Środek tygodnia, godziny pracy. W osiedlowej aptece kolejka kilku osób. Mężczyzna przede mną prosi o środki na uspokojenie. Kobieta w okienku obok – o to samo, tylko żeby nie przeszkadzały w prowadzeniu samochodu. Jest wczesny grudzień, ale pogoda bardziej przypomina jesień niż zimę. A w tym roku zima, mróz, są nam potrzebne bardziej niż kiedykolwiek. Mróz pozwoli przeprowadzić kontrofensywę, odzyskać ziemie zajęte przez Rosjan jeszcze w lutym i marcu. Przed chłodem w okopach można się schronić, choć nie jest to łatwe. Przed wilgocią – nie. Obrazy, które docierają z frontu, nie różnią się niczym od tych z filmów o I wojnie światowej: żołnierze o czarnych twarzach brodzą po kolana w błocie. Jest 288. dzień pełnoskalowej inwazji rosyjskiej na Ukrainę. Sama wojna z Rosją zaczęła się jednak wiele wcześniej.
Początek
– Pamiętasz pierwszy dzień wojny? – pytam syna przy obiedzie. – Jak mogę pamiętać, byłem wtedy zupełnie mały –…