Subskrybuj
fot. Banaras Khan / AFP / East News
Dziennikarka, pracowniczka humanitarna, wcześniej nauczycielka. Mieszka głównie w Pakistanie.

Gdy woda nie spada z nieba

Wojny o wodę, jej wykupywanie przez bogatych i utrzymywanie władzy dzięki kontroli nad jej dystrybucją brzmiały do niedawna jak scenariusz filmów science-fiction. Przykład Pakistanu zamieszkiwanego przez ponad 200 mln mieszkańców, udowadnia, że tylko krok dzieli nas od momentu, gdy stanie się on faktem.

Gdy rok temu rekordowo obfite deszcze monsunowe padały w Pakistanie, ponad 1/3 kraju znalazła się pod wodą, a świat obiegły nagrania przedstawiające mieszkańców Karachi, którzy łowili ryby na ulicach. Jednak poza letnimi monsunami opady są tutaj raczej świętem. Przeważa klimat suchy, w niektórych regionach skrajnie. W poszczególnych i bardzo różniących się od siebie regionach kraju, który powstał zaledwie 76 lat temu, w wyniku podziału terytorium Indii Brytyjskich, rozwinęły się odmienne systemy zarządzania wodą. Wszędzie jednak stanowi ona najważniejszy zasób naturalny i główny czynnik kształtujący rozwój społeczeństw. Woda często bywa narzędziem politycznym. A spory o nią, także te prowadzone przy wiejskiej studni, mogą prowadzić do nieoczekiwanych konsekwencji.

Podziemna tradycja

W Beludżystanie o bogactwie nie decyduje posiadanie ziemi, ale dostęp do wody.

Kto ma wodę, ten jest panem, może chodzić z podniesioną głową i brać udział w posiedzeniach dżirgi, czyli zebrań starszyzny plemiennej.

Beludżystan to największa i najsuchsza prowincja Pakistanu, rozciągająca się od rzeki Gomal na północy aż do Morza Arabskiego, wzdłuż granicy z Afganistanem i Iranem. Pada…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Co z ciebie wyrośnie