiast pespektywy religioznawczej czy teologicznej.

###banner###

Niezwykle sobie cenię jednak to, że „Znak” nie jest tylko pismem o religii. Bardzo podobał mi się numer z marca 2019 r. Jak pięknie różnią się nasze mózgi. Być może ze względów osobistych – jestem…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Osiem lekcji na numer 800.