Sytuacji kobiet w Turcji przyglądam się od lat z różnych perspektyw: jako badacz regionu, ale także jako mama w połowie kurdyjskiego chłopca, którego rokrocznie staram się przywozić na wakacje do jego drugiej rodziny. Wreszcie jako osoba, która poprzez tatarskie pochodzenie czuje się związana z muzułmańskim uniwersum kulturowym. Te różne punkty widzenia stopniowo zdystansowały mnie od zachodniego, powtarzanego jak mantra, zawodzenia na temat trudnej sytuacji kobiet w Turcji i na Bliskim Wschodzie, za którym nie stoją zazwyczaj żadne próby zrozumienia tego problemu. Przyznam jednak, że i sama byłam kiedyś przerażoną damą z Zachodu, która po etapie pierwszej fascynacji orientalnym światem uciekła gdzie pieprz rośnie, nie potrafiąc stać się częścią rzeczywistości tak bardzo odmiennej od naszego, dobrze już odchowanego, indywidualizmu. Przywiązanie i sympatia do ludzi, zachwyt wywołany odkrywaniem nieznanego lądu kurdyjskiej kultury każą mi…