Na korytarzu mińskiego szpitala przytulały się dwie szlochające kobiety. Lekarze udzielali pomocy ich pobitym podczas demonstracji synom. Kobiety były zjednane w cierpieniu. Ale ich synowie, gdyby tylko mogli, skoczyliby sobie do gardeł. Jeden był opozycjonistą, drugi funkcjonariuszem milicji.
Na kobiety spoglądała Swietłana Aleksijewicz, pisarka, laureatka literackiej Nagrody Nobla. Pomyślała, że ból matki, spowodowany cierpieniem albo śmiercią dziecka, jest zawsze taki sam. Tylko cierpiąca matka może zrozumieć drugą cierpiącą matkę. Nikt inny nie ma dostępu do tych uczuć. Obojętne, w jakich okolicznościach ginęły dzieci kobiet żyjących w ZSRR i w krajach poradzieckich: podczas stalinowskich czystek, w GUŁagu, w trakcie wojen, w wyniku operacji prowadzonych przez siły specjalne czy, przeciwnie, jako przedstawiciel służb, ponosząc śmierć z rąk bojowników – matki cierpiały tak samo.
Komunizm miał zaprowadzić równość wśród obywateli. I rzeczywiście, zrównał ze sobą kobiety. Pod więziennymi murami wyczekiwały: pisarki, aktorki, lekarki, naukowczynie, urzędniczki, robotnice i sprzątaczki.
Analfabetki i kobiety starannie wykształcone. Dawne arystokratki i przedstawicielki nizin…