Subskrybuj

Gułag a sumienie Zachodu

W czasie tegorocznego wakacyjnego pobytu na plaży dalekiego Zachodu zwróciła moją uwagę wytatuowana na piersiach młodego mężczyzny dziwnie znajoma twarz. W pierwszej chwili przypomniały mi się postacie Blemmjów, mitologicznych potworów, ludzi bez głów, z ustami i oczami na klatce piersiowej, ale ten obraz okazał się jeszcze potworniejszy, kiedy rozpoznałem, czyj to wizerunek z morskich wyłonił się pian. Ta sama twarz patrzy na mnie teraz z okładki książki <em>Gułag w oczach Zachodu</em> Dariusza Tołczyka.

1. Zdawać by się mogło, że temat Gułagu można już dzisiaj włożyć między dobrze znane i przetrawione zagadnienia najnowszej historii. Jak by nie było, od ukazania się summy Gułagu Sołżenicyna minęło już trzydzieści lat, a od uwolnienia z łagrów wszystkich więźniów politycznych przez Gorbaczowa dwadzieścia dwa lata. Samo słowo weszło do języków świata już nie jako skrót Głównego Zarządu Obozów (Gławnoje Uprawlenije Łagieriej), ale nazwa własna w archipelagu największych zbrodni ludzkości. W Polsce, gdzie świadectwa z tamtego „innego świata” dwadzieścia lat temu przeszły z drugiego do pierwszego i jedynego już obiegu, temat ten zyskał swoje miejsce w powszechnej świadomości, ale też chyba uległ pewnej banalizacji, może dlatego że przykłady pogłębionej refleksji towarzyszącej tym i innym publikacjom świadectw z „nieludzkiej ziemi” były stosunkowo nieliczne. Gułag w oczach ZachoduDariusza Tołczyka, książka ukazująca historię reakcji Zachodu na sowieckie zbrodnie od czasów bolszewickiej rewolucji, nie tylko przynosi bogatą dokumentację tych zbrodni i reakcji…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Świętych wyobcowanie i inne z nimi kłopoty