Subskrybuj
Fot: TVP/East News
Ur. w Nowym Sączu. Wyrastała w Olszynach, którym to postanowiła poświęcić swój debiut prozatorski Po trochu. Książka była nominowana do Nagrody Literackiej dla Autorki Gryfia, Nagrody Literackiej Nike, Nagrody Literackiej Europy Środkowej Angelus, zyskała nagrodę...

Zbójnicy, pasterze i grafowie.  Kim są Słowacy?

Postrzeganie Słowaków tylko jako zbójników spod Tatier albo biednych, acz szlachetnych pasterzy jest niezwykle krzywdzące. Co najgorsze, wielu Słowaków do dziś żyje w przekonaniu, że te dwie tożsamości: zbójecka i pasterska, są podstawą ich bycia.

Moje pierwsze ukłucie erotyczne w dziewczęcym brzuchu spowodował następujący obraz: owłosiony, umięśniony Marek Perepeczko przy blasku zachodzącego słońca kroczy pośród biegnącego stada owiec. Słońce zachodzi, Perepeczko wstępuje na szafot. Pokryty gęstą zawiesiną mgły krajobraz niepokojąco przecina zwisający hak. Perepeczko daje ostatni pocałunek Marynie, krwiste słońce zastyga nad horyzontem.

Zawiśnięcie na haku (za poślednie ziobro) tego silnego, wielkiego, rosłego jak dąb, tryskającego testosteronem mężczyzny, który bogatym zabierał, a biednym dawał, budziło skrajne emocje, których jako mała dziewczynka nie byłam jeszcze w stanie zdefiniować. Janosik był w moim wczesnym dzieciństwie jedynym słusznym punktem odniesienia wszystkich zabaw, marzeń i snów. Po powrocie z przedszkola przebierałam się w strój góralski, włączałam kasety Trebuniów-Tutków i Twinkle Brothers, wirowałam w takt krzesanego albo wykonywałam dramatyczne figury do pieśni Wisi harnaś, wisi. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że melodia ta jest równocześnie melodią hymnu Słowacji. Niewiele też wiedziałam o Słowacji, bo w domu wciąż mówiło się: Czechosłowacja. Kiedy pierwszy raz usłyszałam Nad Tatrou sa blýska, jako typowa Polka pomyślałam, że Słowacy ukradli nam nasze Wisi harnaś, wisi. Nie wiedziałam,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Święty Houellebecq